Okun Archibong był jednym z niewolników króla Archibonga i mieszkał na farmie niedaleko Calabar. Był myśliwym i polował na buszboki i inne gatunki antylop, a także na wiele małp. Skóry suszył na słońcu, a po odpowiednim wysuszeniu sprzedawał je na targu; ze skór małp wyrabiano bębny, a ze skór antylop – maty do siedzenia. Sprzedawał również mięso, dobrze uwędzone nad ogniem, ale nie zarobił na tym wiele.
Okun Archibong poślubił niewolnicę z domu księcia o imieniu Nkoyo. Zapłacił książętom niewielki posag, zabrał żonę do domu na farmę, a w porze suchej urodziła syna. Około czterech miesięcy po narodzinach dziecka Nkoyo zabrała go na farmę, gdy jej mąż był nieobecny na polowaniu. Umieściła chłopca pod zacienionym drzewem i zajęła się swoją pracą, czyli karczowaniem ziemi pod bataty, które miały zostać zasadzone około dwóch miesięcy przed deszczem. Każdego dnia, gdy matka pracowała, z lasu wychodziła wielka małpa i bawiła się z chłopcem; chłopiec trzymał go na rękach i wnosił na drzewo, a gdy Nkoyo kończyła pracę, przynosił jej dziecko. Pewien myśliwy o imieniu Edem Effiong od dawna kochał się w Nkoyo i starał się o jej względy, ale ona nie chciała mieć z nim nic wspólnego, ponieważ bardzo kochała swojego męża. Kiedy urodziło się jej maleństwo, Effiong Edem był bardzo zazdrosny i spotkawszy ją pewnego dnia na farmie, gdzie nie było jej dziecka, zapytał: „Gdzie jest twoje dziecko?”
A ona odpowiedziała, że wielka małpa wzięła ją na drzewo i się nią opiekowała. Kiedy Effiong Edem zobaczył, że małpa jest duża, postanowił powiedzieć o tym mężowi Nkoyo. Już następnego dnia powiedział Okunowi Archibongowi, że widział swoją żonę w lesie z wielką małpą. Początkowo Okun nie chciał w to uwierzyć, ale myśliwy powiedział mu, żeby poszedł z nim i mógł to zobaczyć na własne oczy. Okun Archibong postanowił więc zabić małpę. Następnego dnia poszedł z drugim myśliwym na farmę i zobaczył małpę na drzewie bawiącą się z jego synem, więc bardzo uważnie wycelował i zastrzelił małpę, ale nie została całkowicie zabita. Była tak wściekła, a jej siła była tak wielka, że rozerwała dziecko na kawałki i rzuciła je na ziemię.
To tak rozwścieczyło Okuna Archibonga, że widząc swoją żonę stojącą w pobliżu, zastrzelił ją również. Następnie pobiegł do domu i opowiedział królowi Archibongowi, co się wydarzyło. Król ten był bardzo odważny i lubił walczyć, więc wiedząc, że król Duke z pewnością wypowie mu wojnę, natychmiast zwołał wszystkich swoich wojowników. Gdy był już w pełni przygotowany, wysłał posłańca, aby opowiedział królowi Duke'owi, co się stało. Książę bardzo się rozgniewał i odesłał posłańca z powrotem do króla Archibonga, aby powiedział, że musi wysłać do niego myśliwego, aby mógł go zabić w dowolny sposób. Ten Archibong odmówił i powiedział, że woli walczyć. Książę zebrał wtedy swoich ludzi i obie strony spotkały się i walczyły na rynku. Trzydziestu ludzi księcia zginęło, a dwudziestu po stronie Archibonga; było też wielu rannych. Ogólnie rzecz biorąc, król Archibong miał przewagę w walce i odeprzeć króla Duke'a. Gdy walka osiągnęła apogeum, pozostali wodzowie wysłali wszystkich Egbo z bębnami i przerwali walkę, a następnego dnia w domu Egbo odbył się proces. Król Archibong został uznany za winnego i nakazano mu zapłacić sześć tysięcy prętów królowi Duke'owi. Odmówił zapłacenia tej kwoty Duke'owi i oświadczył, że woli kontynuować walkę, ale nie miał nic przeciwko zapłaceniu sześciu tysięcy prętów miastu, ponieważ sprawę rozstrzygnęli Egbo.
Mieli właśnie ponownie rozpocząć walkę, gdy cały kraj powstał i oświadczył, że nie będzie już więcej walczyć, gdyż Archibong powiedział księciu, że śmierć kobiety nie była w rzeczywistości winą jego niewolnika Okuna Archibonga, lecz Effiong Edema, który złożył fałszywy raport. Kiedy książę to usłyszał, zgodził się pozostawić całą sprawę wodzom do rozstrzygnięcia, a Effiong Edem został wezwany, aby zająć jego miejsce na kamieniu. Został osądzony i uznany za winnego, a dwóch Egbosów uzbrojonych w bicze do cięcia wyszło i wymierzyło mu dwieście batów po nagich plecach, a następnie odcięło mu głowę i wysłało ją księciu, który położył ją przed swoim Ju Ju. Od tamtej pory do dziś wszystkie małpy człekokształtne i małpy boją się ludzi; a nawet małych dzieci. Egbosowie uchwalili również prawo, że wódz nie powinien pozwalać jednemu ze swoich niewolników poślubić niewolnicę z innego domu, ponieważ prawdopodobnie doprowadziłoby to do walki.