Lis i wilk

Zaawansowany
31 min odczyt
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Lis i wilk zamieszkiwali tę samą norę, schodząc się tam razem i tak pozostali przez długi czas. Lecz wilk gnębił lisa; i tak się stało, że lis radził wilkowi, aby przybrał łaskawość i porzucił niegodziwość, mówiąc mu: „Jeśli wytrwasz w swojej arogancji, Bóg prawdopodobnie da władzę nad tobą synowi Adama; jest on bowiem opętany podstępem, przebiegłością i chytrością; chwyta ptaki z nieba i ryby z morza, ścina góry i przenosi je; a wszystkiego tego dokonuje swoimi podstępami. Zacznij więc praktykować sprawiedliwość i porzuć zło i ucisk; bo będzie ci to przyjemniejsze”.

Wilk jednak nie przyjął jego rady; wręcz przeciwnie, odpowiedział mu szorstko: „Nie masz prawa wypowiadać się w sprawach tak wielkich i ważnych”. Następnie uderzył lisa tak mocno, że ten padł nieprzytomny; a gdy odzyskał przytomność, uśmiechnął się wilkowi w twarz, przepraszając za swoje haniebne słowa i wyrecytował te dwa wersy:

„Jeśli nie byłem lojalny wobec ciebie i popełniłem czyn haniebny, żałuję swego przewinienia, a twoja łaska rozciągnie się na złoczyńcę, który prosi o przebaczenie”.

Wilk przyjął więc przeprosiny i zaprzestał złego traktowania go, lecz rzekł do niego: „Nie mów o tym, co cię nie dotyczy, abyś nie usłyszał tego, co ci się nie spodoba”.

Lis odpowiedział: „Słyszę i jestem posłuszny. Powstrzymam się od tego, co ci się nie podoba, bo mędrzec powiedział: »Nie udzielaj informacji w sprawie, o którą nie jesteś pytany; i nie odpowiadaj na słowa, gdy cię nie proszą; nie odkładaj tego, co cię dotyczy, aby zająć się tym, co cię dotyczy; i nie udzielaj rad w sprawach złych, bo odpłacą ci za to złem«”.

Kiedy wilk usłyszał te słowa lisa, uśmiechnął się mu w twarz; zastanowił się jednak nad zastosowaniem przeciwko niemu jakiegoś podstępu i rzekł: „Muszę podjąć wszelkie kroki, aby zniszczyć tego lisa”.

Lis jednak cierpliwie znosił szkodliwe zachowanie wilka, mówiąc sobie: „Zaprawdę, bezczelność i oszczerstwa sprowadzają zniszczenie i wpędzają w zakłopotanie; powiedziano bowiem: «Kto jest bezczelny, ponosi szkodę, kto jest nieświadomy, żałuje, a kto się boi, jest bezpieczny; umiarkowanie jest jedną z cech szlachetnych, a dobre maniery są najszlachetniejszym zyskiem». Wskazane jest, aby zachowywać się z udawaniem wobec tego tyrana, a nieuchronnie zostanie on obalony”. Potem rzekł do wilka: „Zaprawdę, Pan przebacza i okazuje łaskę swemu słudze, gdy ten zgrzeszy; a ja jestem słabym niewolnikiem i popełniłem grzech, udzielając ci rady. Gdybym przewidział ból, jaki doznałem od twojego ciosu, wiedziałbym, że słoń nie wytrzymałby go ani nie zniósł; ale nie będę narzekał na ból tego ciosu z powodu szczęścia, jakie mi on przyniósł; bo jeśli nawet wywarł na mnie silny wpływ, to jego rezultatem było szczęście; a mędrzec powiedział: „Bicie zadane przez nauczyciela jest początkowo niezwykle bolesne, ale w końcu jest słodsze niż klarowany miód!”

Wilk odpowiedział: „Odpuszczam ci twój występek i odpuszczam ci winę; lecz strzeż się mojej mocy i przyznaj się, że jesteś moim niewolnikiem, gdyż doświadczyłeś mojej surowości wobec tego, który okazuje mi wrogość”.

Lis więc padł przed nim na twarz i rzekł do niego: „Oby Bóg przedłużył twoje życie i obyś nie przestawał ujarzmiać tego, kto ci się sprzeciwia!” I nadal bał się wilka i udawał przed nim.

