Mądry Szakal

Hartwell James July 5, 2015
Hindusi
Średniozaawansowany
14 min odczyt
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Dawno, dawno temu żyły dwie księżniczki, których ojciec, radża, był zbyt zajęty sprawami państwowymi, by się nimi opiekować. Były samotne i zaniedbane, bo miały macochę, która traktowała je okrutnie. Mieszkały w pięknym pałacu, ale nic nie czyniono, by je uszczęśliwić i zadowolić, bo nawet służba bała się drugiej żony radży.

„Uciekam” – powiedziała starsza księżniczka do siostry. „Pójdziesz ze mną, Dehra!”

„Dokąd możemy pójść?” odpowiedziała Dehra.

„Jest mnóstwo miejsc, do których możemy pójść” – powiedziała Nala – „ale najpierw pójdziemy do dżungli. Zbudujemy mały domek z gałęzi drzew, urządzimy grządki z trawą i kwiatami, a owoców będzie mnóstwo do jedzenia”.

„Założę moje niebieskie jedwabne sari” – powiedziała Dehra – „i mój perłowy naszyjnik, a ty musisz założyć swoje żółte jedwabie i rubiny. Wtedy, jeśli kogoś spotkamy, będzie wiedział, że jesteśmy księżniczkami”.

„Jeśli założymy nasze klejnoty, ludzie mogą nas ukraść” – odpowiedziała Nala. „Lepiej będzie, jeśli zawiążemy je w rogu naszych sari. Założymy jednak bransoletki, bo wszystkie dziewczyny je noszą”.

Sari, które nosiły księżniczki, były długimi jedwabnymi chustami, które owijały wokół talii, a następnie zakładały na głowy. Wcale nie przypominały sukienek noszonych przez amerykańskie dziewczęta, ale były z pięknego materiału, a Nala i Dehra wyglądały w nich bardzo dobrze.

Małe księżniczki wybrały się więc w daleką podróż w głąb dżungli, gdzie znalazły tyle owoców, ile chciały zjeść, i były szczęśliwsze niż od dawna, obserwując zielone papugi przelatujące między drzewami i małpy szczebioczące, gdy huśtały się z gałęzi na gałąź.

Po chwili dotarli do pięknego białego marmurowego pałacu z wielką, szeroko otwartą bramą, nad którą widniał napis złotymi literami:

„Wejdź, Nala, nie bój się;
Srebro i złoto czekają tu na Ciebie.”

Ale słowa zmieniły się, gdy tylko je wczytali:

„Podążaj za nią, Dehra, zobaczysz”
Jak łaskawy i okrutny potrafi być los.

Siostry spojrzały na siebie, a potem Dehra powiedziała: „Nie sądzę, żeby mój wiersz był tak ładny jak twój, Nala. Aż mnie ciarki przechodzą”.

„Mnie też to trochę przeraża” – odpowiedziała Nala. „Zastanawiam się, czy ten pałac należy do Rakshasa”.

Otóż ​​Rakshas to rodzaj ogra i nikt inny poza Rakshasem nie zbudowałby tak pięknego pałacu w środku dżungli.

„Jeśli tak się stanie, może wrócić w każdej chwili i nas zjeść” – powiedziała Dehra, bardziej zaniepokojona niż kiedykolwiek. „Wynośmy się stąd”.

„Rakshas odszedł” – powiedział mały szakal o przyjaznej twarzyczce, który podbiegł do księżniczek – „a wy możecie zostać w jego pałacu przez jakiś czas. Dam wam znać, kiedy wróci”.

Księżniczki przeszły więc przez wielką bramę i dziedziniec do pałacu, gdzie znalazły złoto, klejnoty, piękne jedwabne suknie i piękny marmurowy zbiornik wypełniony najczystszą wodą, w którym mogły się kąpać każdego dnia.

Czerwone liście lotosu unosiły się na wodzie, a siostry wplotły niektóre z nich we włosy, gdyż czerwony lotos jest kwiatem królewskim i księżniczki mogą go nosić.

