Muzykanci z Bremy

Pewien człowiek miał osła, który przez wiele długich lat niezmordowanie nosił worki ze zbożem do młyna; ale siły go opuszczały i stawał się coraz bardziej niezdolny do pracy. Wtedy jego pan zaczął się zastanawiać, jak najlepiej ocalić swój dobytek; ale osioł, widząc, że wiatr nie wieje pomyślnie, uciekł i ruszył w drogę do Bremy. „Tam” – pomyślał – „na pewno zostanę miejskim muzykantem”. Gdy przeszedł kawałek drogi, znalazł psa leżącego na drodze, dyszącego jak ktoś, kto biegał, aż się zmęczył. „Czego tak dyszysz, ty wielkoludzie?” – zapytał osioł.

„Ach” – odpowiedział pies – „ponieważ jestem stary, z każdym dniem słabnę i nie mogę już polować, mój pan chciał mnie zabić, więc uciekłem. Ale jak teraz mam zarobić na chleb?”

„Powiem ci” – rzekł osioł – „jadę do Bremy i będę tam miejskim muzykantem; pójdź ze mną i zaangażuj się również w muzykę. Ja będę grał na lutni, a ty będziesz bił w kotły”.

🎧
Posłuchaj tej historii — bezpłatnie w aplikacji 1 miesiąc za darmo · Bajki audio · Bez reklam
Pobierz w App Store Pobierz z Google Play

Pies się zgodził i poszli dalej.

Wkrótce natknęli się na kota siedzącego na ścieżce, którego pysk przypominał trzy deszczowe dni! „No więc, stary strzygaczu, co ci się stało?” zapytał osioł.

„Kto może się cieszyć, gdy jego kark jest w niebezpieczeństwie?” odpowiedział kot. „Ponieważ jestem już stary, zęby starły mi się do kikutów i wolę siedzieć przy ogniu i prząść, niż polować na myszy, moja pani chciała mnie utopić, więc uciekłem. Ale teraz trudno o dobrą radę. Gdzie mam iść?”

„Jedź z nami do Bremy. Znasz się na muzyce nocnej, więc możesz zostać miejskim muzykantem”.

Kot dobrze to rozważył i poszedł z nimi. Potem trzej zbiegowie dotarli na podwórze farmy, gdzie kogut siedział na bramie, piając z całych sił. „Twój piak przechodzi na wylot” – powiedział osioł. „Co się stało?”

„Przepowiadałem piękną pogodę, bo to dzień, w którym Matka Boska pierze koszule Dzieciątka Jezus i chce je wysuszyć” – powiedział kogut – „ale w niedzielę przyjeżdżają goście, więc gospodyni nie ma litości i powiedziała kucharce, że jutro zje mnie w zupie, a dziś wieczorem ma mi ściąć głowę. Teraz piję na cały głos, póki mogę”.

„Ach, czerwony grzebieniu” – powiedział osioł – „lepiej będzie, jeśli pójdziesz z nami. Jedziemy do Bremy; wszędzie znajdziesz coś lepszego niż śmierć: masz dobry głos, a jeśli razem tworzymy muzykę, musi być w niej coś wartościowego!”

Kogut zgodził się na ten plan i wszyscy czterej ruszyli razem. Nie mogli jednak dotrzeć do Bremy w ciągu jednego dnia i wieczorem dotarli do lasu, gdzie zamierzali spędzić noc. Osioł i pies położyli się pod dużym drzewem, kot i kogut usadowili się na gałęziach; ale kogut poleciał prosto na szczyt, gdzie był najbezpieczniejszy. Zanim zasnął, rozejrzał się dookoła i zdawało mu się, że widzi w oddali małą iskierkę; zawołał więc do towarzyszy, że niedaleko musi być dom, bo zobaczył światło. Osioł powiedział: „Jeśli tak, to lepiej wstańmy i idźmy dalej, bo tu jest kiepsko”. Pies pomyślał, że kilka kości z odrobiną mięsa też mu ​​dobrze zrobi!