Pewnego dnia lis poszedł do winnicy i zobaczył w jej murze wyłom; podejrzewał go jednak, mówiąc sobie: „Musi być jakaś przyczyna tego wyłomu, a powiedziano: «Kto widzi dziurę w ziemi, a nie unika jej i nie uważa, by śmiało do niej podejść, naraża się na niebezpieczeństwo i zgubę». Wiadomo, że niektórzy ludzie robią figurę lisa w winnicy, a nawet kładą przed nią winogrona na talerzach, aby lis mógł ją zobaczyć, podejść do niej i wpaść w zgubę. Zaprawdę, uważam ten wyłom za sidła; i powiedziano: «Ostrożność to połowa sprytu». Ostrożność nakazuje mi zbadać ten wyłom i sprawdzić, czy znajdę tam coś, co może prowadzić do zguby. Chciwość nie skłania mnie do rzucania się w zgubę”. Następnie podszedł do niego i, krążąc wokół niego ostrożnie, ujrzał go; i oto! Był tam głęboki dół, który właściciel winnicy wykopał, aby złapać w nim dzikie zwierzęta, które pustoszyły winnice; i zauważył nad nim lekką osłonę. Odsunął się więc od niego i rzekł: „Chwała Bogu, że uważałem na to z ostrożnością! Mam nadzieję, że mój wróg, wilk, który uczynił moje życie nieszczęśliwym, wpadnie do niego, abym tylko ja mógł cieszyć się absolutną władzą nad winnicą i mieszkać w niej bezpiecznie”. Potem, potrząsając głową i głośno się śmiejąc, radośnie zaśpiewał te zwrotki:

„O, gdybym w tej chwili ujrzał w tej studni wilka, który od dawna trapił moje serce i siłą zmusił mnie do picia goryczy! Oby moje życie zostało oszczędzone, a wilk zginął! Wtedy winnica byłaby wolna od jego obecności, a ja znalazłbym w niej swój łup”.

Skończywszy pieśń, pośpieszył, aż dotarł do wilka, który rzekł do niego: „Zaprawdę, Bóg ułatwił ci drogę do winnicy bez zmęczenia. Stało się to dzięki twojemu szczęściu. Obyś zatem cieszył się tym, do czego Bóg ci dał dostęp, ułatwiając ci drogę do łupów i obfitego pożywienia bez żadnych trudności!”

Wtedy wilk rzekł do lisa: „Jaki jest dowód tego, co powiedziałeś?”

Lis odpowiedział: „Poszedłem do winnicy i zobaczyłem, że jej właściciel umarł. Wszedłem więc do ogrodu i zobaczyłem, jak owoce świecą na drzewach”.

Wilk nie zwątpił więc w słowa lisa i w swej gorliwości wstał i podszedł do wyłomu. Chciwość omamiła go próżnymi nadziejami, a lis zatrzymał się i padł za nim jak martwy, stosując ten werset jako przysłowie pasujące do sytuacji:

„Czy pragniesz spotkania z Leylą? To chciwość doprowadza ludzi do utraty głów.”

Gdy wilk dotarł do wyłomu, lis rzekł do niego: „Wejdź do winnicy, bo zostałeś oszczędzony trudu rozbicia muru ogrodu, a Bogu pozostaje dopełnić dzieła”. Wilk więc ruszył naprzód, pragnąc wejść do winnicy, a gdy dotarł do środka otworu, wpadł do niego. Wtedy lisa ogarnęła radość i szczęście, jego niepokój i smutek ustały i wesołym tonem zaśpiewał te zwrotki:

„Los zlitował się nad moim losem i zlitował się nad długością moich mąk, I dał mi to, czego pragnąłem, i usunął to, czego się obawiałem. Przebaczę mu zatem jego przewinienia popełnione w przeszłości; Nawet niesprawiedliwość, którą wyrządził, przybierając siwiznę. Nie ma ucieczki dla wilka przed całkowitą zagładą; A winnica jest tylko dla mnie, a nie mam głupiego wspólnika”.

Zajrzał więc do dołu i ujrzał wilka płaczącego z żalu i żalu za siebie, a lis płakał razem z nim. Wilk podniósł więc głowę w jego stronę i rzekł: „Czy to z litości dla mnie płakałeś, Abu-l-Hosejnie?”

„Nie” – odpowiedział lis – „przez tego, który cię wrzucił do tej jamy; ale opłakuję długość twojego przeszłego życia i żałuję, że nie wpadłeś do tej jamy przed dzisiejszym dniem. Gdybyś wpadł do niej, zanim cię spotkałem, zaznałbym ulgi i ukojenia. Lecz ty zostałeś oszczędzony do końca wyznaczonego ci terminu i znanego okresu”.

