Maui (wersja Edith Howes)

Edyta Howes 21 kwietnia 2021 r.
Maori
Łatwo
5 min odczyt
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Kiedy Maui był niemowlęciem, zaginął na brzegu morza. Lecz choć zagubiony, nie doznał krzywdy, ponieważ morskie stworzenia zaopiekowały się nim. Drobne fale kołysały go w tę i z powrotem, meduzy tworzyły dla niego miękkie posłanie, wodorosty unosiły się nad jego kończynami, dając mu schronienie, a wiatr znad morza nucił mu lekkie kołysanki, by ukołysać go do snu.

Spał spokojnie, aż wygłodniałe ptaki morskie go dostrzegły. Z okrutnymi oczami i mocnymi, zakrzywionymi dziobami zebrały się wokół niego, żądne uczty. Wodorosty rzucały się nad nim, chroniąc go, ale ptaki z pewnością by go pożarły, gdyby Rangi nie spojrzał z nieba i nie dostrzegł niebezpieczeństwa.

Zawołał do gór: „Wyciągnijcie to dziecko z morza i oddajcie mi je”.

Góry pochyliły się, uniosły Mauiego z niebezpiecznego łoża i uniosły go wysoko, jak tylko mogły. Rangi wyciągnął ramiona, wziął małe dziecko i uniósł je w powietrze. Rozczarowane ptaki morskie odleciały, a życzliwe meduzy i wodorosty znów mogły swobodnie unosić się nad ziemią, zajmując się swoimi ważnymi sprawami.

W Krainie Niebios Maui mieszkał z Rangim do dwunastego roku życia. Życie tam było zupełnie inne od tego, jakie wiódłby wśród swoich braci na Ziemi. Niebiańskie jedzenie i obłoczne łoża, niebiańskie gry i praca nad niebem uczyniły z niego niezwykłego chłopca. A co najważniejsze, Rangi nauczył go magii.

Dzięki magicznym lekcjom Maui nauczył się z łatwością podnosić przedmiot sto razy większy od siebie; rozciągać dowolny materiał na kilka stóp, tak aby jego koniec stał się niewidzialny; stawać się niewidzialnym; przemieniać się w dowolnego ptaka lub zwierzę, jakie tylko zapragnął. Rangi nauczył go również wielu nowych sposobów wytwarzania lin i haczyków na ryby, włóczni i siekier – lepszych niż jakikolwiek człowiek na Ziemi.

Maui spojrzał w dół, na ziemię i zobaczył swoich braci bawiących się. „Czy nie mogę do nich pójść?” zapytał Rangi. „Z nimi jest mój prawdziwy dom”.

„Zejdź, jeśli chcesz” – odpowiedział Rangi. „Nie trzymałbym cię tutaj, jeśli wolisz życie na ziemi. Ale obiecaj najpierw, że nauczysz swoich braci pożytecznych lekcji, których ja cię nauczyłem”.

Maui z radością przyrzekł. Pożegnał się z Rangi i został delikatnie spuszczony na plażę obok domu swojej matki.

Tam bawili się jego bracia. Przyłączył się do nich, ale wszyscy zatrzymali się, żeby popatrzeć na dziwnego chłopca. „Kim jesteś?” zapytał jeden z nich.

„Jestem twoim bratem” – odpowiedział. Nie chcieli mu uwierzyć. „Nie mamy brata” – powiedzieli. Pobiegli do domu i powiedzieli matce, że przyszedł się z nimi pobawić jakiś obcy chłopiec, podający się za ich brata. Pobiegła, żeby go o to zapytać.

„Jestem twoim małym chłopcem” – powiedział. „Zgubiłem się na brzegu morza i od tamtej pory mieszkam z Rangim”. Matka mu uwierzyła i zabrała go do domu. Pocałowała go i powiedziała braciom, żeby byli dla niego dobrzy. I tak Maui został w domu.

Nauczył swoich braci pożytecznych sztuk, których nauczył go Rangi, i zabawiał ich swoimi cudownymi sztuczkami. Początkowo zazdrościli matce miłości do uzdrowionego syna; mieli skłonność do kłótni i złośliwości. Ale pokazał im swoje magiczne moce i w ten sposób zdobył ich podziw. Wyciągnął wieloryba na brzeg, używając tylko jednej ręki; przemieniał się w wszystkie ptaki, jednego po drugim; stał się niewidzialny. Zachwyceni jego niezwykłymi mocami, bracia zaprzestali prześladowań.

Gdy dorósł, pewnej nocy błąkał się po wiosce i gasił wszystkie pożary. To była poważna sprawa, ponieważ sekret rozpalania ognia dawno zaginął. Przez wiele lat nie pozwalano, by ogień wygasł. Teraz zgasł i nikt nie wiedział, jak rozpalić kolejny.

