Dawno, dawno temu żyły dwie księżniczki, których ojciec, radża, był zbyt zajęty sprawami państwowymi, by się nimi opiekować. Były samotne i zaniedbane, bo miały macochę, która traktowała je okrutnie. Mieszkały w pięknym pałacu, ale nic nie czyniono, by je uszczęśliwić i zadowolić, bo nawet służba bała się drugiej żony radży.
„Uciekam” – powiedziała starsza księżniczka do siostry. „Pójdziesz ze mną, Dehra!”
„Dokąd możemy pójść?” odpowiedziała Dehra.
„Jest mnóstwo miejsc, do których możemy pójść” – powiedziała Nala – „ale najpierw pójdziemy do dżungli. Zbudujemy mały domek z gałęzi drzew, urządzimy grządki z trawą i kwiatami, a owoców będzie mnóstwo do jedzenia”.
„Założę moje niebieskie jedwabne sari” – powiedziała Dehra – „i mój perłowy naszyjnik, a ty musisz założyć swoje żółte jedwabie i rubiny. Wtedy, jeśli kogoś spotkamy, będzie wiedział, że jesteśmy księżniczkami”.
„Jeśli założymy nasze klejnoty, ludzie mogą nas ukraść” – odpowiedziała Nala. „Lepiej będzie, jeśli zawiążemy je w rogu naszych sari. Założymy jednak bransoletki, bo wszystkie dziewczyny je noszą”.
Sari, które nosiły księżniczki, były długimi jedwabnymi chustami, które owijały wokół talii, a następnie zakładały na głowy. Wcale nie przypominały sukienek noszonych przez amerykańskie dziewczęta, ale były z pięknego materiału, a Nala i Dehra wyglądały w nich bardzo dobrze.
Małe księżniczki wybrały się więc w daleką podróż w głąb dżungli, gdzie znalazły tyle owoców, ile chciały zjeść, i były szczęśliwsze niż od dawna, obserwując zielone papugi przelatujące między drzewami i małpy szczebioczące, gdy huśtały się z gałęzi na gałąź.
Po chwili dotarli do pięknego białego marmurowego pałacu z wielką, szeroko otwartą bramą, nad którą widniał napis złotymi literami:
„Wejdź, Nala, nie bój się;
Srebro i złoto czekają tu na Ciebie.”
Ale słowa zmieniły się, gdy tylko je wczytali:
„Podążaj za nią, Dehra, zobaczysz”
Jak łaskawy i okrutny potrafi być los.
Siostry spojrzały na siebie, a potem Dehra powiedziała: „Nie sądzę, żeby mój wiersz był tak ładny jak twój, Nala. Aż mnie ciarki przechodzą”.
„Mnie też to trochę przeraża” – odpowiedziała Nala. „Zastanawiam się, czy ten pałac należy do Rakshasa”.
Otóż Rakshas to rodzaj ogra i nikt inny poza Rakshasem nie zbudowałby tak pięknego pałacu w środku dżungli.
„Jeśli tak się stanie, może wrócić w każdej chwili i nas zjeść” – powiedziała Dehra, bardziej zaniepokojona niż kiedykolwiek. „Wynośmy się stąd”.
„Rakshas odszedł” – powiedział mały szakal o przyjaznej twarzyczce, który podbiegł do księżniczek – „a wy możecie zostać w jego pałacu przez jakiś czas. Dam wam znać, kiedy wróci”.
Księżniczki przeszły więc przez wielką bramę i dziedziniec do pałacu, gdzie znalazły złoto, klejnoty, piękne jedwabne suknie i piękny marmurowy zbiornik wypełniony najczystszą wodą, w którym mogły się kąpać każdego dnia.
Czerwone liście lotosu unosiły się na wodzie, a siostry wplotły niektóre z nich we włosy, gdyż czerwony lotos jest kwiatem królewskim i księżniczki mogą go nosić.
„Jeśli przyjdzie tu jakiś obcy” – powiedziała Nala – „i poprosi o jedzenie lub wodę do picia, gdy będziesz sama w domu, koniecznie posmaruj sobie twarz węglem drzewnym i załóż jakieś podarte ubranie, żeby wyglądać brzydko, zanim go wpuścisz”.