„Jeśli przyjdzie tu jakiś obcy” – powiedziała Nala – „i poprosi o jedzenie lub wodę do picia, gdy będziesz sama w domu, koniecznie posmaruj sobie twarz węglem drzewnym i załóż jakieś podarte ubranie, żeby wyglądać brzydko, zanim go wpuścisz”.

„Dlaczego muszę to zrobić?” zapytała Dehra.

„Bo jeśli zobaczą, jaka jesteś ładna, to cię zabiorą i już więcej się nie zobaczymy.”

„Musisz zrobić to samo” – powiedziała Dehra – „bo jesteś ładniejsza ode mnie”. Księżniczki spojrzały przez krawędź zbiornika na swoje odbicia w wodzie. Obie były śliczne, ale Nala była nieco wyższa od siostry i nieco bardziej wdzięczna. Obie miały piękną cerę, zęby jak perły i oczy lśniące jak gwiazdy.

Pewnego dnia, gdy Dehra rozmawiała w dżungli ze swoim przyjacielem szakalem, do pałacu przybył książę, który był na polowaniu, i poprosił o wodę, ponieważ jemu i jego służbie było bardzo gorąco i spragnieni. Zanim jednak Nala poszła zobaczyć, czego chcą, zakryła swoją jedwabną suknię podartą i pobrudziła twarz węglem drzewnym.

Kiedy dworzanie księcia zobaczyli, jak brudna, obdarta dziewczyna wpuszcza ich do tak pięknego pałacu, wybuchnęli śmiechem, lecz książę powiedział sobie: „Gdyby jej twarz i ręce były czyste, a ubrania połatane, byłaby bardzo ładną dziewczyną”.

Ani Nala, ani Książę nie mogli się porozumieć, ale w końcu Nala domyśliła się, że jest spragniony, więc pospieszyła z dzbankiem wody. Ale zamiast wypić wodę, Książę wylał jej część na głowę i twarz Nali!

Bardzo zaskoczona Nala krzyknęła: „Och, och!” i cofnęła się, ale węgiel zniknął z jej twarzy, a ona stała tam, najpiękniejsza dziewczyna, jaką Książę kiedykolwiek widział, nawet w podartej sukni, i od razu się w niej zakochał.

Rozpiął podartą sukienkę i ta spadła, pozostawiając ją piękniejszą niż kiedykolwiek w żółtym sari i sznurze wielkich rubinów na szyi.

„Mój ojciec jest radżą” – powiedział Książę – „i zabiorę cię do jego pałacu, a ty zostaniesz moją żoną”.

Potem przyniesiono piękny palankin, w którym Nala została ostrożnie umieszczona i wyniesiona z pałacu Rakshasów. Szli dalej przez dżunglę, a przerażona księżniczka mogła tylko rozsunąć zasłony i patrzeć na księcia jadącego przed nim na białym koniu, podczas gdy małpy huśtały się na gałęziach, a papugi śmigały między gałęziami, tak jak robiły to w dniu, gdy ona i jej siostra uciekły przed okrutną macochą.

Była bardzo nieszczęśliwa i szlochała: „Och, Dehra, Dehra! Pragnę cię, a co ty beze mnie zrobisz?”

Wtedy Nala zaczęła się zastanawiać, jak dać siostrze znać, jak zabrał ją Książę, więc oderwała mały kawałek swojego sari, owinęła nim jeden ze swoich rubinów i upuściła go na ziemię.

Powtarzała to co jakiś czas, aż został tylko jeden rubin, ale w końcu dotarli do pałacu Radży i Ranee, ojca i matki księcia.

„Podążaj za nią, Dehra” – przypomniała sobie słowa zawarte w złotych literach. Nala upuściła więc ostatni ze swoich rubinów tuż przed pałacem, mówiąc sobie: „Jeśli Dehra pójdzie za mną, rubiny doprowadzą ją do mnie”.

Ojciec i matka księcia z wielką radością powitali piękną księżniczkę. Radża podarował jej nowy rubinowy naszyjnik, a Ranee była zachwycona perspektywą tak pięknej synowej. Po tygodniu wzięli ślub i wszyscy byli dla Nali bardzo mili.

Ale biedna Dehra siedziała w pałacu Rakshasów i płakała, jakby serce miało jej pęknąć. „Nala, Nala! Gdzie jesteś?” – wołała bez przerwy, ale nikt jej nie odpowiedział.

