Ciemna róża

Jane Doe 20 kwietnia 2021 r.
bajka, Historia
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Dawno, dawno temu żyła sobie dziewczynka, której na imię było Rosa, co po hiszpańsku oznacza różę. Jej matka zawsze nazywała ją „Rosalitą”, „Rositą” i używała innych wersji jej imienia. Dorastała w dżungli Peru, była drugą najmłodszą córką. Jej najstarsza siostra i rodzeństwo nazywały się Gertruda, jej najstarszy brat nazywał się Józef, a najmłodszy brat nazywał się Odili. Ale najlepszą przyjaciółką Rosy była jej siostra, Nadina, starsza od niej tylko o rok. W małej wiosce, w której dorastała, Rosę uważano za brzydką. Posługiwała się starożytnym językiem Inków, keczua, i nie miała łatwego dzieciństwa. Uwielbiała wspinać się na drzewa i była najsilniejsza ze swojego rodzeństwa, mimo że była drugą najmłodszą osobą. Pewnego dnia poszła do szkoły, był poniedziałek, była czwarta rano. Wstała z westchnieniem, zmieniła ubranie i wyszła za drzwi. Nie był to sezon na wiele owoców, więc później musiała usmażyć kilka małych rybek z rzeki. Pobiegła przez góry, dotarcie do szkoły zajęło jej około 2 godzin. Rosa chciała się uczyć, mimo że dzieci w szkole nazywały ją brzydką. Wiedziała, że ​​oni po prostu jej zazdroszczą. Rosa była niska, silna, chuda, miała opaloną skórę, ciemnobrązowe włosy, które wyglądały na czarne i błyszczały w słońcu, małe uszy i duże, piękne oczy. Gdy poszła do szkoły, starała się jak mogła, żeby się uczyć i wpasować w otoczenie, ale jej rodzice byli bardzo biedni i nigdy nie chcieli płacić za jej książki, mundurek szkolny ani porządne przybory szkolne, ani nie mieli czasu, żeby dobrze opiekować się swoimi dziećmi. Rosa usiadła w czasie przerwy, ale inne dzieci wlały jej lizawę do oczu i rzucały w nią kamieniami. Ale Rosa była mądra i nigdy nie kończyła walk… nie od razu, to wszystko. Później miała się zemścić. Pobiegła do domu z braćmi i siostrami i wzięła prysznic w wodospadzie, który spływał przez ich podwórko. Kiedy skończyli, musiała wziąć się do pracy. Zaczęła więc zbierać ziarna kakaowe, tak jak oczekiwał tego od niej ojciec, wiedząc, że w przeciwnym razie grozi jej lanie. Jej starsza siostra Nadina również zbierała ziarna kakao. Przez kilka godzin zbierali w względnym spokoju, aż Nadina krzyknęła: „Rosa! Różo! Jest tu wąż i jest naprawdę wielki! Rosa, zabij go!" Rosa nie była przestraszona, więc podeszła do siostry i zapytała: „Gdzie?" Jej siostra łagodnie wskazała na węża, a Rosa pomyślała: „Może będę musiała ściąć to drzewo, żeby wydostać węża", więc tak zrobiła, a następnie chwyciła węża gołymi rękami i zaczęła nim uderzać o kamień. Jej ojciec nie był zadowolony, gdy dowiedział się o tym później tego samego dnia. „Jak śmiesz wycinać moje najpiękniejsze drzewo kakaowe, gówniarzu!? Za to zapłacisz!” krzyknął. Kazał jej się rozebrać do naga, chwycił za bicz, twarz miał błyszczącą ze złości, krzyczał na nią: „Niewdzięczna smarkula!” i bił ją do krwi biczem, a matka Rosy cały czas płakała. Ale nie odważyła się powstrzymać męża, ponieważ głęboko wierzyła w werset z Biblii mówiący, że kobieta