„Dlaczego muszę to zrobić?” zapytała Dehra.
„Bo jeśli zobaczą, jaka jesteś ładna, to cię zabiorą i już więcej się nie zobaczymy.”
„Musisz zrobić to samo” – powiedziała Dehra – „bo jesteś ładniejsza ode mnie”. Księżniczki spojrzały przez krawędź zbiornika na swoje odbicia w wodzie. Obie były śliczne, ale Nala była nieco wyższa od siostry i nieco bardziej wdzięczna. Obie miały piękną cerę, zęby jak perły i oczy lśniące jak gwiazdy.
Pewnego dnia, gdy Dehra rozmawiała w dżungli ze swoim przyjacielem szakalem, do pałacu przybył książę, który był na polowaniu, i poprosił o wodę, ponieważ jemu i jego służbie było bardzo gorąco i spragnieni. Zanim jednak Nala poszła zobaczyć, czego chcą, zakryła swoją jedwabną suknię podartą i pobrudziła twarz węglem drzewnym.
Kiedy dworzanie księcia zobaczyli, jak brudna, obdarta dziewczyna wpuszcza ich do tak pięknego pałacu, wybuchnęli śmiechem, lecz książę powiedział sobie: „Gdyby jej twarz i ręce były czyste, a ubrania połatane, byłaby bardzo ładną dziewczyną”.
Ani Nala, ani Książę nie mogli się porozumieć, ale w końcu Nala domyśliła się, że jest spragniony, więc pospieszyła z dzbankiem wody. Ale zamiast wypić wodę, Książę wylał jej część na głowę i twarz Nali!
Bardzo zaskoczona Nala krzyknęła: „Och, och!” i cofnęła się, ale węgiel zniknął z jej twarzy, a ona stała tam, najpiękniejsza dziewczyna, jaką Książę kiedykolwiek widział, nawet w podartej sukni, i od razu się w niej zakochał.
Rozpiął podartą sukienkę i ta spadła, pozostawiając ją piękniejszą niż kiedykolwiek w żółtym sari i sznurze wielkich rubinów na szyi.
„Mój ojciec jest radżą” – powiedział Książę – „i zabiorę cię do jego pałacu, a ty zostaniesz moją żoną”.
Potem przyniesiono piękny palankin, w którym Nala została ostrożnie umieszczona i wyniesiona z pałacu Rakshasów. Szli dalej przez dżunglę, a przerażona księżniczka mogła tylko rozsunąć zasłony i patrzeć na księcia jadącego przed nim na białym koniu, podczas gdy małpy huśtały się na gałęziach, a papugi śmigały między gałęziami, tak jak robiły to w dniu, gdy ona i jej siostra uciekły przed okrutną macochą.
Była bardzo nieszczęśliwa i szlochała: „Och, Dehra, Dehra! Pragnę cię, a co ty beze mnie zrobisz?”
Wtedy Nala zaczęła się zastanawiać, jak dać siostrze znać, jak zabrał ją Książę, więc oderwała mały kawałek swojego sari, owinęła nim jeden ze swoich rubinów i upuściła go na ziemię.
Powtarzała to co jakiś czas, aż został tylko jeden rubin, ale w końcu dotarli do pałacu Radży i Ranee, ojca i matki księcia.
„Podążaj za nią, Dehra” – przypomniała sobie słowa zawarte w złotych literach. Nala upuściła więc ostatni ze swoich rubinów tuż przed pałacem, mówiąc sobie: „Jeśli Dehra pójdzie za mną, rubiny doprowadzą ją do mnie”.
Ojciec i matka księcia z wielką radością powitali piękną księżniczkę. Radża podarował jej nowy rubinowy naszyjnik, a Ranee była zachwycona perspektywą tak pięknej synowej. Po tygodniu wzięli ślub i wszyscy byli dla Nali bardzo mili.
Ale biedna Dehra siedziała w pałacu Rakshasów i płakała, jakby serce miało jej pęknąć. „Nala, Nala! Gdzie jesteś?” – wołała bez przerwy, ale nikt jej nie odpowiedział.
