Pewien człowiek poszedł kiedyś do lasu, żeby zebrać drewno, i zobaczył węża zmiażdżonego pod dużym kamieniem. Uniósł nieco kamień trzonkiem topora, a wąż wypełzł. Gdy był już wolny, powiedział do człowieka: „Zamierzam cię zjeść”. Człowiek odpowiedział: „Cicho; najpierw posłuchajmy czyjegoś wyroku, a jeśli zostanę skazany, to mnie zjesz”. Pierwszym, którego spotkali, był koń chudy jak patyk, przywiązany do dębu. Zjadł liście tak daleko, jak mógł sięgnąć, bo był głodny. Wąż zapytał go: „Czy mam prawo zjeść tego człowieka, który uratował mi życie?”
Nag odpowiedział: „Znacznie lepiej. Spójrz tylko na mnie! Byłem jednym z najlepszych koni. Nosiłem mojego pana tyle lat, a co zyskałem? Teraz, gdy jestem w tak złej sytuacji, że nie mogę już pracować, przywiązali mnie do tego dębu i po zjedzeniu tych kilku liści umrę z głodu. Zjedz więc tego człowieka; bo ten, kto czyni dobro, jest źle wynagradzany, a ten, kto czyni zło, musi być dobrze wynagradzany. Zjedz go, bo będziesz miał dobry dzień pracy”.
Później przypadkiem znaleźli drzewo morwowe, całe w dziuplach, bo zestarzało się; a wąż zapytał, czy słusznie zjada człowieka, który uratował mu życie. „Tak” – odpowiedziało drzewo natychmiast – „bo dałem mojemu panu tyle liści, że wyhodował z nich najwspanialsze jedwabniki na świecie; teraz, kiedy nie mogę już ustać prosto, powiedział, że wrzuci mnie w ogień. Zjedz go więc, bo dobrze ci zrobi”.
Potem spotkali lisicę. Mężczyzna wziął ją na stronę i błagał, by wydała wyrok na jego korzyść. Lis powiedział: „Aby lepiej wydać wyrok, muszę zobaczyć, jak się sprawa rozwinęła”. Wszyscy wrócili na miejsce i uporządkowali sprawy tak, jak było na początku; ale gdy tylko mężczyzna zobaczył węża pod kamieniem, zawołał: „Gdzie jesteś, tam cię zostawię”. I tam wąż pozostał. Lisica zażyczyła sobie w zamian worka kur, a mężczyzna obiecał jej je na następny ranek. Lisica poszła tam rano, a kiedy mężczyzna ją zobaczył, włożył do worka kilka psów i powiedział lisicy, żeby nie jadła kur w pobliżu, z obawy, że gospodyni go usłyszy. Lisica nie otworzyła więc worka, dopóki nie dotarła do odległej doliny; wtedy wybiegły psy i ją zjadły; i tak jest na świecie; bo kto czyni dobro, jest źle nagradzany, a kto czyni zło, jest dobrze nagradzany.