Niagara

Karola Skinnera 26 marca 2015 r.
North American
Zaawansowany
4 min odczyt
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Wodospad Niagara (poprawnie wymawiane Ni-ah-gah-rah), zwany też Oniahgarah, jest równie fatalny, co fascynujący, piękny i wzniosły, a ofiary tam ponoszone uzasadniają tradycję, że „Grzmiąca Woda pochłania dwie ofiary rocznie”. Zanim biali ludzie po raz pierwszy spojrzeli na te wodospady — i jakież to głośne historie o nich opowiadali! — krążyła pogłoska, że ​​co roku ginęły tu dwa życia, a średnia ta utrzymywała się dzięki mężczyznom i kobietom, którzy wpadali do powodzi przez przypadek, lekkomyślność lub rozpacz, podczas gdy na brzegach toczyły się krwawe bitwy, a statki były ciskane w przepaść, by rozbić się o skały.

Dźwięk wodospadu uznano za głos potężnego ducha zamieszkującego wody, a w dawnych wiekach Indianie składali mu coroczną ofiarę. Ofiarą tą była dziewica z plemienia, którą przysyłano w białej łodzi, ozdobionej owocami i kwiatami, a dziewczęta ubiegały się o ten zaszczyt, gdyż panny młode z Manitou cieszyły się szczególną łaską na szczęśliwych terenach łowieckich. Ostatnia odnotowana ofiara miała miejsce w 1679 roku, kiedy to wybrano Lelawalę, córkę wodza Orlego Oka, pomimo nalegań i protestów kawalera La Salle, który próbował powstrzymać lud przed bałwochwalstwem, objaśniając dogmaty chrześcijańskie. Na jego protesty otrzymał nieoczekiwaną odpowiedź: „Twoje słowa świadczą przeciwko tobie. Chrystus, powiadasz, dał nam przykład. Pójdziemy za nim. Dlaczego jedna śmierć miałaby być wielka, a nasza ofiara straszna?”. Plemię zebrało się więc na brzegu, aby obserwować żeglugę białej łodzi. Wódz obserwował wejście na pokład ze stoickim spokojem typowym dla Indianina, gdy jest obserwowany przez innych, ale gdy mała barka wpadła w nurt, jego uczucie wzięło nad nim górę i wskoczył do własnej łodzi, próbując dogonić córkę. W jednej chwili oboje byli poza zasięgiem możliwości ratunku. Po śmierci zostali przemienieni w duchy czystej siły i dobroci i żyją w kryształowym niebie tak daleko pod wodospadem, że jego ryk jest dla nich muzyką: ona, panna mgły; on, władca katarakty. Inna wersja legendy czyni kochanka i jego kochankę głównymi aktorami. Kilka lat później patriarcha plemienia i wszyscy jego synowie przeszli przez wodospad, gdy biali ludzie zajęli ich ziemie, woląc śmierć od ucieczki lub wojny.

Około roku 200 Kamienni Giganci przeprawili się przez rzekę poniżej wodospadów podczas marszu na północ. Istoty te pochodziły ze starożytnej rodziny i oddzielone od swego rodu w roku 150 przez zerwanie mostu z winorośli na Missisipi, opuściły ten region. Przełęcz Indian Pass w Adirondackach nosiła nazwy Otneyarheh, Kamienni Giganci; Ganosgwah, Giganci Odziani w Kamień; i Dayohjegago, Miejsce, Gdzie Burzowe Chmury Walczą z Wielkim Wężem. Giganci i węże były uważane za szkodliwe wynalazki Złego Ducha, a bóg piorunów, chwytając chmury stojąc na skałach, rozbijał je, wyrywał ich pioruny i ciskał nimi w potwory. Ci kanibale niemal wytępili Irokezów, ponieważ byli ogromnych rozmiarów i stali się niemal niezwyciężeni, tarzając się codziennie w piasku, aż ich ciała stały się jak kamień. Władca Niebios, obserwując ich złe czyny z wysoka, zstąpił w przebraniu jednego z nich – często medytował nad Skałą Manitou, przy Wiru – i prowadząc ich do doliny w pobliżu Onondagi, pod pretekstem, że prowadzi ich do piękniejszej krainy, stanął na wzgórzu nad nimi i ciskał w nich kamieniami w głowy, aż wszyscy, z wyjątkiem jednego, który uciekł na północ, zginęli. Jednakże, w pełni czasu, nowe potomstwo Kamiennych Olbrzymów (odzianych w kolczugi Europejczyków?) ponownie przybyło na ten region i zostało zniszczone przez Wielkiego Ducha – co dziwne, właśnie tam rzekomo znaleziono słynnego oszusta znanego jako olbrzym z Cardiff. Onondagowie wierzyli, że posąg ten jest jednym z ich odwiecznych wrogów.