Dawno temu nad rzeką Tyne żyło małżeństwo, które popadło w tarapaty finansowe. Późniejszy spór prawny z jednym z sąsiadów, który trwał kilka miesięcy i kosztował tysiące dolarów w opłatach sądowych, ostatecznie zmusił ich do sprzedaży domu. To była straszna tragedia. Musieli również oddać Rampiona, swojego jedynego syna.
Rampion wyrósł na niezwykle dobrodusznego młodzieńca. Kiedy skończył osiemnaście lat, jego opiekunka „Ma” kupiła mu tort urodzinowy i zamknęła go w rozpadającej się wieży. Budowniczowie zapomnieli o schodach, centralnym ogrzewaniu i ewakuacyjnych wyjściach ewakuacyjnych. Na szczycie wieży znajdowało się co najmniej małe okienko, które trzymało na dystans inspektorów BHP.
Pewnego dnia Ma postanowiła sprawdzić, jak się trzyma Rampion – czy potrzebuje jedzenia, papieru toaletowego i tym podobnych rzeczy. Usiadła więc na dole wieży i zaśpiewała:
„Rampion, Rampion,
Rozpuść włosy!”
Rampion usłyszał głos swego porywacza i zawołał:
„Jakie włosy? Są przycięte!
Nigdy cię tam nie dosięgnie.
Ma przemyślała swój plan i powiedziała: „Poczekaj tam!”
Chwilę później w małym okienku pojawiła się twarz Ma. Zajrzała do środka i uśmiechnęła się do przystojnego młodzieńca. Przypominał jej młodego Ala Pacino i nagle wyobraziła sobie siebie jako dumną matkę laureata Oscara.
„Rampionie, od teraz mogę cię odwiedzać tak często, jak chcę, za pomocą mojej magicznej drabiny.”
Minęły dwa lata i niewiele się zmieniło. Jednak pierwszego dnia trzeciej wiosny król i jego córka przypadkiem przeszli obok wieży. Uderzona dochodzącym z niej zawodzeniem, księżniczka chciała zobaczyć, kto jest w środku, ale wkrótce zdała sobie sprawę, że budynek nie ma drzwi. Lekko przygnębiona, księżniczka wróciła do domu i po cotygodniowej tanecznej zabawie poszła spać.
Następnego dnia Księżniczka wróciła do wieży, mając nadzieję na znalezienie wejścia. Na szczęście dotarła w samą porę, by zobaczyć, jak Mama wspina się po magicznej drabinie. Tego samego wieczoru Księżniczka zamówiła własną magiczną drabinę i wróciła do wieży. Gdy droga była pusta, wspięła się na nią i spojrzała na obraz w oknie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wtedy zobaczyła Rampiona i uśmiechnęła się czule.
Właśnie w tym momencie Ma wróciła do wieży.
„Zejdź!” powiedziała.
W chwili paniki Księżniczka straciła równowagę i upadła głową w krzaki poniżej. Ma wspięła się, chwyciła Rampiona za gardło i wrzuciła go do lasu.
Wstrząśnięta i zdezorientowana Księżniczka ruszyła w stronę lasu i wkrótce natknęła się na chatkę. W środku Rampion szorował podłogi, wycierał naczynia i opiekował się dwoma bezdomnymi kotami.
Biedny Rampion! Zdeterminowana, by uchronić go przed życiem w służbie domowej, księżniczka zabrała go do pałacu królewskiego na zwyczajowy ślub.
Koty zostały.