Potem wyszła z pałacu, mijając zbiornik, w którym na czystej wodzie leżały czerwone kwiaty lotosu, i powiedziała do siebie: „Ktoś ją ukradł”.
Następnie spojrzała na złote litery nad bramą.
„Podążaj za nią, Dehra, zobaczysz”
Jak łaskawy i okrutny potrafi być los.
„Połowa z tego jest z pewnością prawdą” – powiedziała na głos, a nagle, za jej plecami, szakal zapytał: „Która połowa jest prawdą?”
„Los nie był dla niej łaskawy, więc to musi być już koniec” – szlochała Dehra.
„Uważam, że to bardzo niewdzięczne z twojej strony” – powiedział szakal. „Od jakiegoś czasu żyjesz wygodnie w pięknym pałacu. Nie jestem pewien, czy to miłe z twojej strony, że narzekasz, że nie miałeś szczęścia”.
Dehra zaczęła płakać.
„Ale nie to przyszedłem ci powiedzieć” – dodał szakal. „Rakshas wraca do domu, a ty będziesz musiał odejść”.
Był bardzo mądrym szakalem, więc kontynuował: „Na pewno wszystko dobrze się skończy, a ja pomogę ci znaleźć twoją siostrę”.
Ruszyli więc natychmiast w głąb dżungli i wkrótce bystre oczy szakala dostrzegły pierwszy rubin, owinięty w żółty jedwab, leżący na trawie. Wkrótce potem znaleźli kolejny, a potem kolejny, i w końcu wyszli z dżungli.
„Muszę cię tu zostawić” – powiedział szakal. „Są tu miasta na otwartym terenie, a gdzie są miasta, tam są ludzie, a ludzie nie lubią szakali”.
„Ale co mam zrobić?” zapytała Dehra.
„Pomogę ci wyglądać jak staruszka” – odpowiedział szakal. „Będziesz musiała coś takiego zrobić, bo ktoś cię porwie i nigdy nie znajdziesz swojej siostry”.
Potem szakal pokazał Dehrze roślinę, którą potarła twarz, aż stała się brzydko brązowa, a potem pokazał jej, jak sprawić, by jej twarz wyglądała na pomarszczoną. Potem poszedł do małego domku niedaleko i ukradł szorstkie, czerwone sari, które starsza kobieta powiesiła na krzaku, żeby wyschło po praniu.
„Skąd to masz?” zapytała Dehra, gdy szakal przyniósł jej to w pysku; a szakal powiedział jej, że rośnie na krzaku. Dehra założyła więc to i ruszyła powoli drogą jak staruszka.
Co jakiś czas znajdowała jeden z rubinów Nali, a potem dzieliła je spora odległość, ale w końcu dotarła do miasta, w którym przebywała Nala, i znalazła ostatni rubin przy bramie pałacu Radży. Usiadła więc niedaleko i zastanawiała się, jak dostać się do pałacu.
Gdy zapadła noc, żona robotnika zlitowała się nad biedną staruszką, bo taką Dehrę uważała za taką, i pozwoliła jej spać w chacie w swoim ogrodzie. Ogród ten znajdował się bardzo blisko pałacu, w którym znajdował się marmurowy basen kąpielowy pokryty czerwonymi kwiatami lotosu.
Kiedy Dehra zobaczyła to piękne miejsce, powiedziała sobie: „Będę się tam kąpać każdego ranka. Będę tam bardzo wcześnie, żeby nikt mnie nie zauważył”.
Dehra wyszła więc z chaty bardzo wcześnie i wykąpała się w pięknym basenie, a wszystkie brązowe plamy i zmarszczki zniknęły z jej twarzy. Umyła stare sari i powiesiła je na drzewie, a następnie założyła swoje własne niebieskie jedwabne sari i naszyjnik z pereł. Następnie usiadła na schodach basenu i wplotła we włosy kilka czerwonych kwiatów lotosu.
„Znów czuję się sobą” – pomyślała, patrząc na swoje odbicie w wodzie. Ale królewskie kwiaty lotosu przywodziły jej na myśl Nalę i bardziej niż kiedykolwiek pragnęła ją zobaczyć.
