Pewnego razu biedny bramin szedł zakurzoną drogą, gdy zobaczył coś błyszczącego na ziemi. Podniósłszy to, okazało się, że to mały czerwony kamień. Bramin, uznając to za coś dziwnego, schował go do kieszeni i ruszył w dalszą drogę. Po chwili dotarł do sklepu kupca zbożowego, przy drodze, a będąc głodnym, przypomniał sobie o czerwonym kamieniu. Wyjąwszy go, zaproponował go handlarzowi zbożem w zamian za kęs i posiłek, gdyż nie miał pieniędzy w kieszeni.
Cóż za zdumienie, gdyż sklepikarz był uczciwym człowiekiem, więc obejrzawszy kamień, kazał braminowi zanieść go królowi, gdyż – jak powiedział – „nie wszystkie towary w moim sklepie mają taką samą wartość!”
Następnie bramin zaniósł kamień do pałacu królewskiego i poprosił o okazanie go królowi. Premier początkowo odmówił wpuszczenia go. Jednakże, gdy bramin upierał się, że ma do pokazania coś bezcennego, pozwolono mu zobaczyć się z królem.
A kamień wężowy był podobny do rubinu, czerwony i ognisty; dlatego gdy król go ujrzał, powiedział: „Ile chcesz za ten rubin, o braminie?”
Wtedy bramin odpowiedział: „Tylko funt mąki na upieczenie ciasta, bo jestem głodny!”
„Nie” – rzekł król – „to jest warte więcej!”
Więc wysłał po lakh rupii ze swego skarbca i oddał je braminowi, który radując się, odszedł w dalszą drogę.
Wtedy król wezwał swoją królową i oddał klejnot pod jej opiekę, z wieloma instrukcjami dotyczącymi jego bezpiecznego przechowywania, gdyż, jak powiedział, nie ma takiego na całym świecie. Królowa, zdeterminowana, by zachować ostrożność, owinęła go watą i schowała do pustej skrzyni, zamykając ją podwójnymi zamkami.
Rubinowy kamień-węż leżał tam przez dwanaście długich lat. Pod koniec tego czasu król wezwał swoją królową i powiedział: „Przynieś mi rubin; chcę się upewnić, że jest bezpieczny”.
Królowa wzięła klucze, poszła do swojego pokoju, otworzyła skrzynię i – o dziwo! Rubin zniknął, a na jego miejscu pojawił się przystojny młodzieniec! W pośpiechu zamknęła skrzynię i zastanawiała się, co powinna zrobić, by przekazać królowi nowinę.
Gdy tak myślała, król zniecierpliwił się i wysłał sługę z pytaniem, co się stało. Wtedy królowa kazała służącemu zanieść skrzynię do sali audiencyjnej, a ona, idąc tam z kluczami, otworzyła skrzynię przed królem.
Ku zdumieniu wszystkich wyszedł przystojny młodzieniec.
„Kim jesteś?” zapytał król, „i gdzie jest mój klejnot?”
„Jestem Ruby Prince” – odparł chłopiec. „Niczego więcej nie możesz wiedzieć”.
Wtedy król rozgniewał się i wygnał go z pałacu, lecz będąc człowiekiem sprawiedliwym, dał chłopcu najpierw konia i broń, aby mógł walczyć o swoje miejsce w świecie.
Gdy książę Ruby podróżował na swoim rumaku, dotarł do obrzeży miasta i zobaczył starą kobietę piekącą chleb. Gdy mieszała mąkę, śmiała się, a gdy ją wyrabiała, płakała.
„Czemu się śmiejesz i płaczesz, matko?” zapytał książę Ruby.
„Bo mój syn musi dziś umrzeć” – odparła kobieta. „W tym mieście grasuje potwór, który codziennie zjada młodego mężczyznę. Teraz kolej mojego syna na przygotowanie obiadu i dlatego płaczę”.
Wtedy książę Ruby roześmiał się, widząc jej obawy, i powiedział, że zabije ogra i uwolni miasto; musi tylko pozwolić mu pospać chwilę w swoim domu i obiecać, że go obudzi, gdy nadejdzie czas, by wyruszyć na spotkanie z ogrem.
„Co mi to da?” – rzekła staruszka. „Zginiesz tylko, a mój syn jutro będzie musiał odejść. Śpij dalej, obcy, jeśli chcesz, ale cię nie obudzę!”
Wtedy książę Ruby znów się roześmiał. „To nic nie da, matko!” powiedział. „Będę walczył z ogrem, a ponieważ mnie nie obudzisz, będę musiał pójść na miejsce spotkania i tam przenocować”.
