Wieśniak, jak twierdzi Ezop,
Człowiek dobroczynny, ale nie tak mądry,
Pewnego zimowego dnia odkryto,
Rozciągnięty na zaśnieżonej ziemi,
Schłodzony lub zamrożony wąż,
Tak ospały jak pal,
A jeśli żyje, to pozbawiony sensu.
Wziął go na ręce i zaniósł do domu,
I nie myśląc o tym, jaka będzie nagroda
Bo taka dobroczynność by nadeszła,
Zanim ogień go rozciągnął,
I z powrotem go przyprowadzono.
Wąż ledwo poczuł przyjemne ciepło
Zanim jego serce zabiło z wrodzoną złością.
Podniósł głowę, wysunął rozdwojony język,
Zwinął się i skoczył ku swemu dobroczyńcy.
„Niewdzięczny nędzniku!” powiedział, „czy to jest droga?”
Czy odwdzięczasz się za moją opiekę i dobroć?
Teraz umrzesz”. Z tym bierze siekierę,
A dwoma ciosami powstają trzy węże.
Trąba, głowa i ogon były oddzielnymi wężami;
I podskakując z całych sił,
Na próżno próbowali się zjednoczyć.
Dobrze i pięknie jest być miłym;
Ale miłość bliźniego nie powinna być ślepa;
Bo jeśli chodzi o nędzę, jestem niewdzięczny,
Nie możesz go podnieść z jego nędznego stanu.