Dawno, dawno temu szakal i paw przysięgli sobie wieczną przyjaźń. Codziennie jedli razem posiłki i spędzali godziny na miłej rozmowie.
Pewnego dnia pawica zjadła na obiad soczyste śliwki, a szakal z kolei równie soczyste młode koźlę; bawili się więc znakomicie. Lecz gdy uczta się skończyła, pawica podniosła się z powagą i, spulchniwszy ziemię, starannie posiała wszystkie pestki śliwek w rzędzie.
„Mam w zwyczaju tak robić, kiedy jem śliwki” – powiedziała z irytującą miną samozadowolenia i cnotliwości. „Moja matka, dobre stworzenie, wychowała mnie w dobrych nawykach i ostatnim tchnieniem zaleciła mi, żebym nigdy nie marnowała. Teraz z tych kamieni wyrosną drzewa, których owoce, nawet jeśli nie dożyję tego dnia, zapewnią pożywienie niejednemu głodnemu pawiowi”.
Te słowa sprawiły, że Szakal poczuł się dość podle, więc odpowiedział wyniośle: „Właśnie tak! Zawsze sadzę swoje kości z tego samego powodu”. Po czym starannie wykopał kawałek ziemi i co jakiś czas obsiał go kośćmi koźlęcia.
Od tamtej pory para zaczęła przychodzić każdego dnia, żeby oglądać swoje ogrody. Z czasem pestki śliw wyrastały w delikatne, zielone łodygi, lecz kości nie dawały żadnego znaku.
„Kiełkowanie kości rzeczywiście trwa długo” – zauważył Szakal, udając, że czuje się całkiem swobodnie. „Wiem, że kości pozostawały niezmienione w ziemi przez miesiące”.
„Mój drogi panie” – odpowiedziała Pawica z ledwie skrywaną ironią – „I znałem je i tak pozostało lat!
Tak mijał czas i z każdym dniem, gdy odwiedzali ogród, zadowolona z siebie pawian stawał się coraz bardziej sarkastyczny, a szakal coraz bardziej dziki.
W końcu śliwy zakwitły i wydały owoce, a paw usiadł, by zajadać się wyśmienitymi, dojrzałymi i soczystymi śliwkami.
„On! on!” zachichotała do Szakala, który, nie mogąc tego dnia polować, stał bez obiadu, głodny i w rezultacie bardzo zły; „Jakże ciężko te twoje stare kości wychodzą na wierzch! Ale kiedy to zrobią, mój Boże! Jakież będziesz miał plony!”
Szakal kipiał ze złości, ale nie dał się ostrzec i ciągnął: „Biedactwo! Wyglądasz na głodną! Wygląda na to, że możesz umrzeć z głodu przed żniwami. Jaka szkoda, że nie możesz w tym czasie jeść śliwek!”
„Skoro nie mogę jeść śliwek, to mogę zjeść śliwkojada!” – rzekł Szakal, po czym rzucił się na pawicę i ją połknął.
Moralny—Nigdy nie jest bezpiecznie być mądrzejszym od swoich przyjaciół.