Potem wyszła z pałacu, mijając zbiornik, w którym na czystej wodzie leżały czerwone kwiaty lotosu, i powiedziała do siebie: „Ktoś ją ukradł”.

Następnie spojrzała na złote litery nad bramą.

„Podążaj za nią, Dehra, zobaczysz”
Jak łaskawy i okrutny potrafi być los.

„Połowa z tego jest z pewnością prawdą” – powiedziała na głos, a nagle, za jej plecami, szakal zapytał: „Która połowa jest prawdą?”

„Los nie był dla niej łaskawy, więc to musi być już koniec” – szlochała Dehra.

„Uważam, że to bardzo niewdzięczne z twojej strony” – powiedział szakal. „Od jakiegoś czasu żyjesz wygodnie w pięknym pałacu. Nie jestem pewien, czy to miłe z twojej strony, że narzekasz, że nie miałeś szczęścia”.

Dehra zaczęła płakać.

„Ale nie to przyszedłem ci powiedzieć” – dodał szakal. „Rakshas wraca do domu, a ty będziesz musiał odejść”.

Był bardzo mądrym szakalem, więc kontynuował: „Na pewno wszystko dobrze się skończy, a ja pomogę ci znaleźć twoją siostrę”.

Ruszyli więc natychmiast w głąb dżungli i wkrótce bystre oczy szakala dostrzegły pierwszy rubin, owinięty w żółty jedwab, leżący na trawie. Wkrótce potem znaleźli kolejny, a potem kolejny, i w końcu wyszli z dżungli.

„Muszę cię tu zostawić” – powiedział szakal. „Są tu miasta na otwartym terenie, a gdzie są miasta, tam są ludzie, a ludzie nie lubią szakali”.

„Ale co mam zrobić?” zapytała Dehra.

„Pomogę ci wyglądać jak staruszka” – odpowiedział szakal. „Będziesz musiała coś takiego zrobić, bo ktoś cię porwie i nigdy nie znajdziesz swojej siostry”.

Potem szakal pokazał Dehrze roślinę, którą potarła twarz, aż stała się brzydko brązowa, a potem pokazał jej, jak sprawić, by jej twarz wyglądała na pomarszczoną. Potem poszedł do małego domku niedaleko i ukradł szorstkie, czerwone sari, które starsza kobieta powiesiła na krzaku, żeby wyschło po praniu.

„Skąd to masz?” zapytała Dehra, gdy szakal przyniósł jej to w pysku; a szakal powiedział jej, że rośnie na krzaku. Dehra założyła więc to i ruszyła powoli drogą jak staruszka.

Co jakiś czas znajdowała jeden z rubinów Nali, a potem dzieliła je spora odległość, ale w końcu dotarła do miasta, w którym przebywała Nala, i znalazła ostatni rubin przy bramie pałacu Radży. Usiadła więc niedaleko i zastanawiała się, jak dostać się do pałacu.

Gdy zapadła noc, żona robotnika zlitowała się nad biedną staruszką, bo taką Dehrę uważała za taką, i pozwoliła jej spać w chacie w swoim ogrodzie. Ogród ten znajdował się bardzo blisko pałacu, w którym znajdował się marmurowy basen kąpielowy pokryty czerwonymi kwiatami lotosu.

Kiedy Dehra zobaczyła to piękne miejsce, powiedziała sobie: „Będę się tam kąpać każdego ranka. Będę tam bardzo wcześnie, żeby nikt mnie nie zauważył”.

Dehra wyszła więc z chaty bardzo wcześnie i wykąpała się w pięknym basenie, a wszystkie brązowe plamy i zmarszczki zniknęły z jej twarzy. Umyła stare sari i powiesiła je na drzewie, a następnie założyła swoje własne niebieskie jedwabne sari i naszyjnik z pereł. Następnie usiadła na schodach basenu i wplotła we włosy kilka czerwonych kwiatów lotosu.

„Znów czuję się sobą” – pomyślała, patrząc na swoje odbicie w wodzie. Ale królewskie kwiaty lotosu przywodziły jej na myśl Nalę i bardziej niż kiedykolwiek pragnęła ją zobaczyć.

