Dawno, dawno temu żyło dwóch chłopców, których matka codziennie wysyłała do lasu po drewno na opał. Każdego ranka, gdy wyruszali, dawała im trochę jedzenia na drogę, ale zawsze było go mało i marnie. Mówiła:
„Drewno, które wczoraj przyniosłeś, było tak kiepskie, że dzisiaj nie mogę dać ci dużo do jedzenia”.
Chłopcy bardzo starali się ją zadowolić, ale jeśli przynosili ładne drewno sosnowe, to ich łajała, a jeśli przynosili duże, suche trzciny, mówiła:
„To nie nadaje się do palenia w kominku, bo zostawia za dużo popiołu w domu.”
Choć bardzo się starali, nie udało im się jej zadowolić. Ich ciała stawały się coraz chudsze od całodziennej ciężkiej pracy i braku wystarczającej ilości jedzenia.
Pewnego ranka, gdy wyruszyli w góry, matka dała im kawałek psiego mięsa do jedzenia, a chłopcy byli bardzo smutni. Kiedy dotarli do lasu, jeden z nich powiedział:
„Poczekaj tutaj, podczas gdy ja wejdę na drzewo i obetnę kilka gałęzi.”
Wszedł na drzewo i po chwili zawołał: „Oto trochę drewna!”, a kości jego ręki opadły na ziemię.
„Och!” krzyknął jego brat, „to twoje ramię!”
„Oto trochę więcej drewna!” krzyknął drugi, a kości drugiego ramienia opadły na ziemię.
Potem zawołał jeszcze raz i kości jego nogi spadły, potem kości drugiej nogi, i tak dalej, aż wszystkie kości jego ciała spoczęły na ziemi.
„Zabierz je do domu” – powiedział – „i powiedz kobiecie, że oto jej drewno. Chciała tylko moich kości”.
Młodszy chłopiec był bardzo smutny, bo był sam i nie było nikogo, kto by z nim zszedł z góry. Zebrał wiązkę drewna, zastanawiając się tymczasem, co zrobić, ale gdy tylko skończył, orzeł-wężowiec zawołał z wierzchołków drzew:
„Pójdę z tobą, Bracie.”
Chłopiec zarzucił więc wiązkę drewna na ramię i gdy schodził z góry, jego brat, który teraz był orłem wężowym, przeleciał nad jego głową. Gdy dotarł do domu, odłożył wiązkę i powiedział do matki:
„Oto twoje drewno.”
Kiedy na to spojrzała, bardzo się przestraszyła i wybiegła z domu.
Wtedy orzeł-wąż zaczął krążyć nad jej głową i zawołał:
„Quiukok! quiukok! quiukok! Nie potrzebuję już twojego jedzenia.”