Księżniczka Rosette Część I: Farma

Sophie Ségur 16 czerwca 2015 r.
francuski
Średniozaawansowany
6 min odczyt
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Dawno, dawno temu żyli sobie król i królowa, którzy mieli trzy córki. Dwie starsze były bliźniaczkami – Orangine i Roussette – a ich rodzice bardzo je kochali. Były piękne i inteligentne, ale niezbyt dobre. Pod tym względem przypominały króla i królową. Trzecia księżniczka miała na imię Rosette i była o trzy lata młodsza od swoich sióstr. Była równie miła, co przystojna, równie dobra, co piękna.

Wróżka Puissante była matką chrzestną Rosette, co bardzo zazdrościło jej siostrom, Orangine i Roussette. Były złe, ponieważ one również nie miały wróżki jako matki chrzestnej.

Kilka dni po narodzinach Rosette, król i królowa wysłali ją na wieś, na farmę, aby się nią opiekowała. Rosette żyła tam szczęśliwie przez piętnaście lat, bez odwiedzin rodziców. Co roku wysyłali farmerowi niewielką sumę pieniędzy na pokrycie wydatków Rosette i zadawali pytania o jej zdrowie, ale nigdy jej nie odwiedzili ani nie zajęli się jej edukacją.

Rosette rzeczywiście byłaby bardzo niegrzeczna i ignorancka, gdyby jej dobra matka chrzestna, wróżka Puissante, nie przysłała jej nauczycieli i wszystkiego, co niezbędne. W ten sposób Rosette nauczyła się czytać, pisać, prowadzić księgowość i pięknie pracować. Stała się utalentowaną muzyczką, umiała rysować i mówiła kilkoma językami.

Rosette była najpiękniejszą, najatrakcyjniejszą, najmilszą i najwspanialszą księżniczką na całym świecie. Nigdy nie sprzeciwiła się swojej piastunkom ani matce chrzestnej i dlatego nigdy nie spotkała się z jej reprymendą. Nie żałowała ojca i matki, bo ich nie znała i nie pragnęła innego domu niż farma, na której była tak szczęśliwa.

Pewnego dnia, gdy Rosette siedziała na ławce przed drzwiami, zobaczyła mężczyznę w koronkowanym kapeluszu i płaszczu; podszedł do niej i zapytał, czy może porozmawiać z księżniczką Rosette.

„Tak, bez wątpienia” – odpowiedziała księżniczka. „Jestem księżniczką Rosette”.

„W takim razie, księżniczko” – rzekł mężczyzna, z szacunkiem zdejmując kapelusz – „bądź łaskawa przyjąć ten list, który król, twój ojciec, nakazał mi dostarczyć ci”.

Rosette wzięła list, otworzyła go i przeczytała:

„Rosette: Twoje siostry mają teraz osiemnaście lat i nadszedł czas, by wyszły za mąż. Zaprosiłem książąt i księżniczki ze wszystkich królestw ziemi, aby przybyli i pomogli w uroczystości, którą zamierzam zorganizować, aby wybrać mężów dla Orangine i Roussette. Masz teraz piętnaście lat i możesz się odpowiednio pojawić na tej uroczystości. Możesz przyjechać i spędzić ze mną trzy dni. Przyślę po ciebie za osiem dni. Nie mogę wysłać ci pieniędzy na toaletę, ponieważ teraz ponoszę duże wydatki na twoje siostry; poza tym nikt na ciebie nie spojrzy. Przyjdź więc w ubraniu, jakie zechcesz.

„Król, Twój Ojciec”.
Rosette szybko pobiegła pokazać list swojej pielęgniarce.

„Czy cieszysz się, Rosette, że jedziesz na ten festiwal?”

„Tak, moja dobra niańko, cieszę się. Będę się dobrze bawić i poznam ojca, matkę i siostry, a potem wrócę do ciebie.”

