Opowieść o Zaginionych Aniołach.

Alfreda Roya 19 stycznia 2019 r.
Tajemnica, Nadprzyrodzony
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Opowieść o Zaginionych Aniołach.

Kiedy zaczną wiać zimowe wiatry, wszystko się zatrzyma, moje drogie dzieci. Każdy człowiek myśli tylko o nich lub ich rodzinie. Zima może i jest piękna. Ale uwierzcie mi, to nie jest dobry czas. To najtrudniejszy czas. Zima będzie cierpieć.
Kiedyś wszystkie Anioły zostały wezwane przed boga. Anioły zastanawiały się, dlaczego Bóg wzywa je wszystkie. Bóg postanowił wysłać anioły na ziemię w czasie lata, aby mogły radować się z ludźmi. Ludzie mogli spełnić swoje życzenia. Ludzie musieli tylko poprosić anioły boga. Otrzymali to, czego pragnęli. To było takie proste w tamtym czasie. Ale Bóg zawsze mówił aniołom tylko jedno. Rozpocznijcie swój powrót z królestwa ludzi, zanim zawieją pierwsze wiatry zimy. Tylko wtedy będziecie mogli wrócić do nieba. Uważajcie na chłód w powietrzu i rozpocznijcie swoją podróż przed pierwszymi wiatrami zimy. Nie próbujcie wracać po pierwszych wiatrach. Nie przeżyjecie. Wasze skrzydła nie zniosą szronu w powietrzu. Stracicie skrzydła. Rozpadną się pod wpływem zimna. Nie odrosną. Nie będziecie mogli powrócić. Nigdy. To była jedyna zasada Boga dla aniołów. I chciał, aby aniołowie byli mu posłuszni. Powiedział jeszcze jedną rzecz aniołom, zanim odeszli. Nieposłuszeństwo ma ogromną cenę do zapłacenia. Lepiej być im zawsze posłusznym. I Bóg sprowadził anioły na ziemię. W czasie lata. Radowały się z nami. Były dla nas. I my wszyscy troszczyliśmy się o nie tak samo, jak one troszczyły się o nas latem. Anioły radośnie radowały się przez całe lato. I wróciły, zanim zawiały zimowe wiatry. Mała Aleena z ciekawością zapytała dziadka. Dziadku, czy wszystkie anioły wróciły do ​​nieba. Nie, moje drogie dziecko. Dziadek odpowiedział i kontynuował. Kilku aniołów zapomniało wrócić, zanim zawiały pierwsze zimowe wiatry. Zostali porwani przez błogość śmiertelnego świata. Ale kiedy zdali sobie sprawę, że zapomnieli, co powiedział Bóg i nie posłuchali go, pobiegli z powrotem do nieba. W czasie srogiej zimy. Ale nigdy tam nie dotarli. Ani jeden z nich.
Co się stało? – pytała Aleena.
Kiedy wzbili się w przestworza, ich skrzydła pokryły się szronem z zimna. Oderwały się od nich i opadli z powrotem na ziemię. Nikt nie przeżył upadku. Spadli i zostali skazani na piekło.
Czy nie ma już z nami aniołów, dziadku? – zapytała Aleena.
Słuchaj uważnie.
Tak naprawdę anioły istnieją na tym świecie. Ale już nimi nie są. I nie ma ich z nami.
Nie wszystkie anioły wracały zimą do nieba. Niektórzy myśleli, że mogą tu zostać. Z nami. Byli aroganccy. Ale kiedy zima uderzyła mocno, wszystkie anioły zostały same. Nikt z nas im nie pomógł. Nikt z nas nie zaoferował im jedzenia ani schronienia. Wszyscy dbali o siebie tylko w czasie zimy. Zostali sami przez nas zostawieni. I Bóg również wygnał ich z nieba. Uciekli od nas. Zostali głęboko złamani zdradą ludzi. Uciekli z wiosek. Uciekli do ciemnych lasów. Aby uciec od wszystkiego. Umrzeć w samotności. Ale nawet śmierć nie dawała im nadziei. Chociaż głodowali i marzli zimą, nie umierali. Po prostu cierpieli. Zostali przeklęci, by cierpieć do końca czasu. Ale nie umierać. Śmierć była dla nich szansą, której nigdy nie mieli. Wędrowali po lesie w poszukiwaniu jedzenia, schronienia. Ale nic nie znaleźli. Trzymali urazę do tego, kto zostawił ich na śmierć zimą. Tracili swoją świętość. Zmieniali się. Zmieniali się w demony. Zaczęli polować w lesie. Polowali na zwierzęta i jedli je na surowo. Zatrzymywali się pod jaskiniami, by odpocząć. A innym razem po prostu wędrowali, by polować i jeść. Jeśli byłeś sam w lesie, znaleźliby cię i zabili dla mięsa. W lesie czekali na właściwy moment, by uderzyć. Ci, którzy byli sami w ciemnym lesie podczas najcięższej zimy, nigdy nie wrócili. Czekali tylko na zemstę. Na tym, kto ich zdradził. Wielu próbowało ich ścigać. Wszyscy mieli silną wiarę, kiedy odeszli do ciemnego lasu. Ale nikt nie wrócił, by pokazać, że nadal ma wiarę. Wszyscy byli zagubieni w ciemnym lesie. Więc dzieci, nie idźcie do ciemnego lasu. Nigdy nie idźcie do ciemnego lasu. To nie jest miejsce dla żadnych ludzi. Należy do dzikości i zła.
Aleena mogła jedynie pamiętać historię, którą jej dziadek opowiedział jej dawno temu, gdy zamarzała sama w ciemnym lesie. Była uwięziona w lesie. Rozdzielona od swoich przyjaciół. Bała się. Bała się zła, które czaiło się w lesie. Aniołów, które przemieniły się w demony. Stała nieruchomo pod wielkim drzewem. