Juan Pół-Niedźwiedź: Część 2

Średniozaawansowany
6 min odczyt
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Powiem wam coś: dawno, dawno temu, niedaleko wioski Kotyete mieszkali pewien Hindus i Hinduska. Mieli dobry dom: bydło, owce, pola kukurydzy, kury, skóry i koce; ale nie mieli dzieci. Starzeli się. Codziennie modlili się do Wielkiego Ducha, aby zesłał im syna, aby mieli komu zostawić wszystkie swoje dobra, gdy umrą w domu Wielkiego Ducha. Uczęszczali na wszystkie święte tańce i zawsze modlili się o syna.

W pobliżu Kotyete mieszkał również młody mężczyzna, pół chłopiec, pół niedźwiedź. Nazywał się Juan, pół niedźwiedź; ale żaden z Indian nigdy go nie widział, ponieważ ukrył się w górach. Pewnego dnia, gdy mężczyzna i kobieta tańczyli w wiosce w świętym tańcu, ten pół chłopiec, pół niedźwiedź poszedł do ich domu. Chciał zamieszkać wśród Indian; więc wpełzł do otwartego okna, aby rozejrzeć się i zobaczyć, jak żyją, aby móc zrobić to samo. Ale gdy tam był, usłyszał mężczyznę i kobietę wracających do domu, więc schował się pod stertą koców. Starzy ludzie uklękli obok tej samej sterty koców, aby odmówić swoją codzienną modlitwę o syna.

Juan Pół-Niedźwiedź

„Wielki Duchu, staraliśmy się żyć w pokoju ze wszystkimi naszymi braćmi; oddawaliśmy Ci cześć tańcem i pieśnią; prosimy, ześlij nam syna, który zatroszczy się o wszystkie dobre rzeczy, którymi nas obdarowałeś i zachowa je!”

Gdy wstali, staruszka zobaczyła chłopca pod kocami. Przestraszyła się i zawołała do męża: „Patrz!”.

„Nie bój się” – powiedział chłopiec – „jestem Juan Pół-Niedźwiedź. Przybyłem, by zostać twoim synem. Mam dom pełen skór. Niech staruszek pójdzie ze mną, a pokażę mu je; a jeśli będzie ze mnie zadowolony, przyjdę i zamieszkam z tobą, by zostać tym synem, o którego się modliłeś”.

Starzec udał się więc z Juanem Pół-Niedźwiedziem do jego domu w górach. W pierwszym pomieszczeniu, do którego weszli, nie było nic; ale w następnym było mnóstwo skór, tak jak mówił Juan. Juan wydawał się dobry i zdolny, więc starzec zabrał go ze sobą do domu.

„Żono” – powiedział – „lubię Juana Półniedźwiedzia. Wydaje się dobrym i oszczędnym chłopcem, bo ma dużo skór; więc zabrałem go ze sobą do domu, żeby był naszym synem”.

Wiele dni później wszyscy młodzi Indianie z wioski, w tym Juan Pół-Niedźwiedź, wyruszyli na polowanie, aby zdobyć mięso na jedzenie oraz skóry na ubrania i łóżka. Rozbili obóz w górach i każdego dnia zostawał w nim jeden młody mężczyzna, podczas gdy pozostali polowali, aby gotować dla myśliwych i pilnować upolowanej zwierzyny.

Każdego dnia przez cztery dni młody mężczyzna pozostawiony w obozie tajemniczo zasypiał, gdy gotowało się jedzenie; a coś, co nie wydawało żadnego dźwięku i nie pozostawiało śladów, przychodziło i kradło całe jedzenie i całą upolowaną zwierzynę. Każdego dnia młodzi mężczyźni obiecywali i deklarowali, że nie pójdą spać; ale każdego dnia coś zmuszało ich do snu wbrew ich woli.

Piątego dnia nadeszła kolej Juana Pół-Niedźwiedzia na pozostanie w obozie. „Nie pójdę spać” – powiedział – „i dowiem się, co to za kradzież wszystkich naszych rzeczy”.

Juan zabrał się więc do rozpalania ogniska i pieczenia mięsa jelenia. Nagle poczuł, że robi mu się bardzo senno, leżąc na swojej stronie. Zrobiło mu się tak senno, że musiał się położyć i pozwolić, by jego strona zasnęła; ale jego niedźwiedzie oko pozostało szeroko otwarte.

Wkrótce z lasu wyszła czarownica-olbrzym i zabrała całe mięso i zabite jelenie. Juan Pół-Niedźwiedź zerwał się na równe nogi i podążył za nim. Olbrzym wszedł do dużej jaskini. Podłoga jaskini była usiana kłującymi kaktusami. Igły z kaktusów wbijały się w ludzką nogę Juana tak mocno, że nie mógł znieść bólu w tej nodze; ale nie mogły zranić jego włochatej niedźwiedziej nogi, więc Juan wskoczył na swoją niedźwiedzią nogę i podążył za olbrzymem przez kaktusy. Kiedy olbrzym zobaczył Juana idącego za nim, zaśmiał się „Ha, ha!” głośnym, przeraźliwym głosem; myślał bowiem, że wkrótce będzie mógł położyć kres Juanowi. Wtedy olbrzym odtoczył kamień od drzwi i poszedł do innego pokoju. Zagrzmiał do Juana: „A teraz chodź za mną, jeśli się odważysz!” Juan odważył się pójść za nim; ale gdy tylko wszedł do drzwi, dwa pumy skoczyły na niego. Juan obrócił się niedźwiedzią stroną do lwów i zabił je oba.

Olbrzym wszedł do kolejnej jaskini. Juan też tam wszedł. Był zdeterminowany, by złapać i zabić olbrzyma, a także odebrać mu jelenie Indian. Dwa kolejne pumy rzuciły się na Juana, ale Juan był zbyt szybki i zabił je również. Następnie złapał olbrzyma i zabił go w wielkim niedźwiedzim uścisku.

W tym ostatnim pomieszczeniu Juan znalazł mnóstwo pięknych skór i wszystkie jelenie, które ukradł gigant-czarownica. Zabrał wszystko ze sobą do obozu.

Kiedy myśliwi wrócili, miał już dla nich przygotowane pyszne pieczone mięso. Opowiedział im o wiedźmie-olbrzymie i podzielił się z nimi wszystkim, co przyniósł z jaskini.

Kiedy więc myśliwi wrócili do domu, Indianie urządzili wielki taniec bizonów i jeleni, a Juana Półniedźwiedzia mianowali swoim wielkim wodzem wojennym.