Wilk jednak rzekł do niego: „Idź, złoczyńco, do mojej matki i opowiedz jej, co mi się przydarzyło. Może ona wymyśli jakiś sposób, aby mnie uratować”.

Ale lis odpowiedział: „Nadmiar twojej chciwości i żądzy zwabił cię ku zagładzie, bo wpadłeś w dół, z którego nigdy nie będziesz uratowany. Czyż nie wiesz, o nieświadomy wilku, że autor przysłowia mówi: „Kto nie myśli o rezultatach, nie będzie bezpieczny przed niebezpieczeństwami?”

„O Abu-l-Hoseynie!” – odparł wilk – „zwykłeś okazywać mi uczucie, pragnąć mojej przyjaźni i lękać się wielkości mojej mocy. Nie bądź więc wobec mnie urażony za to, co ci uczyniłem; bo ten, kto ma kogoś w swojej mocy, a jednak przebacza, otrzyma nagrodę od Boga, a poeta powiedział:

„Siej dobro, nawet na niegodnej glebie; bo nie będzie bezowocne, gdziekolwiek je zasiejesz. Zaprawdę, dobro, choćby długo leżało w ziemi, nikt nie będzie zbierał oprócz tego, kto je zasiał”.

„O najbardziej nieświadomy spośród drapieżnych zwierząt!” powiedział lis, „i najgłupszy spośród dzikich zwierząt zamieszkujących krainy ziemi, czy zapomniałeś o swojej wyniosłości, bezczelności i pysze, o lekceważeniu praw towarzyskich i o tym, że nie chcesz słuchać rad poety?

„Nie tyranizuj, jeśli masz taką możliwość; bo tyran grozi zemstą. Twoje oko będzie spało, podczas gdy uciśniony, nie śpiący, będzie rzucał na ciebie przekleństwa, a oko Boga nie śpi”.

„O Abu-l-Hoseynie!” – zawołał wilk – „nie gniewaj się na mnie za moje dawne przewinienia, bo przebaczenie jest wymagane od hojnych, a życzliwe postępowanie należy do najlepszych sposobów na wzbogacenie się. Jakże trafne są słowa poety:

„Spiesz się czynić dobro, gdy jesteś w stanie, bo w każdej porze roku nie masz sił.”

Dalej upokarzał się przed lisem i rzekł do niego: „Może znajdziesz jakiś sposób, by mnie uratować przed zagładą”. Ale lis odpowiedział: „O przebiegły, podstępny, zdradziecki wilku! Nie spodziewaj się ratunku; bo to jest kara za twoje podłe postępowanie i sprawiedliwy odwet”. Potem, śmiejąc się, wyrecytował te dwa wersety:

„Nie próbuj mnie już zwodzić, bo nie osiągniesz swego celu. To, czego ode mnie oczekujesz, jest niemożliwe. Zasiałeś i zbierasz udrękę”.

„O łagodny wśród drapieżnych zwierząt!” – podjął wilk – „w moich oczach jesteś bardziej godny zaufania, niż gdybyś miał mnie zostawić w tej jamie”. Po czym zapłakał i powtórzył tę zwrotkę:

„O ty, którego łaski wyświadczyłeś mi tak wiele, a darów, że nie sposób ich zliczyć! Żadne nieszczęście nigdy mnie nie spotkało, a ja nie znalazłem cię gotowego, by mi w nim pomóc”.

Lis odpowiedział: „O głupi wrogu, jakże zepchnięto cię do pokory, uległości, nikczemności i służalczości, po twojej pogardzie, pysze, tyranii i wyniosłości! Przebywałem z tobą w obawie przed twoim uciskiem i schlebiałem ci bez nadziei na odwdzięczenie się za twoją dobroć; ale teraz ogarnął cię strach i dosięgła cię kara”. I wyrecytował te dwa wersety:

„O ty, który chcesz zwodzić! Upadłeś w swej nikczemnej intencji. Zakosztuj więc bólu haniebnego nieszczęścia i bądź odcięty razem z innymi wilkami.”

Wilk wciąż go błagał, mówiąc: „O łagodny! Nie mów językiem wrogości ani nie patrz okiem; lecz wypełnij przymierze wspólnoty ze mną, zanim minie czas na znalezienie lekarstwa. Powstań i przygotuj dla mnie linę, przywiąż jeden jej koniec do drzewa, a drugi koniec spuść mi na dół, abym mógł ją uchwycić. Może uda mi się w ten sposób wyrwać z opresji i oddam ci wszystkie skarby, jakie posiadam”.