musi słuchać swojego męża. Kiedy ojciec Rosy przestał ją bić, matka opatrzyła jej ranę i błagała, żeby posłusznie słuchała ojca, twierdząc, że on wie, co jest dla niej najlepsze. Rosa była całkowicie odmiennego zdania i stwierdziła, że ​​nigdy nie będzie słuchać jego absurdalnych zasad! Dni mijały i działy się podobne rzeczy, aż nadszedł weekend. W weekendy chodziła w miejsce, gdzie inne dzieci siedziały w cieniu. Zauważyła, jak siedzą z nogami na zewnątrz, i odważnie stanęła w męskich butach, mówiąc: „Zejdźcie mi z drogi”. Pozostałe dzieci tylko się roześmiały i teraz celowo przesunęły się, by zablokować jej drogę, i zapytały: „Co teraz zrobicie?”, nie myśląc, że ktoś tak mały może cokolwiek zrobić. Rosa uśmiechnęła się słodko i powiedziała tylko: „Nic takiego”. Tupiąc najmocniej jak potrafiła, poszła dalej, mówiąc: „Już idę, mam nadzieję, że to pamiętacie”. A potem pobiegła do domu. Kilka lat później, jeszcze nie będąc nastolatką ani osobą dorosłą, musiała skorzystać z toalety. Oczywiście jest to normalne w przypadku ludzi, ale pomyślała, że ​​załatwianie potrzeb fizjologicznych na ziemi w regionie, w którym mieszkała, może być niebezpieczne. Więc wspięła się na drzewo i zrobiła kupę, ale tym razem pod drzewem był jeden z psów i kap, kap, kap, jej kupa spadła na głowę psa. Pies, najwyraźniej zadowolony z czegoś śmierdzącego na głowie, uciekł merdając ogonem i poszedł do kuchni, gdzie tata Rosy jadł. Był zniesmaczony i podczas gdy dwoje najstarszego rodzeństwa Rosy śmiało się do rozpuku, tata Rosy wykrzyknął: „To pewnie sprawka tych czarnoskórych dziewczynek!”. Mijały kolejne lata i działo się więcej rzeczy, niektóre były radosne i zabawne, inne smutne i straszne. Rosa stawała się coraz bardziej świadoma śmierci wokół niej, w tym peruwiańskich opowieści ludowych o stworzeniach przypominających skrzaty i obcokrajowcach, którzy spadli z gór i nigdy więcej ich nie widziano. Kiedy Rosa skończyła piętnaście lat, udało jej się uzbierać wystarczająco dużo własnych pieniędzy i chciała przeprowadzić się gdzieś daleko, nie mówiąc o tym nikomu. Pojechała autobusem do dużego miasta, dostała pracę, skończyła szkołę i w końcu znalazła kogoś, z kim mogła spędzać czas. Nauczyła się jeździć na rowerze w wieku 20 lat, a w wieku 22 lat urodziła dziecko. Dowiedziała się, że mąż ją zdradza, rozwiodła się i nigdy więcej nie mogła zobaczyć swojego dziecka, choć ono i tak nie chciało jej widywać, bo jego ojciec wyprał mu mózg i wmówił mu, że wierzy tylko w pewne rzeczy. Jej syn miał na imię Whakato i bardzo za nim tęskniła, ale musiała go zostawić w spokoju. Tego dnia odeszła i do niedawna znana była jako „Kobieta w czerni”, a czasami mylono ją z „La Lloroną” po prostu dlatego, że płakała w pobliżu rzeki. Pewnego dnia poznała Amerykanina i przeprowadziła się do Ameryki, gdzie wiodła dość wystawne życie i miała piękną córkę, aż pewnej nocy zmieniła pieluchę. Podobno ostatni raz widziano ją, jak wsiadała do samolotu do Hiszpanii, aby zamieszkać ze swoją córką, która odmówiła pójścia z nią. trzymając swój ulubiony rodzaj kwiatów. Czarna róża.