Udali się więc do miejsca, gdzie świeciło światło, i wkrótce zobaczyli, jak świeci coraz jaśniej i staje się większe, aż dotarli do dobrze oświetlonego domu rozbójnika. Osioł, jako największy, podszedł do okna i zajrzał do środka.

„Co widzisz, mój siwy koniu?” zapytał kogut. „A co ja widzę?” odpowiedział osioł; „stół zastawiony dobrym jedzeniem i napojami, a przy nim siedzą rabusie i się bawią”. „To by było coś dla nas” – powiedział kogut. „Tak, tak; ach, jakże chciałbym tam być!” – powiedział osioł.

Następnie zwierzęta naradzały się, jak przepędzić rabusiów, i w końcu wymyśliły plan. Osioł miał stanąć przednimi nogami na parapecie, pies miał wskoczyć na grzbiet osła, kot miał wspiąć się na psa, a na koniec kogut miał wzbić się w powietrze i usiąść na głowie kota.

Gdy to uczynili, na dany sygnał, zaczęli wspólnie grać: osioł ryczał, pies szczekał, kot miauczał, a kogut piał; po czym wpadli przez okno do pokoju, aż zadźwięczała szyba! Na ten straszliwy hałas rabusie zerwali się na równe nogi, myśląc, że to duch, i w popłochu uciekli do lasu. Czterej towarzysze zasiedli teraz do stołu, zadowoleni z tego, co zostało, i jedli, jakby mieli pościć przez miesiąc.

Gdy tylko czterej minstrele skończyli, zgasili światło i każdy z nich szukał sobie miejsca do spania, zgodnie ze swoją naturą i tym, co mu odpowiadało. Osioł położył się na słomie na podwórzu, pies za drzwiami, kot na palenisku przy ciepłym popiele, a kogut przysiadł na belce dachu; i zmęczeni długą wędrówką, wkrótce zasnęli.

Kiedy minęła północ i rabusie z daleka zauważyli, że w domu zgasło światło i że wszystko wydawało się spokojne, kapitan powiedział: „Nie powinniśmy byli dać się tak zastraszyć” i rozkazał jednemu z nich pójść i sprawdzić dom.

Posłaniec, zastawszy wszystkich w bezruchu, poszedł do kuchni zapalić świecę i, biorąc błyszczące, płonące oczy kota za rozżarzone węgle, przyłożył do nich zapałkę lucyfera, aby ją zapalić. Ale kot nie zrozumiał żartu i rzucił mu się w twarz, plując i drapiąc. Przestraszył się straszliwie i pobiegł do tylnych drzwi, ale pies, który tam leżał, zerwał się i ugryzł go w nogę; a gdy biegł przez podwórze obok sterty słomy, osioł kopnął go tylną nogą. Kogut również, zbudzony hałasem i ożywiony, krzyknął z belki: „Kukuryku!”

Wtedy złodziej pobiegł tak szybko, jak mógł, do swego kapitana i powiedział: „Ach, w domu siedzi straszna wiedźma, która na mnie pluła i drapała mnie po twarzy swoimi długimi pazurami; a przy drzwiach stoi mężczyzna z nożem, który dźgnął mnie w nogę; a na podwórzu leży czarny potwór, który bił mnie drewnianą pałką; a na górze, na dachu, siedzi sędzia, który zawołał: „Przyprowadźcie mi tego łotra!”, więc uciekłem tak bezpiecznie, jak mogłem”.

Po tym zbójcy nie zaufali już domowi; ale czterem muzykom z Bremy tak bardzo przypadł do gustu, że nie chcieli go już opuszczać. A usta tego, który ostatni opowiedział tę historię, wciąż są ciepłe.

🎧 Chcesz usłyszeć tę historię?

Pobierz audiobooki w naszej aplikacji — bez reklam, pierwszy miesiąc gratis.

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *