Każde plemię ma swoje własne historie. Większość z nich porusza te same tematy, różniąc się jedynie nieistotnymi szczegółami.
Zamiast wiewiórek żyjących w lesie, Czarne Stopy są przekonane, że były to psy preriowe, które STARY człowiek upiekł, gdy wydłużył i wychudził pumę. Czipewejowie i Kri upierają się, że były to wiewiórki, które zostały ugotowane i zjedzone, ale jedno plemię to w zasadzie lud leśny, a drugie żyje na równinach – stąd ta różnica.
Niektóre plemiona nie noszą piór sowy ani nie chcą mieć z tym ptakiem nic wspólnego, podczas gdy inne używają jego piór swobodnie.
Indianin zamieszkujący lasy nosi mokasyny z miękką podeszwą, natomiast jego brat z równin pokrywa podeszwy butów surową skórą, najprawdopodobniej ze względu na kaktusy i opuncje figowe.
Drzwi chaty leśnego Indianina sięgają ziemi, natomiast drzwi chaty Indianina z równin sięgają do całego okręgu na dole, ze względu na wiatr.
Pewnej nocy w domku Orła Wojennego, Druga Osoba zapytała: „Dlaczego Niedźwiedź nie ma ogona, dziadku?”
Orzeł Wojenny roześmiał się i powiedział: „Nasi ludzie nie wiedzą dlaczego, ale wierzymy, że został taki stworzony od początku, choć słyszałem, jak ludzie z innych plemion mówili, że Niedźwiedź stracił ogon podczas połowu ryb.
„Nie wiem, ile w tym prawdy, ale opowiadano mi, że dawno temu Niedźwiedź łowił ryby zimą, a Lis zapytał go, czy mu się poszczęściło.
„Nie” – odpowiedział Niedźwiedź – „nie potrafię złowić ryby”.
„Cóż” – powiedział Lis – „jeśli włożysz swój długi ogon przez tę dziurę w lodzie i będziesz siedział nieruchomo, jestem pewien, że złowisz rybę”.
„Więc Niedźwiedź wsunął ogon przez dziurę w lodzie, a Lis kazał mu siedzieć spokojnie, aż go zawoła; wtedy Lis odszedł, udając, że poluje wzdłuż brzegu. Było strasznie zimno i woda zamarzła wokół ogona Niedźwiedzia, a on mimo to siedział spokojnie, czekając, aż Lis go zawoła. Tak, Niedźwiedź siedział tak nieruchomo i tak długo, że jego ogon zamarzł w lodzie, ale nie zdawał sobie z tego sprawy. Kiedy Lis uznał, że nadszedł czas, zawołał:
„Hej, Niedźwiedziu, chodź tu szybko – szybko! Mam Królika w tej norze i chcę, żebyś mi pomógł go wykopać”. Ho! Niedźwiedź próbował wstać, ale nie mógł.
„Hej, Niedźwiedziu, chodź tu, w tej norze są dwa Króliki” – zawołał Lis.
Niedźwiedź szarpał się tak mocno, żeby uciec od lodu, że złamał sobie ogon tuż przy ciele. Wtedy Lis uciekł, śmiejąc się z Niedźwiedzia.
„Nie wierzę w tę historię, ale kiedyś usłyszałem ją od starca, który odwiedził mojego ojca z dalekiego kraju na wschód stąd. Zapamiętałem ją. Ale nie mogę powiedzieć, że wiem, że to prawda, tak jak inni.
„Kiedy opowiedziałem ci historię o tym, jak STARY człowiek stworzył świat, po tym, jak woda stoczyła z nim wojnę, opowiedziałem ci, jak stworzeni zostali pierwsi mężczyzna i kobieta. Jest inna historia o tym, jak pierwszy mężczyzna znalazł swoją żonę, i opowiem ci ją.
„Po tym, jak STARY człowiek upodobnił mężczyznę do siebie, zostawił go, by zamieszkał z Wilkami i odszedł. Mężczyzna miał ciężkie życie, nie mając ubrań, które by go ogrzały, i żony, która by mu pomogła, więc wyruszył na poszukiwanie STARYEGO.
„Człowiekowi zajęło sporo czasu znalezienie chaty STARCA, ale gdy tylko tam dotarł, wszedł do środka i powiedział:
„Staruszku, stworzyłeś mnie i zostawiłeś, żebym żył z Wilczymi Ludźmi. Wcale ich nie lubię. Dają mi resztki mięsa do jedzenia i nie chcą rozpalić ognia. Mają żony, ale ja nie chcę Wilczycy. Myślę, że powinieneś się mną lepiej opiekować”.
„No cóż”, odpowiedział STARZEC, „czekałem tylko, aż do mnie przyjdziesz. Załatwiłem ci wszystko. Płyń tą rzeką, aż dojdziesz do stromego zbocza. Tam zobaczysz chatę. Wtedy zostawię cię, żebyś zajął się resztą. Idź!”
„Mężczyzna wyruszył i wędrował cały dzień. Gdy zapadła noc, rozbił obóz i zjadł jagody rosnące w pobliżu rzeki. Następnego ranka ponownie ruszył w dół rzeki, szukając stromego zbocza i schroniska. Tuż przed zachodem słońca mężczyzna zobaczył piękny schronisko w pobliżu stromego zbocza i wiedział, że to właśnie tego schroniska szukał; więc przeprawił się przez rzekę i wszedł do schroniska.
„W środku, przy ogniu, siedziała kobieta. Była ubrana w ubranie z jeleniej skóry i piekła mięso, które pachniało dobrze mężczyźnie, ale kiedy zobaczyła go nagiego, wypchnęła go z chaty i otworzyła drzwi.
„Sprawy nie wyglądały najlepiej dla tego mężczyzny, mówię wam, ale żeby się zemścić na kobiecie, wszedł na strome zbocze i zaczął zrzucać na jej chatę wielkie głazy. Robił tak, aż jeden z największych głazów zwalił chatę, a kobieta wybiegła z płaczem.
„Kiedy mężczyzna usłyszał płacz kobiety, zrobiło mu się przykro i zbiegł do niej ze wzgórza. Usiadła na ziemi, a mężczyzna podbiegł do niej i powiedział:
„Przepraszam, że doprowadziłem cię do płaczu, kobieto. Pomogę ci naprawić domek. Zostanę z tobą, jeśli tylko mi pozwolisz.”
„To spodobało się kobiecie i pokazała mężczyźnie, jak urządzić chatę i zebrać trochę drewna na opał. Potem pozwoliła mu wejść do środka i zjeść. W końcu uszyła mu jakieś ubrania i od tamtej pory dobrze się dogadywali.
„Tak oto człowiek znalazł swoją żonę – Ho!”