Lis jednak odpowiedział: „Przedłużyłeś rozmowę, która nie zapewni ci wyzwolenia. Nie licz więc na ucieczkę z mojej strony; pomyśl raczej o swoim dawnym niegodziwym postępowaniu, o perfidii i podstępie, których próbowałeś się wobec mnie dopuścić, i o tym, jak blisko jesteś ukamienowania. Wiedz, że twoja dusza wkrótce opuści świat, zginie i odejdzie z niego: wtedy zostaniesz skazany na zagładę, a miejsce, do którego zmierzasz, będzie złe!”

„O Abu-l-Hosejnie!” – odparł wilk – „bądź gotów powrócić do przyjaźni i nie bądź tak zawzięty. Wiedz, że ten, kto ratuje duszę od zagłady, ocalił ją żywcem, a ten, kto ratuje duszę żywcem, jest jak gdyby ocalił życie całej ludzkości. Nie podążaj złą drogą, bo mędrcy się nią brzydzą; i nie ma zła bardziej oczywistego niż moje przebywanie w tej otchłani, picie duszących mąk śmierci i patrzenie na zagładę, kiedy będziesz w stanie wyrwać mnie z nędzy, w którą popadłem”.

Ale lis zawołał: „O barbarzyński, zatwardziały nędzniku! Porównuję cię, biorąc pod uwagę uczciwość twoich wyznań i podłość twoich intencji, do sokoła i kuropatwy”.

„A jaka jest historia o sokole i kuropatwie?” – zapytał wilk.

Lis odpowiedział: „Pewnego dnia wszedłem do winnicy, żeby zjeść winogrona, i gdy tam byłem, zobaczyłem sokoła, który rzucił się na kuropatwę; ale kiedy ją złapał, kuropatwa uciekła mu, weszła do gniazda i ukryła się w nim; wówczas sokół podążył za nim, wołając: »O idioto! Widziałem cię głodnego na pustyni i, ulitowawszy się nad tobą, zebrałem dla ciebie trochę ziarna i chwyciłem cię, żebyś mógł jeść; ale uciekłeś ode mnie i nie widzę powodu twojej ucieczki, chyba że po to, by się umartwić. Ukaż się więc, weź ziarno, które ci przyniosłem, i zjedz je, a niech będzie dla ciebie lekkie i zdrowe«. Kiedy więc kuropatwa usłyszała te słowa sokoła, uwierzyła mu i podbiegła do niego; a sokół wbił w niego pazury i posiadł go. Kuropatwa więc rzekła do niego: „Czy to jest to, o czym mówiłeś, że przyniosłeś mi z pustyni i o czym powiedziałeś mi: „Zjedz to, a niech ci będzie lekkie i zdrowe?” Okłamałeś mnie; i niech Bóg sprawi, że to, co zjesz z mojego ciała, stanie się śmiertelną trucizną w twoim żołądku! A gdy zjadł, opadły mu pióra, a siły opadły i natychmiast umarł”.

Lis kontynuował: „Wiedz, wilku, że ten, kto kopie dół dla swego brata, sam w niego wkrótce wpadnie. Ty zaś pierwszy zachowałeś się wiarołomnie wobec mnie”.

„Przestań” – odparł wilk – „zwracać się do mnie z tą gadaniną i bajaniami, i nie wspominaj mi o moich dawnych, nikczemnych czynach. Wystarczy mi, że jestem w tym nędznym stanie, skoro popadłem w nieszczęście, za które wróg by się nade mną ulitował, a tym bardziej prawdziwy przyjaciel. Rozważ jakiś fortel, dzięki któremu mógłbym się uratować i w ten sposób mi pomóc. Jeśli to cię zmartwi, wiesz, że prawdziwy przyjaciel znosi najcięższe trudy dla swojego prawdziwego przyjaciela i poniesie zgubę, by uzyskać wybawienie; a powiedziano: „Kochany przyjaciel jest lepszy niż brat”. Jeśli zapewnisz mi środki na ucieczkę, zbiorę dla ciebie takie rzeczy, które będą dla ciebie zapasem na czas niedostatku, a potem nauczę cię niezwykłych forteli, dzięki którym udostępnisz obfite winnice i ogołocisz owocujące drzewa: bądź więc szczęśliwy i radosny”.

Ale lis rzekł, śmiejąc się, mówiąc: „Jakże wspaniale powiedzieli uczeni o kimś, kto jest tak nieuczony jak ty!” „A co powiedzieli uczeni?” zapytał wilk.