Po tym, jak Dehra kąpał się w ogrodach pałacowych przez kilka poranków, jego słudzy powiedzieli radży, że niektóre z jego pięknych kwiatów lotosu znikają każdego dnia przed wschodem słońca. To bardzo rozgniewało radżę i obiecał nagrodę za schwytanie złodzieja.

Wtedy drugi syn radży, młody i bardzo przystojny książę, rzekł do ojca: „Nie musisz tego robić. Złapię złodzieja bez żadnej nagrody”.

„Zrobi to z łatwością” – powiedziała Ranee, która była bardzo dumna ze swojego syna.

Tej nocy książę długo przechadzał się po ogrodzie pałacowym, ale w końcu poczuł się tak senny, że położył się w pobliżu kąpieliska i obudził się dopiero o wschodzie słońca.

O stopnie marmurowego zbiornika opierała się śliczna dziewczyna ubrana w niebieski jedwab, z naszyjnikiem z pereł i czerwonymi kwiatami lotosu we włosach.

Książę szybko podskoczył i krzyknął: „Nie możesz być złodziejem!”

„Nie miałam zamiaru zostać złodziejką” – wyjąkała Dehra.

„To kwiaty mojego ojca i możesz mieć ich więcej, jeśli chcesz” – powiedział Książę, nie odrywając wzroku od jej pięknej twarzyczki.

„O nie!” powiedziała Dehra, biegnąc po stare, czerwone bawełniane sari. „Proszę, nie mów nikomu, że mnie widziałaś”.

„Musiałeś pochodzić z kraju Nali” – odparł Książę – „skoro mówisz tak jak ona”.

Sukienka staruszki wypadła z rąk Dehry.

„Czy Nala jest tutaj i czy z nią rozmawiasz?” – zapytała. Minęło tyle czasu, odkąd ostatni raz słyszała imię swojej siostry, że wydawało jej się, jakby słuchała słodkiej muzyki.

„Rzeczywiście, Nala tu jest” – powiedział Książę. „To żona mojego brata i wszyscy ją kochamy. Jest tak piękna, że ​​nazywają ją „Gwiazdą Pałacu”, ale ty jesteś od niej ładniejsza”.

Po tych słowach Dehra całkowicie pozbyła się strachu, a gdy Książę powiedział: „Chodźmy znaleźć Nalę”, pozwoliła mu wziąć się za rękę i zaprowadzić do pałacu, gdzie wszyscy mówili: „Ona jest dokładnie taka sama jak żona naszego młodego Radży!”

Następnie książę zaprowadził Dehrę przed oblicze radży i Ranee, a tam opowiedziała im, że jest siostrą Nali i że przebyła długą, trudną drogę w jej poszukiwaniu. Książę poprosił Dehrę o pozwolenie na ślub, a jego rodzice byli tak zachwyceni piękną dziewczyną, że powiedzieli, że może to zrobić, gdy tylko zechce.

Następnie Dehrę zaprowadzono do pięknego pokoju, ozdobionego jedwabnymi zasłonami i oświetlonego lampami z klejnotami. Nala była ubrana w najbogatsze jedwabie i klejnoty, jak na żonę młodego radży przystało, ale na jej pięknej twarzy malował się smutek, gdyż myślała o siostrze, z którą była tak długo rozdzielona.

„Och, Dehra!” powiedziała, podnosząc wzrok i widząc przed sobą siostrę. „Och, Dehra! Los w końcu okazał się łaskawy”. I wtedy siostry całowały się raz po raz, a kiedy Nala usłyszała, że ​​Dehra ma poślubić brata jej męża i zamieszkać razem w pałacu, nie mogła uwierzyć, że to prawda.

Wtedy Dehra powiedziała: „Szakal powiedział mi, że wszystko dobrze się skończy, i tak się stało”.

„To miły szakal” – odpowiedziała Nala. „Złote litery nad bramą do pałacu Rakshasów powinny zostać zmienione na:

„Szukaj długo, szukaj daleko, a znajdziesz”
Dla cierpliwych poszukiwaczy los jest łaskawy.

a gdyby tu był, poprosiłbym go, żeby to zrobił.”