Pewnego razu małpa bardzo rozgniewała tygrysa. Oto jak to się stało. Małpka siedziała wysoko wśród liściastych gałęzi drzewa mango i grała na gitarze. Tygrys przeszedł tamtędy i położył się pod drzewem, żeby odpocząć. Żeby go podrażnić, małpka zagrała i zaśpiewała tę piosenkę:
„Tango ti tar, tango ti tar,
Kości tygrysa są w mojej gitarze.
Ti hee, Ti hee.”
Tygrys był bardzo zły. „Poczekaj tylko, aż cię złapię, panie Małpko” – powiedział. „Wtedy pokażę ci sztuczkę albo dwie z kośćmi”.
Małpka przeskakiwała z drzewa na drzewo, tak dobrze ukryta w liściach, że tygrys nie mógł jej dostrzec. Potem zniknęła z drzew i schowała się w norze w ziemi. Gdy tygrys podszedł bliżej, znów zaczęła grać i śpiewać swoją piosenkę:
„Tango ti tar, tango ti tar,
Kości tygrysa są w mojej gitarze.
Ti hee, Ti hee.”
Tygrys włożył łapę do dziury i złapał małpkę za nogę. „O, ho, panie Tygrysie!” powiedziała małpka. „Myślisz, że złapałeś moją nogę, ale tak naprawdę masz tylko mały patyk. O, ho! O, ho!” Wtedy tygrys puścił nogę małpki.
Małpka wpełzła głębiej do dziury w ziemi, gdzie łapa tygrysa nie mogła jej dosięgnąć. Potem powiedziała: „Bardzo dziękuję, panie Tygrysie, że puściłeś moją nogę. To naprawdę była moja noga, wiesz?”. Znów zagrała i zaśpiewała swoją piosenkę:
„Tango ti tar, tango ti tar,
Kości tygrysa są w mojej gitarze.
Ti hee, Ti hee.”
Tygrys był wściekły jak nigdy dotąd. Czekał i czekał, aż małpa wyjdzie z nory w ziemi, ale małpa nie wychodziła. Odkrył inne wyjście i raz jeszcze z wysokich koron drzew zaśpiewał do czekającego tygrysa:
„Tango ti tar, tango ti tar,
Kości tygrysa są w mojej gitarze.
Ti hee, Ti hee.”
W kraju panowała wielka susza i istniało tylko jedno wodopojowisko, gdzie zwierzęta mogły pić. Tygrys wiedział, że małpa będzie musiała tam pójść, gdy będzie spragniona, więc postanowił na nią zaczekać i złapać ją, gdy przyjdzie się napić.
Kiedy małpa poszła do wodopoju, żeby się napić, zastała tam czekającego na nią tygrysa. Uciekła z prędkością wiatru, bo naprawdę bardzo bała się tygrysa.
Czekał i czekał, aż zemdleje z pragnienia, ale tygrys nie oddalał się od wodopoju ani na chwilę. W końcu małpa wymyśliła sztuczkę, dzięki której będzie mogła się napić.
Położył się na skraju ścieżki, jakby był martwy. Po chwili ścieżką nadeszła staruszka, niosąc na głowie miskę miodu w koszyku. Zobaczyła leżącą tam małpkę i myśląc, że nie żyje, podniosła ją i włożyła do koszyka z miodem. Kiedy małpka zobaczyła miód w misce, bardzo się ucieszyła. Otworzyła miskę i pokryła się całym miękkim, lepkim miodem. Potem, gdy staruszka przeszła pod drzewami, lekko wyskoczyła z koszyka w stronę drzew.
Staruszka nie tęskniła za nim, dopóki nie wróciła do domu i nie znalazła w koszyku tylko części miski z miodem. „Ależ, myślałam, że przyniosłam do domu martwą małpę w koszyku” – powiedziała do dzieci. „Ale teraz nie ma tu żadnej małpy, a moja miska jest tylko do połowy pełna miodu. Małpa musiała płatać figle”.
W międzyczasie małpa poprzyczepiała liście z drzew do miodu, który rozlał się po całym jej ciele, tak że była całkowicie zamaskowana. Jej własna matka nigdy by jej nie rozpoznała. Wyglądała trochę jak jeżozwierz, ale zamiast ostrych kolców, miała zielone liście wystające z jej ciała. W ten sposób poszła do wodopoju, a tygrys jej nie rozpoznał. Wziął długi, głęboki łyk. Był tak spragniony, a woda smakowała tak dobrze, że została w wodopoju zbyt długo. Liście wysunęły się z miodu, który je przytrzymał, i tygrys zrozumiał, że to naprawdę małpa. Małpa ledwo zdołała uciec.
Był tak przestraszony, że czekał i czekał długo, zanim ponownie poszedł do wodopoju. W końcu poczuł tak wielkie pragnienie, że nie mógł już dłużej czekać. Podszedł do drzewa żywicznego i pokrył się żywicą. Następnie włożył liście w żywicę i ponownie poszedł do wodopoju.
Tygrys go zobaczył, ale ponieważ spodziewał się, że liście odpadną zaraz po wejściu małpy do wody, pomyślał, że poczeka i złapie go w gołą skórę. Tym razem liście nie odpadły, ponieważ żywica mocno je trzymała i nie była w najmniejszym stopniu pod wpływem wody. Tygrys pomyślał, że to nie małpa i że musiał popełnić błąd. Małpa wypiła, ile chciała, a następnie odeszła spokojnie, nie atakując tygrysa. Używał żywicy i liści za każdym razem, gdy chciał się napić. Kontynuował tę sztuczkę, aż nadeszła pora deszczowa i mógł znaleźć mnóstwo wody w innych miejscach niż duże poidło.