„Ale” – powiedziała pielęgniarka, kręcąc głową – „jaką sukienkę założysz, moje biedne dziecko?”

„Moja piękna szata z białego perkalu, którą zawsze noszę w święta, moja droga pielęgniarko.”

„Moje biedactwo, ta szata jest rzeczywiście bardzo odpowiednia na wieś, ale na przyjęciu z udziałem królów i książąt wyglądałaby żałośnie biednie”.

„Co to wszystko znaczy, siostro? Sam mój ojciec powiedział, że nikt na mnie nie spojrzy. Ta myśl sprawi, że poczuję się o wiele spokojniej. Zobaczę wszystko, a nikt mnie nie zobaczy”.

Pielęgniarka westchnęła, lecz nic nie powiedziała i natychmiast zaczęła cerować, wybielać i wygładzać białą szatę Rosette.

Na dzień przed tym, jak król miał po nią wezwać, niania zawołała ją i rzekła:

„Moje drogie dziecko, oto twoja suknia na uroczystość królewską; uważaj na nią, bo mnie nie będzie, żeby ją wybielić i wygładzić.”

„Dziękuję, moja dobra pielęgniarko, proszę być zadowoloną – zaopiekuję się tobą bardzo dobrze.”

Pielęgniarka spakowała teraz do małego kufra perkalowy szlafrok i białą spódnicę, parę bawełnianych pończoch i czarne buty, a następnie mały bukiecik kwiatów, który Rosette miała wpiąć we włosy. Gdy miała już zamknąć kufer, okno gwałtownie się otworzyło i weszła wróżka Possante.

„Idziesz zatem na dwór swego ojca, moja droga Rosette?” zapytała wróżka.

„Tak, droga matko chrzestna, ale tylko na trzy dni.”

„Ale jaką sukienkę przygotowałaś na te trzy dni?”

„Patrz, matko chrzestna! Patrz!” i wskazała na bagażnik, który był wciąż otwarty.

Wróżka uśmiechnęła się, wyciągnęła z kieszeni małą buteleczkę i powiedziała: „Chcę, żeby moja droga Rosette zrobiła furorę swoją sukienką. To niegodne niej”.

Wróżka otworzyła butelkę i wylała kilka kropel zawartego w niej płynu na szatę, która zamieniła się w grubą gumową tkaninę; potem kroplę na bawełniane pończochy, które zamieniły się w niebieską przędzę; trzecią kroplę na bukiet, który zamienił się w kurze jajko; czwartą na buty, które natychmiast zamieniły się w gruby filc.

„W ten sposób” – powiedziała z gracją – „chcę, żeby moja Rozeta się pojawiła. Musisz się w to wszystko ubrać, a na dopełnienie stroju masz naszyjnik z orzechów, opaskę na włosy z ostu i bransoletki z suszonej fasoli”. Pocałowała Rozetę, która była kompletnie oszołomiona. Wróżka zniknęła, a niania wybuchnęła płaczem.

„Ach! Nie warto było zadawać sobie tyle trudu z przygotowaniem tej biednej szaty. Och, moja biedna Rosette! Nie idź na ten festiwal. Udawaj, że jesteś chora, moje dziecko.”

„Nie” – powiedziała Rosette – „to by było nie w porządku wobec mojej matki chrzestnej. Jestem pewna, że ​​robi to, co dla mnie najlepsze. Jest o wiele mądrzejsza ode mnie. Pójdę i ubiorę się we wszystko, co przyniosła mi matka chrzestna”. I dobra i posłuszna Rosette nie myślała już o swojej sukni. Położyła się do łóżka i spała spokojnie.

Ledwo ułożyła włosy i ubrała się rano, gdy nadjechał po nią wóz wróżki. Uściskała swoją piastunkę, wzięła swój mały kufer i odeszła.

Uwaga: Historia jest kontynuowana w Księżniczka Rosette, część II: Rosette na dworze króla, jej ojca