Po tym, jak Dehra kąpał się w ogrodach pałacowych przez kilka poranków, jego słudzy powiedzieli radży, że niektóre z jego pięknych kwiatów lotosu znikają każdego dnia przed wschodem słońca. To bardzo rozgniewało radżę i obiecał nagrodę za schwytanie złodzieja.
Wtedy drugi syn radży, młody i bardzo przystojny książę, rzekł do ojca: „Nie musisz tego robić. Złapię złodzieja bez żadnej nagrody”.
„Zrobi to z łatwością” – powiedziała Ranee, która była bardzo dumna ze swojego syna.
Tej nocy książę długo przechadzał się po ogrodzie pałacowym, ale w końcu poczuł się tak senny, że położył się w pobliżu kąpieliska i obudził się dopiero o wschodzie słońca.
O stopnie marmurowego zbiornika opierała się śliczna dziewczyna ubrana w niebieski jedwab, z naszyjnikiem z pereł i czerwonymi kwiatami lotosu we włosach.
Książę szybko podskoczył i krzyknął: „Nie możesz być złodziejem!”
„Nie miałam zamiaru zostać złodziejką” – wyjąkała Dehra.
„To kwiaty mojego ojca i możesz mieć ich więcej, jeśli chcesz” – powiedział Książę, nie odrywając wzroku od jej pięknej twarzyczki.
„O nie!” powiedziała Dehra, biegnąc po stare, czerwone bawełniane sari. „Proszę, nie mów nikomu, że mnie widziałaś”.
„Musiałeś pochodzić z kraju Nali” – odparł Książę – „skoro mówisz tak jak ona”.
Sukienka staruszki wypadła z rąk Dehry.
„Czy Nala jest tutaj i czy z nią rozmawiasz?” – zapytała. Minęło tyle czasu, odkąd ostatni raz słyszała imię swojej siostry, że wydawało jej się, jakby słuchała słodkiej muzyki.
„Rzeczywiście, Nala tu jest” – powiedział Książę. „To żona mojego brata i wszyscy ją kochamy. Jest tak piękna, że nazywają ją „Gwiazdą Pałacu”, ale ty jesteś od niej ładniejsza”.
Po tych słowach Dehra całkowicie pozbyła się strachu, a gdy Książę powiedział: „Chodźmy znaleźć Nalę”, pozwoliła mu wziąć się za rękę i zaprowadzić do pałacu, gdzie wszyscy mówili: „Ona jest dokładnie taka sama jak żona naszego młodego Radży!”
Następnie książę zaprowadził Dehrę przed oblicze radży i Ranee, a tam opowiedziała im, że jest siostrą Nali i że przebyła długą, trudną drogę w jej poszukiwaniu. Książę poprosił Dehrę o pozwolenie na ślub, a jego rodzice byli tak zachwyceni piękną dziewczyną, że powiedzieli, że może to zrobić, gdy tylko zechce.
Następnie Dehrę zaprowadzono do pięknego pokoju, ozdobionego jedwabnymi zasłonami i oświetlonego lampami z klejnotami. Nala była ubrana w najbogatsze jedwabie i klejnoty, jak na żonę młodego radży przystało, ale na jej pięknej twarzy malował się smutek, gdyż myślała o siostrze, z którą była tak długo rozdzielona.
„Och, Dehra!” powiedziała, podnosząc wzrok i widząc przed sobą siostrę. „Och, Dehra! Los w końcu okazał się łaskawy”. I wtedy siostry całowały się raz po raz, a kiedy Nala usłyszała, że Dehra ma poślubić brata jej męża i zamieszkać razem w pałacu, nie mogła uwierzyć, że to prawda.
Wtedy Dehra powiedziała: „Szakal powiedział mi, że wszystko dobrze się skończy, i tak się stało”.
„To miły szakal” – odpowiedziała Nala. „Złote litery nad bramą do pałacu Rakshasów powinny zostać zmienione na:
„Szukaj długo, szukaj daleko, a znajdziesz”
Dla cierpliwych poszukiwaczy los jest łaskawy.
a gdyby tu był, poprosiłbym go, żeby to zrobił.”