Kruk poleciał na północ, kracząc w locie: „Niech Hela zachowa to, co trzyma. Niech Hela zachowa to, co trzyma”. Kruk ten był wiedźmą, którą przemienił Thaukt, a wiedźma Thaukt była Lokim.
Poleciał na północ i dotarł do pustkowi Jötunheimu. Jako kruk żył tam, ukrywając się przed gniewem bogów. Powiedział gigantom, że nadszedł czas, aby zbudować statek Naglfar, statek, który miał powstać z gwoździ umarłych i który miał popłynąć do Asgardu w dniu Ragnaröku, a sterował nim gigant Hrymer. I posłuchawszy jego słów, giganci natychmiast zaczęli budować Naglfar, statek, który bogowie i ludzie chcieli, aby pozostał nieukończony przez długi czas.
Wówczas Loki, znużony pustkowiami Jötunheimu, poleciał na płonące Południe. Jako jaszczur zamieszkał wśród skał Muspelheimu i sprawił radość Ognistym Olbrzymom, gdy opowiedział im o stracie miecza Freya i prawej ręki Tyra.
Ale w Asgardzie wciąż była osoba, która opłakiwała Lokiego – Siguna, jego żona. Chociaż ją opuścił i okazywał jej nienawiść, Siguna opłakiwała swojego złego męża.
Opuścił Muspelheim, tak jak opuścił Jötunheim, i zamieszkał w Świecie Ludzi. Wiedział, że teraz dotarł do miejsca, gdzie gniew bogów może go dosięgnąć, dlatego postanowił być zawsze gotowy na ucieczkę. Dotarł do Rzeki, gdzie wieki wcześniej zabił wydrę, syna Czarodzieja, a na tej samej skale, gdzie wydra zjadła łososia w dniu jego zabójstwa, Loki zbudował swój dom. Dobudował do niego czworo drzwi, aby móc widzieć w każdym kierunku. A mocą, którą zachował dla siebie, była moc przemieniania się w łososia.
Często pływał w rzece niczym łosoś. Ale nawet do ryb, które pływały obok niego, Loki żywił nienawiść. Z lnu i przędzy utkał sieć, dzięki której ludzie mogli je wyłowić z wody.
Gniew, jakim bogowie pałali do Lokiego, nie przeminął. To on, jako Thaukt, Wiedźma, dał Heli moc, by Baldur nie został wykupiony. To on włożył w dłoń Hödura gałązkę jemioły, która pozbawiła Baldura życia. Asgard opustoszał, gdy Baldur nie mieszkał już w Strefie Pokoju, a surowe i ponure myśli Azów i Wanów napełniły się myślą o straszliwych siłach, które na nich czyhały. Odyn w swojej siedzibie w Walhalli myślał tylko o tym, jak sprowadzić bohaterów, by pomogli mu w obronie Asgardu.
Bogowie przeszukali świat i w końcu znaleźli miejsce, w którym Loki zbudował swoją siedzibę. Tkał sieć na ryby, gdy zobaczył je nadchodzące z czterech stron. Wrzucił sieć w ogień, tak że spłonęła, po czym wskoczył do rzeki i przemienił się w łososia. Kiedy bogowie weszli do jego siedziby, zastali jedynie wypalony ogień.
Ale był wśród nich ktoś, kto rozumiał wszystko, co widział. W popiołach były ślady spalonej sieci i wiedział, że to ślady czegoś do połowu ryb. I ze śladów pozostawionych w popiołach zrobił sieć, taką samą jak ta, którą spalił Loki.
Z siecią w rękach bogowie ruszyli w dół rzeki, ciągnąc ją po wodzie. Loki z przerażeniem stwierdził, że jego własny wytwór rzucił się na niego. Leżał między dwoma kamieniami na dnie rzeki, a sieć przesunęła się nad nim.
Ale bogowie wiedzieli, że sieć dotknęła czegoś na dnie. Przywiązali do niej ciężarki i ponownie przeciągnęli sieć przez rzekę. Loki wiedział, że tym razem może nie uciec, więc wynurzył się z wody i popłynął w stronę morza. Bogowie dostrzegli go, gdy przeskakiwał przez wodospad. Poszli za nim, ciągnąc sieć. Thor szedł za nim, gotowy go złapać, gdyby się odwrócił.
Loki wynurzył się z ujścia Rzeki i oto! Nad falami morskimi unosił się potężny orzeł, gotowy do ataku na ryby. Zawrócił w Rzece. Skoczył ponad sieć ciągniętą przez bogów. Ale Thor był za siecią i złapał łososia w swoje potężne dłonie, przytrzymując go przez cały trud Lokiego. Żadna ryba nigdy wcześniej nie walczyła w ten sposób. Loki uwolnił się z wyjątkiem ogona, ale Thor chwycił go za ogon, pociągnął go między skały i zmusił do przyjęcia właściwej postaci.
Był w rękach tych, których gniew był wobec niego silny. Zaprowadzili go do jaskini i przywiązali do trzech ostro zakończonych skał. Pętlami zrobionymi ze ścięgien wilków związali go i przemienili w żelazne obręcze. Tam zostawiliby Lokiego związanego i bezbronnego. Ale Skadi, z jej krwią dzikich olbrzymów, nie była zadowolona, że pozostawiono go bez cierpienia. Znalazła węża, który miał śmiertelny jad i powiesiła go nad głową Lokiego. Krople jadu spadały na niego, zadając mu cierpienie kropla po kropli, minuta po minucie. Tak więc tortury Lokiego trwały.
Lecz Siguna, z litością w sercu, przyszła mu z pomocą. Wygnała się z Asgardu i zniosła mrok i chłód jaskini, by odciążyć go od męki, którą cierpiał jej mąż. Nad Lokim stała Siguna, trzymając w dłoniach puchar, do którego wpadał jad węża, oszczędzając mu w ten sposób pełni cierpienia. Co jakiś czas Siguna musiała się odwracać, by wylać płynącą czarę, a wtedy krople jadu spadały na Lokiego, a on krzyczał z bólu, wijąc się w więzach. Wtedy ludzie poczuli trzęsienie ziemi. Tam, w więzach, Loki pozostał aż do nadejścia Ragnaröku, Zmierzchu Bogów.