Lis odpowiedział: „Uczeni zauważyli, że nieokrzesany w ciele i usposobieniu daleki jest od inteligencji, a bliski ignorancji; bo twoje twierdzenie, o perfidny idioto! że prawdziwy przyjaciel ponosi trud dla ratowania swego prawdziwego przyjaciela, jest zgodne z tym, co powiedziałeś; ale oświeć mnie, z twoją ignorancją i ubóstwem rozumu, jak miałbym okazywać ci szczerą przyjaźń pomimo twojej zdrady. Czy uważałeś mnie za prawdziwego przyjaciela, skoro jestem wrogiem, który raduje się z twojego nieszczęścia? Te słowa są surowsze niż przebicie strzałą, jeśli rozumiesz. A co do twoich zapewnień, że dasz mi takie rzeczy, które będą dla mnie zapasem na czas niedostatku i nauczysz mnie forteli, dzięki którym uzyskam dostęp do obfitych winnic i ogołocę owocujące drzewa – jak to jest, o podstępny zdrajco!, że nie znasz fortelu, dzięki któremu uchronisz się przed zgubą? Jak daleko, Czyż więc nie korzystasz z dobrodziejstw, a ja jestem daleki od przyjęcia twojej rady? Jeśli znasz podstępy, użyj ich, aby uchronić się przed tą opresją, z której modlę się do Boga, aby ci pomógł uciec jak najdalej. Zobacz więc, idioto! Jeśli znasz jakiś podstęp i uratuj się nim przed rzezią, zanim zaczniesz udzielać nauk innym. Lecz ty jesteś jak człowiek, którego zaatakowała choroba, i do którego przyszedł człowiek cierpiący na tę samą chorobę, aby go uleczyć, mówiąc mu: „Czy mam cię uleczyć z twojej choroby?”. Pierwszy człowiek więc powiedział do drugiego: „Czemu nie zacząłeś się leczyć?”. Zostawił go więc i odszedł. A ty, wilku, jesteś w tym samym położeniu. Zostań więc na swoim miejscu i znieś to, co cię spotkało.

Gdy wilk usłyszał słowa lisa, wiedział, że lis nie żywi do niego życzliwych uczuć. Zapłakał więc nad sobą i powiedział: „Byłem niedbały wobec siebie; ale jeśli Bóg mnie uchroni od tej niedoli, z pewnością pożałuję swego okrutnego postępowania wobec słabszego ode mnie; z pewnością będę nosił wełnę i wspinał się na góry, wspominając chwałę Boga (niech imię Jego będzie wywyższone!) i bojąc się Jego kary; oddzielę się od wszystkich innych dzikich zwierząt i z pewnością będę karmił wojowników w obronie religii i biednych”.

Potem płakał i lamentował; i wtedy serce lisa wzruszyło się z czułością dla niego. Słysząc jego pokorne miny i słowa, które świadczyły o skrusze za arogancję i pychę, poczuł litość dla niego i, skacząc z radości, stanął na skraju dołu, usiadł na tylnych łapach i zwiesił ogon do jamy. Na to wilk podniósł się, wyciągnął łapę w kierunku ogona lisa i pociągnął go do siebie; tak że lis był z nim w dole.

Wilk rzekł do niego: „O lisie małoduszny! Czemu cieszyłeś się z mojego nieszczęścia? Teraz stałeś się moim towarzyszem i moją mocą. Wpadłeś ze mną w otchłań, a kara szybko cię dosięgła. Mędrcy powiedzieli: „Jeśli ktokolwiek z was będzie ganił swego brata za to, że czerpie pożywienie z marnych środków, sam doświadczy tej samej konieczności”, a jakże trafne są słowa poety:

„Kiedy los rzuci się na jednych i rozbije obóz obok innych, Powiedz tym, którzy się nad nami radują: «Obudźcie się! Ci, którzy się nad nami radują, będą cierpieć tak samo, jak my cierpieliśmy»”.

„Muszę teraz” – kontynuował – „przyspieszyć twoją rzeź, zanim ujrzysz moją”.

