Fastrada

Zaawansowany
5 min odczyt
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Obok „Pięknego Wejścia”, prowadzącego do krużganków katedry w Moguncji, stoi wmurowany w ścianę fragment grobowca Fastrady, czwartej żony potężnego monarchy Karola Wielkiego według niektórych źródeł, a trzeciej według innych. Fastrada figuruje w następującej tradycji przytoczonej przez autora Kroniki Rymowanej.

Kiedy cesarz Karol przebywał w Zurychu, mieszkał w domu zwanym „Dziurą”, przed którym kazał wznieść kolumnę z dzwonem na szczycie, aby każdy, kto domaga się sprawiedliwości, miał możliwość się zapowiedzieć. Pewnego dnia, gdy siedział przy obiedzie w swoim domu, usłyszał dźwięk dzwonu i wysłał służących, aby przyprowadzili przed niego powoda; ale nie mogli nikogo znaleźć. Dzwon zadzwonił drugi i trzeci raz, ale nadal nie było widać żadnej ludzkiej istoty. W końcu sam cesarz wyszedł i znalazł wielkiego węża, który owinął się wokół trzonu kolumny i właśnie ciągnął za sznur dzwonu.

„Taka jest wola Boża” – powiedział monarcha. „Niech to bydlę stanie przede mną. Nie mogę odmówić sprawiedliwości żadnemu ze stworzeń Bożych – człowiekowi ani zwierzęciu”.

Wąż został zatem wprowadzony przed oblicze cesarskie; cesarz zwrócił się do niego jak do przedstawiciela swojego gatunku, poważnie pytając, czego potrzebuje. Gad złożył Karolowi Wielkiemu najuprzejmiejszy hołd i skinął mu niemym gestem, by poszedł za nim. Uczynił to w towarzystwie swojej świty; stworzenie zaś poprowadziło ich nad brzeg jeziora, gdzie miało swoje gniazdo. Dotarłszy tam, cesarz szybko zrozumiał, dlaczego wąż go szuka, gdyż jego gniazdo, pełne jaj, było zajęte przez ohydną ropuchę o monstrualnych rozmiarach.

„Niech ropucha zostanie wrzucona w ogień” – rzekł monarcha uroczyście – „a wąż niech odzyska swe gniazdo”.

Wyrok ten został natychmiast wykonany. Ropucha została spalona, ​​a wąż opętany. Karol Wielki i jego dwór wrócili następnie do pałacu.

Trzy dni później, gdy cesarz ponownie zasiadł do obiadu, ze zdziwieniem zobaczył węża, który tym razem wślizgnął się do sali niezauważony i bez zapowiedzi.

„Co to znaczy?” pomyślał król.

Gad zbliżył się do stołu i unosząc się na ogonie, spadł z paszczy na pusty talerz, który stał obok monarchy – drogocenny diament. Następnie, ponownie uniżywszy się przed nim, pełzające stworzenie wymknęło się z sali, tak jak weszło, i szybko zniknęło z pola widzenia. Monarcha kazał oprawić ten diament w kosztowny, rzeźbiony pierścień z najszlachetniejszego złota; a następnie wręczył błyskotkę swojej pięknej żonie, ukochanej Fastradzie.

Kamień ten miał moc przyciągania i ktokolwiek otrzymał go od innej osoby, dopóki go nosił, otrzymywał również jej najgłębszą miłość. Tak było z Fastradą, bo ledwie włożyła pierścień na palec, przywiązanie Karola Wielkiego, niegdyś wielkiego, nie znało już granic. W istocie jego miłość przypominała raczej szaleństwo niż jakąkolwiek rozsądną namiętność. Lecz choć ten talizman miał pełną władzę nad miłością, nie miał władzy nad śmiercią; i potężny monarcha wkrótce miał się przekonać, że nic nie może odwrócić przeznaczenia.

Karol Wielki i jego ukochana narzeczona wrócili do Niemiec, a w pałacu Ingelheim Fastrada zmarł. Cesarz był niepocieszony. Nie chciał słuchać głosu przyjaźni i w milczeniu opłakiwał ciało swojej niegdyś pięknej narzeczonej. Nawet gdy rozkład zaczął się rozwijać, gdy szczątki, niegdyś tak piękne, stały się teraz odrażające dla oczu, nie dało się go nakłonić, by choć na chwilę opuścił ciało, ani komnatę śmierci, w której leżało. Cały dwór był zdumiony. Nie wiedzieli, co o tym myśleć. W końcu Turpin, arcybiskup Reims, zbliżył się do zwłok i dowiedziawszy się o przyczynie, za pomocą nadprzyrodzonej komunikacji zdołał przyciągnąć uwagę cesarza, podczas gdy ten zdejmował amulet. Magiczny pierścień został przez niego znaleziony w ustach zmarłej cesarzowej, ukryty pod jej językiem.

Natychmiast po usunięciu talizmanu czar prysł, a Karol Wielki spojrzał na gnijące zwłoki z całą naturalną grozą i odrazą zwykłego człowieka. Wydał rozkaz natychmiastowego pochówku, który natychmiast wykonano, po czym wyruszył z Ingelheim do lasu Ardenów. Przybywszy do Akwizgranu, zamieszkał w starożytnym zamku Frankenstein, nieopodal tego słynnego miasta. Jednakże szacunek, jaki żywił do Fastrady, przeniósł się teraz na posiadacza pierścienia, arcybiskupa Turpina; a pobożny duchowny, tak prześladowany przez uczucie cesarza, w końcu wrzucił talizman do jeziora otaczającego zamek.

Nastąpiło natychmiastowe przeniesienie królewskiej sympatii, a monarcha, odtąd i na zawsze, przez całe swoje życie, kochał Akwizgran jak mężczyzna kocha swoją żonę. Tak bardzo się do niego przywiązał, że nakazał tam zostać pochowanym; i tam spoczywają jego szczątki do dziś.