Loki przeciwko Asom

Kolumna Padraic 30 marca 2018 r.
Nordycki
Łatwo
6 min odczyt
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Asowie byli gośćmi Wanów: w pałacu Freya mieszkańcy Asgardu spotykali się i ucztowali w przyjaźni. Byli tam Odyn i Tyr, Vidar i Vali, Niörd, Frey, Heimdall i Bragi. Byli tam również Asyniurowie i Wana – Frigga, Freya, Iduna, Gerda, Skadi, Sif i Nanna. Thor i Loki nie byli na uczcie, ponieważ razem opuścili Asgard.

W pałacu Freya naczynia były ze lśniącego złota; oświetlały stół i same poruszały się, by służyć ucztującym. Panował tam spokój i przyjaźń, aż do momentu, gdy Loki wszedł do sali biesiadnej.

Frey, uśmiechając się na powitanie, wskazał Lokiemu ławkę. Stała obok Bragiego i obok Freyi. Loki nie zajął miejsca; zamiast tego krzyknął: „Nie usiądę obok Bragiego; nie obok Bragiego, najbardziej tchórzliwego ze wszystkich mieszkańców Asgardu”.

Bragi zerwał się na ten afront, ale jego żona, łagodna Iduna, uciszyła jego gniew. Freya zwróciła się do Lokiego i zganiła go za wypowiadanie obraźliwych słów na uczcie.

„Freyo” – powiedział Loki – „dlaczego nie byłaś taka łagodna, kiedy Odur był z tobą? Czyż nie byłoby dobrze, gdybyś była wierna mężowi, zamiast zdradzać go dla naszyjnika, którego tak bardzo pragnęłaś od Olbrzymek?”

Zdumienie ogarnęło wszystkich, widząc gorycz w słowach i spojrzeniach Lokiego. Tyr i Niörd wstali z miejsc. Ale wtedy rozległ się głos Odyna i wszyscy ucichli na dźwięk słów Wszechojca.

„Zajmij miejsce obok Vidara, mój cichy synu, o Loki” – rzekł Odyn – „i pozwól, aby twój język, z którego sączy się gorycz, zamilkł”.

„Wszyscy Asowie i Wanowie słuchają twoich słów, Odynie, jakbyś zawsze był mądry i sprawiedliwy” – rzekł Loki. „Ale czyż mamy zapomnieć, że to ty sprowadziłeś wojnę na świat, rzucając włócznią w wysłanników Wanów? I czyż nie pozwoliłeś mi podstępnie działać na tym, który za cenę zbudował mur wokół Asgardu? Mówisz, Odynie, a wszyscy Asowie i Wanowie słuchają cię! Ale czyż to nie ty, myśląc nie o mądrości, lecz o złocie, gdy trzeba było zapłacić okup, wyprowadziłeś czarownicę Gulveig z jaskini, w której przebywała ze skarbem krasnoluda? Nie zawsze byłeś mądry ani sprawiedliwy, Odynie, a my przy tym stole nie musimy słuchać cię tak, jakbyś zawsze był.”

Wtedy Skadi, żona Niörda, rzuciła Lokiemu słowa. Przemówiła z całą zaciekłością, właściwą jej krwi olbrzymów: „Czemu nie mielibyśmy powstać i wygnać z sali tego gadającego kruka?” – zapytała.

„Skadi” – powiedział Loki – „pamiętaj, że okup za śmierć twojego ojca jeszcze nie został zapłacony. Cieszyłaś się, że w zamian za niego znalazłaś sobie męża. Pamiętaj, kto zabił twojego ojca olbrzyma. To ja, Loki. I nie zapłaciłem ci za to żadnego okupu, mimo że przybyłeś do nas do Asgardu”.

Wtedy Loki utkwił wzrok w Freyu, gospodarzu uczty, i wszyscy wiedzieli, że zamierza go zaatakować gorzkimi słowami. Lecz Tyr, dzielny szermierz, wstał i rzekł: „Nie wolno ci mówić przeciwko Freyowi, Loki. Frey jest hojny; to on z nas oszczędza zwyciężonych i uwalnia jeńców”.