Lis więc rzekł w duchu: „Wpadłem w sidła tego tyrana, a moja obecna sytuacja wymaga użycia podstępu i oszustwa. Powiadają, że kobieta robi ozdoby na dzień świąteczny; i jak mawia przysłowie: „Nie zachowałam cię, o łzo moja, tylko na czas mojej udręki!”. I jeśli nie zastosuję jakiegoś fortelu w sprawie tej tyrańskiej bestii, zginę niechybnie. Jakże trafne jest powiedzenie poety:

„Wspieraj się podstępem, bo żyjesz w czasach, których synowie są jak lwy leśne; I wymachuj włócznią podstępu, aby młyn utrzymania mógł się obracać; I zrywaj owoce; a jeśli są poza twoim zasięgiem, zadowol się trawą.”

Potem rzekł do wilka: „Nie spiesz się z zabiciem mnie, bo się pożałujesz, o dzielna bestio, obdarzona siłą i niezwykłą odwagą! Jeśli się opóźnisz i rozważysz to, co ci zaraz powiem, poznasz pragnienie, jakie w sobie noszę; a jeśli się pospieszysz, żeby mnie zabić, nie będzie z tego żadnego pożytku, bo umrzemy tu razem”.

Wilk rzekł więc: „O ty przebiegły oszust! Jak to możliwe, że liczysz na moje i swoje bezpieczeństwo, skoro prosisz mnie, żebym cię zwlekał? Opowiedz mi o pragnieniu, które w sobie ukryłeś”.

Lis odpowiedział: „Co do pragnienia, które ukształtowałem, było ono takie, że wymagało od ciebie, abyś mi za nie dobrze odpłacił, ponieważ gdy usłyszałem twoje obietnice i twoje wyznanie z przeszłości oraz twój żal, że wcześniej nie pokutowałeś i nie czyniłeś dobra; i gdy usłyszałem twoje śluby, że powstrzymasz się od krzywdzącego postępowania wobec towarzyszy i innych, i że zrezygnujesz ze spożywania winogron i wszelkich innych owoców, i że nałożysz na siebie obowiązek pokory, i że obciążysz pazury i połamiesz psie zęby, i że będziesz nosił wełnę i składał ofiary Bogu (którego imię niech będzie wywyższone!), jeśli cię wybawi z twojego obecnego stanu, ogarnęło mnie współczucie dla ciebie, choć wcześniej pragnąłem twojej zguby. Gdy więc usłyszałem twoje wyznanie pokuty i to, co przysiągłeś uczynić, jeśli Bóg cię wybawi, poczułem się zobowiązany, by uratować cię z twojego obecnego położenia. Dlatego powiesiłem mój ogon, abyś mógł go złapać i uciec. Ale ty nie chciałeś wyzbyć się swojego zwyczaju surowości i gwałtowności, ani nie pragnąłeś ucieczki i bezpieczeństwa dla siebie poprzez łagodność. Wręcz przeciwnie, pociągnąłeś mnie w taki sposób, że myślałem, że moja dusza odeszła, więc stałem się twoim towarzyszem w krainie zagłady i śmierci; i nic nie pomoże mi i tobie uciec poza jednym planem. Jeśli zaaprobujesz ten plan, który mam do zaproponowania, oboje się uratujemy; a potem będziesz musiał wypełnić to, co przysiągłeś, a ja będę twoim towarzyszem.

Więc wilk powiedział: „A jaką twoją propozycję mam przyjąć?”

Lis odpowiedział: „Ty podnieś się prosto; wtedy usiądę ci na głowie, abym mógł zbliżyć się do powierzchni ziemi. Kiedy już będę na jej powierzchni, wyjdę i przyniosę ci coś, czego możesz się uchwycić, a potem się uwolnisz”.

Lecz wilk odpowiedział: „Nie ufam twoim słowom, gdyż mędrcy powiedzieli: «Kto ufa, gdy powinien nienawidzić, błądzi»; i powiedziano: «Kto ufa niewiernemu, jest oszukany, a kto wystawia na próbę wystawianego, będzie żałował». Jakże doskonałe są słowa poety:

„Niech wasza opinia nie będzie inna niż zła; zła opinia bowiem należy do najsilniejszych cech intelektualnych. Nic tak nie naraża człowieka na niebezpieczeństwo, jak praktykowanie dobra i uczciwa opinia!”

„A powiedzenie innego:

„Zawsze miej złe zdanie i bądź bezpieczny. Kto żyje czujnie, spotka go niewiele nieszczęść. Staw czoła wrogowi z uśmiechem i otwartą twarzą; ale stwórz dla niego armię w sercu, by z nim walczyć”.