Odjechał więc na swoim rumaku za bramy miasta i przywiązał konia do drzewa, po czym położył się spać spokojnie. Po chwili ogr przybył na obiad, ale nie słysząc żadnego hałasu i nie widząc nikogo, pomyślał, że mieszkańcy miasta złamali umowę i przygotował się do zemsty. Książę Rubinowy zerwał się jednak, odświeżony snem, i rzucił się na ogra, w oka mgnieniu odcinając mu głowę i ręce. Przybił je do bramy miasta, a wracając do domu staruszki, powiedział jej, że zabił ogra i położył się spać ponownie.
Kiedy mieszkańcy miasta zobaczyli głowę i dłonie ogra wystające zza bramy miasta, pomyśleli, że straszliwe stworzenie przybyło, by się zemścić za doznaną zniewagę. Dlatego przerażeni pobiegli do króla, a on, myśląc, że staruszka, której syn miał być obiadem dla ogra, musiała spłatać jakiegoś figla, udał się ze swoimi oficerami do jej domu i zastał ją śmiejącą się i śpiewającą.
„Dlaczego się śmiejesz?” zapytał surowo.
„Śmieję się, bo ogr został zabity!” – odpowiedziała – „a książę, który go zabił, śpi w moim domu”.
Wielkie było zdumienie wywołane tymi słowami, lecz gdy przyjrzeli się bliżej, okazało się, że głowa i ręce ogra należały do martwego stworzenia.
Wtedy król rzekł: „Pokaż mi tego dzielnego księcia, który śpi tak twardo”.
A gdy ujrzał przystojnego młodzieńca, rozpoznał w nim chłopca, którego wygnał z pałacu. Zwrócił się więc do premiera i zapytał: „Jaką nagrodę powinien dostać ten młodzieniec?”
Premier odpowiedział natychmiast: „Twoja córka za mąż i połowa królestwa to niezbyt wysoka nagroda za jego służbę!”
Książę Rubinowy wziął więc ślub z wielką pompą z piękną córką króla i otrzymał pod władzę połowę królestwa.
Ale młoda panna młoda, choć bardzo kochała swego dzielnego męża, była rozgniewana, ponieważ nie wiedziała, kim on jest, a ponadto inne kobiety w pałacu dokuczały jej, że poślubiła obcego mężczyznę, pochodzącego z ziemi niczyjej, którego nikt nie nazywał bratem.
Więc dzień po dniu pytała męża, żeby powiedział jej, kim jest i skąd pochodzi, a Ruby Prince każdego dnia odpowiadał: „Kochany sercu, nie pytaj mnie o nic, tylko o to, bo tego nie możesz wiedzieć!”
Jednak księżniczka wciąż błagała, modliła się, płakała i błagała, aż pewnego dnia, gdy stali nad brzegiem rzeki, wyszeptała: „Jeśli mnie kochasz, powiedz mi, jakiej jesteś rasy!”
W tej chwili stopa Ruby Prince'a dotknęła wody, a on odpowiedział: „Kochana duszyczko, wszystko, tylko nie to; o tym nie możesz wiedzieć!”
Jednak księżniczka, wyobrażając sobie, że dostrzega na jego twarzy oznaki ustępstwa, rzekła ponownie: „Jeśli mnie kochasz, powiedz mi, jakiej jesteś rasy!”
Wtedy Ruby Prince stanął po kolana w wodzie i ze smutkiem na twarzy odpowiedział: „Kochana duszyczko, wszystko, tylko nie to; tego nie możesz wiedzieć!”
Po raz kolejny uparta panna młoda zadała swoje pytanie i Ruby Prince zanurzył się po pas w strumieniu.
'Kochany, wszystko, tylko nie to!'
„Powiedz mi! Powiedz mi!” krzyknęła księżniczka i oto, gdy to mówiła, z wody wynurzył się ozdobiony klejnotami wąż ze złotą koroną i rubinową gwiazdą, po czym, patrząc na nią ze smutkiem, zniknął pod falą.