Rano ludzie krzyczeli z przerażenia. „Jakiś wróg wkroczył do Pahu i wyrządził nam tak wielką krzywdę” – ubolewali. „Jak się ogrzejemy i ugotujemy sobie jedzenie?”

To była okazja, której Maui szukał. „Zobacz, jak bezradni jesteśmy, gdy nasze ogniska zgasną” – powiedział. Potrzebujemy sekretu rozpalania ognia. „Pójdę do Bogini Ognia po ten sekret”.

Ludzie krzyczeli z przerażenia na jego śmiałość. Matka błagała go, żeby nie narażał się na takie niebezpieczeństwo. Ale Maui chciał pójść.

Radośnie szedł przez ponure, ciemne korytarze, które prowadziły pod ziemię do jaskini Bogini Ognia.

„Nasze ogniska na ziemi zgasły” – powiedział do niej. „Przyszedłem do ciebie po pomoc”.

Bogini Ognia wyciągnęła ogień z jednego z palców, podpaliła nim patyk i podała go Mauiemu. 

Wyruszył do domu, ale nie był zadowolony. „To rozpali nasze ogniska” – pomyślał – „ale nie nauczy nas, jak rozpalać ogień. Nie tego nam potrzeba”.

Dotarłszy do sadzawki z wodą, celowo wrzucił do niej płonący kij. Ogień zgasł, a on zaniósł kij z powrotem do Bogini Ognia. „Widzisz” – powiedział – „wrzuciłem kij do wody. Proszę, daj mi drugi”.

Bogini Ognia zaczerpnęła ognia z drugiego palca, zapaliła kolejny patyk i podała go Mauiemu.

Wciąż rozczarowany, Maui potraktował ten drugi patyk tak samo, jak pierwszy. Dziewięć razy wracał, a Bogini Ognia, niezwykle cierpliwa, dziewięć razy zaczerpnęła świeżego ognia z opuszki palca. Ale przy dziesiątej prośbie zdała sobie sprawę, że Maui ją oszukuje, że w rzeczywistości próbuje odebrać jej cały ogień, aby odkryć, jak zaczyna pracę nad rozpaleniem nowego płomienia.

Rozgniewana jego bezczelnością, rzuciła dziesiąty ogień na ziemię. Z miejsca, gdzie spadł, buchnął gwałtowny ogień. W jednej chwili całe miejsce stanęło w płomieniach. Maui uciekł, a wściekła Bogini pobiegła za nim.

Szybciej niż Bogini nadleciał ogień. Przetoczył się przez korytarz, wychodząc na ziemię tuż za nim. Otaczający las zajął się płomieniami i Maui wkrótce spowiły płomienie. Prędkość nie mogła go uratować, gdyż ogień był tuż przed nim; musiał użyć swojej magii. Zamienił się w jastrzębia i poszybował wysoko ponad płomieniami.

Ale powietrze nad ogniskiem było nieznośnie gorące. Spojrzawszy w dół, zobaczył kałużę. „Tam się ochłodzę” – pomyślał. Zanurkował w kałużę, ale ku swojemu przerażeniu stwierdził, że woda wrze od żaru ognia. Pospiesznie wzbił się w powietrze.

Jak okiem sięgnąć, ze wszystkich stron ziemia płonęła. Nawet morze kipiało z gorąca. Nie wiedział, co robić, ani jak uratować dom matki i wszystkie domy w pah. Jego własne życie również było w niebezpieczeństwie. Czuł, że nie zniesie dłużej tego upału. Nagle przypomniał sobie o Rangim. Zawołał do niego o pomoc. „Ześlij deszcz” – błagał.

Rangi usłyszał krzyk, zobaczył niebezpieczeństwo zagrażające Maui i natychmiast zesłał deszcz. Ogień był jednak tak wielki, że deszcz nie mógł go ugasić, więc zebrał wszystkie chmury deszczowe i burze z nieba i zesłał potop, który wywołał powódź. To ugasiło pożar.

Powódź rosła coraz bardziej, aż Bogini Ognia została całkowicie przemoczona i omal nie utonęła. Przerażona uciekła do swojej jaskini. Cały jej ogień zgasł, z wyjątkiem kilku iskier, które rzuciła na wierzchołki najwyższych drzew.

Maui został uratowany. Wrócił do domu i opowiedział o swoich przygodach. Jego ludzie byli przerażeni widokiem wielkiego pożaru i powodzi i z radością powitali go. „Ale gdzie jest ogień, którego szukałeś?” zapytała matka.

„To jest na wierzchołkach niektórych drzew” – powiedział Maui.

Wspinał się po drzewach i odłamywał małe, suche gałązki. Pocierał je o siebie, aż sypały się iskry. Złapywał iskry w gałązki i dmuchnął w nie, tworząc płomień. Odkrył sekret rozpalania ognia. Od tamtej pory jego lud rozpala ogniska z gałęzi tych drzew.