„A to jeszcze innego—

„Najzacieklejszym z twoich wrogów jest ten, któremu ufasz. Strzeż się więc ludzi i sprzymierzaj się z nimi. Twoje pozytywne mniemanie o losie jest słabością. Myśl więc o nim źle i traktuj go z obawą!”
„Zaprawdę” – odparł lis – „zła opinia nie zawsze jest godna pochwały; lecz słuszna opinia należy do cech doskonałości, a jej rezultatem jest ucieczka od lęków. Wypada, wilku, abyś użył jakiegoś fortelu, by uciec z obecnej opresji; i lepiej będzie dla nas obu uciec niż umrzeć. Porzuć zatem swoją złą opinię i swoją złośliwość; bo jeśli będziesz o mnie dobrze myślał, nie omieszkam uczynić jednej z dwóch rzeczy: albo przyniosę ci coś, czego będziesz mógł się uchwycić, a ty uciekniesz z obecnej sytuacji, albo postąpię wobec ciebie perfidnie, uratuję się i cię opuszczę; ale to jest niemożliwe, bo nie jestem zabezpieczony przed spotkaniem się z takim nieszczęściem, jakie spotkało ciebie, a to byłaby kara za perfidię. Powiedziano w przysłowiu: „Wierność jest dobra, a perfidia podła”. Słusznie więc mi zaufałeś, bo nie byłem nieświadomy nieszczęść. Nie zwlekaj więc z przygotowaniem naszej ucieczki, bo sprawa jest dla ciebie zbyt trudna, by przedłużać na ten temat rozprawę.

Wilk rzekł wtedy: „Zaprawdę, pomimo mojej nikłej ufności w twoją wierność, wiedziałem, co jest w twoim sercu, że pragniesz mojego wybawienia, gdy byłeś przekonany o mojej skrusze; i powiedziałem sobie: «Jeśli jest prawdomówny w tym, co twierdzi, naprawił swoją niegodziwość; a jeśli jest fałszywy, zostanie wynagrodzony przez swego Pana». Więc teraz przyjmuję twoją propozycję, a jeśli będziesz wobec mnie działał wiarołomnie, twoja wiarołomność będzie narzędziem twojej zguby”.

Wtedy wilk podniósł się w dole i wziął lisa na ramiona, tak że jego głowa dotknęła powierzchni ziemi. Lis zeskoczył z ramion wilka i znalazł się na powierzchni ziemi, po czym padł nieprzytomny. Wilk rzekł do niego: „O mój przyjacielu! Nie zapominaj o mojej sprawie i nie zwlekaj z moim ratunkiem”.

Lis jednak wybuchnął głośnym śmiechem i odparł: „O, oszukany! To nic innego, jak tylko moje żarty z tobą i szyderstwa, które zwabiły mnie w twoją moc; bo gdy usłyszałem twoje wyznanie skruchy, radość mnie ogarnęła, wzruszyłem się z zachwytu i tańczyłem, a mój ogon zwisał mi do dołu; tak ty mnie pociągnąłeś i upadłem u twego boku. Wtedy Bóg (którego imię niech będzie wywyższone!) wybawił mnie z twojej ręki. Czemuż więc nie miałbym pomóc w twojej zgubie, skoro jesteś jednym ze wspólników diabła? Wiedz, że wczoraj śniło mi się, że tańczyłem na twoim weselu, i opowiedziałem ten sen tłumaczowi, który powiedział mi: „Wpadniesz w straszne niebezpieczeństwo i uciekniesz z niego”. Wiedziałem więc, że moje wpadnięcie w twoją moc i moja ucieczka były interpretacją mojego snu. Ty również wiesz, o oszukany idioto! Że jestem twoim wrogiem. Jakże więc możesz mieć nadzieję, z twoim małym rozumem i ignorancją, że cię wybawię, skoro słyszałeś, jak ordynarnie mówiłem? I jakże mam cię wybawić, skoro uczeni twierdzą, że śmierć grzesznika przynosi ludzkości ulgę i oczyszczenie ziemi? Czyż nie obawiałbym się, że przez wierność tobie doznam takiej udręki, która byłaby większa niż ta, która może wyniknąć z wiarołomstwa? Rozważałbym sposoby na twoje wybawienie.

Kiedy więc wilk usłyszał słowa lisa, ugryzł go w łapę ze skruchą. Przemówił do niego cicho, ale nic nie osiągnął. Cichym głosem rzekł do niego: „Zaprawdę, wy, plemię lisów, jesteście najsłodszymi z ludzi w mowie i najprzyjemniejszymi w żartach, a to właśnie jest żartem u was; ale nie zawsze pora jest odpowiednia na igraszki i żarty”.