Potem księżniczka wróciła do domu i gorzko zapłakała, przeklinając własną ciekawość, która odpędziła jej przystojnego, dzielnego młodego męża. Zaoferowała nagrodę w postaci korca złota każdemu, kto przyniesie jej o nim jakiekolwiek informacje; jednak dzień po dniu mijał, a wieści wciąż nie nadchodziły, tak że księżniczka zbladła od łez pełnych soli. W końcu tancerka, jedna z tych, które uczestniczą w kobiecych uroczystościach, przyszła do księżniczki i powiedziała: „Wczoraj w nocy widziałam dziwną rzecz. Kiedy zbierałam drwa, położyłam się pod drzewem, by odpocząć, i zasnęłam. Kiedy się obudziłam, było jasno, ani w dzień, ani w księżycu; a gdy się dziwiłam, z nory węża u stóp drzewa wyszedł zamiatacz i zamiótł ziemię miotłą; potem szedł nosiwoda, który skrapiał ziemię wodą; a za nim dwóch nosicieli dywanów, którzy rozścielali kosztowne dywany, a potem zniknęli”. Właśnie gdy zastanawiałem się, co oznaczają te przygotowania, do moich uszu dobiegł dźwięk muzyki, a z nory węża wyłonił się pokaźny pochód młodzieńców, lśniących klejnotami, a jeden pośrodku wyglądał na króla. Potem, gdy grali muzycy, młodzi mężczyźni jeden po drugim wstali i tańczyli przed królem. Tylko jeden, z czerwoną gwiazdą na czole, tańczył słabo i wyglądał blado i mizernie. To wszystko, co mam do powiedzenia.
Następnej nocy księżniczka poszła z tancerką pod drzewo i ukrywając się za pniem, czekały, aby zobaczyć, co się wydarzy.
Rzeczywiście, po chwili zrobiło się jasno, ani słońcem, ani księżycem; potem wyszedł zamiatacz i zamiótł ziemię, nosiwoda ją skropił, nosiciele dywanów ułożyli dywany, a na końcu, przy dźwiękach muzyki, błyszcząca procesja ruszyła. Jakże biło serce księżniczki, gdy w młodym księciu z czerwoną gwiazdą rozpoznała swego najdroższego męża; i jak bolało, gdy widziała, jaki był blady i jak mało mu się zdawało tańczyć.
Potem, gdy wszyscy wystąpili przed królem, światło zgasło, a księżniczka skryła się w domu. Każdej nocy chodziła pod drzewo i czuwała, ale cały dzień płakała, bo wydawało się, że nie jest bliżej odzyskania ukochanego.
W końcu, pewnego dnia, tancerka rzekła do niej: „O księżniczko, wpadłam na pomysł. Król Węży uwielbia tańczyć, a jednak tańczą przed nim tylko mężczyźni. Gdyby jednak zrobiła to kobieta, kto wie, czy nie byłby tak zadowolony, że zgodziłby się spełnić jej każdą prośbę? Pozwól mi spróbować!”
„Nie” – odpowiedziała księżniczka – „dowiem się od ciebie i sama spróbuję”.
Księżniczka nauczyła się więc tańczyć i w niewiarygodnie krótkim czasie znacznie przewyższyła swoją nauczycielkę. Nigdy wcześniej ani później nie widziano tak pełnej wdzięku, czarującej i eleganckiej tancerki. Wszystko w niej było perfekcyjne. Następnie ubrała się w najdelikatniejsze muśliny i srebrne brokaty, z diamentami na welonie, aż lśniła i lśniła jak gwiazda.
Z bijącym sercem schowała się za drzewem i czekała. Zamiatacz, nosiwoda, niosący dywany, kolejno wychodzili, a za nimi błyszcząca procesja. Rubinowy Książę wyglądał blediej i smutniej niż kiedykolwiek, a kiedy nadeszła jego kolej do tańca, zawahał się, jakby serce mu pękło; ale zza drzewa wyszła kobieta w welonie, ubrana na biało, z błyszczącymi klejnotami, i zatańczyła przed królem. Nigdy nie było takiego tańca! — wszyscy wstrzymali oddech, dopóki nie skończył, a wtedy król zawołał głośno: „O nieznana tancerko, proś, o co chcesz, a będzie ci dane!”
„Daj mi mężczyznę, dla którego tańczyłam!” odpowiedziała księżniczka.
Król-Węże wyglądał groźnie, a jego oczy błyszczały, gdy powiedział: „Poprosiłeś o coś, o co nie miałeś prawa prosić, i zabiłbym cię, gdyby nie moja obietnica. Zabierz go i odejdź!”
Błyskawicznie księżniczka chwyciła Rubinowego Księcia za rękę, wyciągnęła go poza krąg i uciekła.
Potem żyli bardzo szczęśliwie i chociaż kobiety nadal ją prześladowały, księżniczka zachowała milczenie i nigdy więcej nie zapytała męża, jakiej jest rasy.