Ludzie Krasnoludów

Zaawansowany
3 min odczyt
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Bardzo dawno temu, zanim biali ludzie przybyli do krainy Eskimosów, w Pik-mik-tal-ik istniała duża wioska. Pewnego zimowego dnia mieszkańcy ze zdziwieniem zobaczyli niskiego mężczyznę i drobną kobietę z dzieckiem schodzących po lodzie rzeką. Mężczyzna był tak drobny, że nosił płaszcz zrobiony z jednej białej skóry lisa. Płaszcz kobiety był zrobiony ze skór dwóch białych zajęcy, a dziecko odziane w dwie skóry piżmaków.

Ojciec i matka mieli około dwóch łokci wzrostu, a chłopiec nie był wyższy niż długość przedramienia. Choć był tak niski, mężczyzna ciągnął sanie znacznie większe niż te, których używali mieszkańcy wioski, i miał na nich ciężki ładunek rozmaitych przedmiotów. Wydawał się zaskakująco silny, a kiedy dotarli do brzegu poniżej wioski, z łatwością wciągnął sanie na stromy brzeg i chwytając je za tył, uniósł na ramie sań – wyczyn, który wymagałby siły kilku mieszkańców wioski.

Para weszła do jednego z domów i została ciepło przyjęta. Ta mała rodzina pozostała we wsi przez jakiś czas, a mężczyzna zajął miejsce wśród innych mężczyzn i wydawał się być całkowicie swojski i przyjazny. Bardzo kochał swojego małego synka; ale pewnego dnia, gdy ten bawił się przed domem, został tak dotkliwie pogryziony przez dzikiego psa, że ​​zmarł. W gniewie ojciec złapał psa za ogon i uderzył nim o słup z taką siłą, że pies przewrócił się na pół.

W wielkim smutku ojciec wykonał piękną, rzeźbioną grobowiec dla syna i umieścił w nim dziecko wraz z zabawkami. Potem wrócił do domu i przez cztery dni nie pracował i nie widywał nikogo. Po tym czasie wziął sanki i z żoną wrócili w górę rzeki dawnym szlakiem, podczas gdy mieszkańcy wioski ze smutkiem patrzyli, jak odchodzą, bo bardzo polubili tę parę.

Przedtem mieszkańcy wsi zawsze wykonywali korpusy sań z długich, podłużnych listew drewna; ale gdy zobaczyli sanki krasnoludów z wieloma poprzeczkami, przyjęli ten model.

Wcześniej także wyrzucali swoich zmarłych na tundrę, gdzie pożarły ich psy i dzikie zwierzęta. Kiedy jednak zobaczyli, jak karły chowają ich syna w mogile, a wokół niego rozstawione są zabawki, sami pochowali zmarłego w ten sposób i obchodzili cztery dni żałoby, tak jak karzeł. Polubili go bowiem i polubili jego łagodne maniery.

Od tamtej pory myśliwi, wracając o zmierzchu do domu i spoglądając w stronę ciemniejącej tundry, czasami widzą krasnoludy uzbrojone w łuki i strzały, które znikają w ziemi, gdy tylko ktoś próbuje się do nich zbliżyć. To niegroźni ludzie, nigdy nie próbujący nikogo skrzywdzić. Nikt nigdy nie rozmawiał z tymi krasnoludami od czasu, gdy opuścili wioskę; ale myśliwi polujący na jelenie często widywali ich ślady u podnóża gór.