„Przestań mówić, Tyr” – rzekł Loki. „Nie zawsze możesz mieć rękę, by trzymać swój miecz. Pamiętaj o tym moim słowie w przyszłości.

„Frej” – rzekł – „ponieważ to ty wydajesz ucztę, myślą, że nie powiem o tobie prawdy. Ale mnie nie da się przekupić ucztą. Czyż nie wysłałeś Skirnira do siedziby Gymera, żeby ogłupić jego płochliwą córkę? Czyż nie przekupiłeś go, żeby ją zastraszył i zmusił do małżeństwa z tobą, który, jak mówią, byłeś zabójcą jej brata? Tak, Frej. Rozstałeś się z zadaniem, z magicznym mieczem, który powinieneś był zachować na bitwę. Miałeś powód do zmartwienia, kiedy spotkałeś Beliego nad jeziorem”.

Gdy to powiedział, wszyscy obecni tam Wanowie powstali, a ich twarze wykrzywiły się w geście groźby wobec Lokiego.

„Siedźcie spokojnie, Wanowie” – wrzasnął Loki. „Jeśli Asowie mają ponieść ciężar wojny Jötunheimu i Muspelheimu z Asgardem, to waszym zadaniem było być pierwszym lub ostatnim na równinie Vigard. Ale już przegraliście bitwę o Asgard, bo broń, którą Frey dostał w ręce, wymienił na Gerdę Olbrzymkę. Ha! Surtur zatriumfuje nad wami dzięki zaklęciu Freya”.

Z przerażeniem patrzyli na tego, który pozwolił, by jego nienawiść przemówiła o triumfie Surtura. Wszyscy rzuciliby się na Lokiego, gdyby nie głos Odyna. Potem u wejścia do sali biesiadnej pojawił się kolejny. To był Thor. Z młotem na ramieniu, żelaznymi rękawicami na dłoniach i pasem męstwa wokół siebie, stał, znacząc Lokiego gniewnymi oczami.

„Ha, Loki, zdrajco!” – krzyknął. „Planowałeś zostawić mnie martwego w domu Gerriöda, a teraz spotka cię śmierć od uderzenia tego młota”.

Uniósł ręce, by cisnąć Miölnirem. Ale słowa wypowiedziane przez Odyna zostały usłyszane. „Nie w tej sali wolno zabijać, synu Thorze. Trzymaj ręce na młocie”.

Potem, uginając się pod gniewem Thora, Loki opuścił salę biesiadną. Przekroczył mury Asgardu i przekroczył Bifröst, Tęczowy Most. Przeklął Bifröst i z utęsknieniem wyczekiwał dnia, w którym armie Muspelheimu zniszczą go w swoim ataku na Asgard.

Na wschód od Midgardu znajdowało się miejsce gorsze niż jakikolwiek region w Jötunheim. Był to Jarnvid, Żelazny Las. Mieszkały tam czarownice, które były najohydniejsze ze wszystkich czarownic. I miały nad sobą królową, wiedźmę, matkę wielu synów, którzy przybierali postacie wilków. Dwoma jej synami byli Skoll i Hati, którzy ścigali Sol, Słońce, i Mani, Księżyc. Miała trzeciego syna, którym był Managarm, wilk, który miał zostać napełniony krwią życia ludzi, który miał pochłonąć Księżyc i splamić niebo i ziemię krwią. Do Jarnvid, Żelaznego Lasu, udał się Loki. I poślubił jedną z tamtejszych czarownic, Angerbodę, i mieli dzieci, które przybierały przerażające postacie. Potomstwo Lokiego było najstraszniejszym z wrogów, którzy mieli stanąć przeciwko Azom i Wanom w czasie zwanym Zmierzchem Bogów.