„O idioto!” – odparł lis – „żart ma granice, których jego twórca nie przekracza. Nie myśl, że Bóg odda ci mnie w posiadanie, gdy już wyzwoli mnie z twojej mocy”.

Wilk rzekł do niego: „Jesteś tym, w kim należy pragnąć mojego wyzwolenia, ze względu na dawne braterstwo i przyjaźń, jaka między nami istniała; a jeśli mnie uwolnisz, z pewnością dobrze ci się odwdzięczę”.

Ale lis odpowiedział: „Mędrcy powiedzieli: «Nie bierz za brata nieuczonego i niegodziwego, bo cię zhańbi i nie uszanuje; i nie bierz za brata kłamcy, bo jeśli dobro pochodzi od ciebie, on je ukryje, a jeśli zło pochodzi od ciebie, on je ujawni!» I mędrcy powiedzieli: «Na wszystko jest podstęp, z wyjątkiem śmierci; i wszystko może zostać naprawione, z wyjątkiem zepsucia samej istoty; i wszystko może zostać odrzucone, z wyjątkiem przeznaczenia». A co do nagrody, którą twierdzisz, że od ciebie zasługuję, porównuję cię w twojej nagrodzie do węża uciekającego przed Háwee, gdy człowiek zobaczył ją w stanie przerażenia i powiedział do niej: «Co ci jest, wężu?» Odpowiedziała: „Uciekłam przed Hawee, bo mnie szuka; a jeśli mnie przed nim uwolnisz i ukryjesz u siebie, odwdzięczę ci się i wyświadczę ci wszelką przysługę”. Mężczyzna więc wziął ją, by otrzymać nagrodę i pragnąc nagrody, wsadził ją do kieszeni. A gdy Hawee minął ją i odszedł, a to, czego się obawiała, ją opuściło, mężczyzna rzekł do niej: „Gdzie jest nagroda, bo uratowałem cię od tego, czego się bałaś i lękałaś?” Wąż odpowiedział mu: „Powiedz mi, w który członek cię ukąszę; wiesz bowiem, że nie przekroczymy tej nagrody”. Ukąsiła go, od której umarł. „A ty, idioto!” – kontynuował lis – „porównuję tego węża z tym człowiekiem. Czy nie słyszałeś słów poety?

„Nie ufaj człowiekowi, w którego sercu zamieszkał gniew, i nie myśl, że jego gniew ustał. Zaprawdę, żmije, choć łagodne w dotyku, wykazują pełne wdzięku ruchy i kryją śmiertelny jad”.

„O, wymowne i urodziwe zwierzę!” – odparł wilk – „nie bądź nieświadomy mojego stanu i strachu, z jakim ludzkość mnie traktuje. Wiesz, że szturmuję twierdze i zrywam winorośle. Zrób więc, co ci rozkazałem, i służ mi jak niewolnik panu”. „O ignorancki idioto! Ty, który szukasz daremności” – zawołał lis – „zaprawdę, dziwię się twojej głupocie i szorstkości twojego zachowania, kiedy każesz mi służyć i stać przed tobą jak niewolnik. Ale wkrótce zobaczysz, co cię czeka, gdy roztrzaskają ci głowę kamieniami i połamią twoje zdradzieckie psie zęby”.

Lis stanął na kopcu górującym nad winnicą i nieustannie nawoływał mieszkańców winnicy, aż go dostrzegli i szybko do niego podbiegli. Pozostał nieruchomo przed nimi, aż zbliżyli się do niego i do dołu, w którym był wilk, po czym uciekł. Właściciele winnicy zajrzeli więc do dołu i ujrzawszy w nim wilka, natychmiast zaczęli go ciskać ciężkimi kamieniami i kawałkami drewna, przebijając go ostrzami włóczni, aż go zabili, kiedy odeszli. Wtedy lis wrócił do dołu i stojąc nad miejscem uboju wilka, zobaczył go martwego; po czym potrząsnął głową z nadmiaru radości i wyrecytował te wersety:

„Los odebrał duszę wilkowi i została mu odebrana. Daleko od szczęścia niech będzie dusza tego, który zginął. Jak długo walczyłeś, Abosie Tirhánie, by mnie zniszczyć! Lecz teraz spadły na ciebie palące nieszczęścia. Wpadłeś w otchłań, do której nikt nie zstąpi, nie znajdując w niej śmiertelnych podmuchów”.

Po tym zdarzeniu lis pozostał sam w winnicy, nie obawiając się żadnego nieszczęścia.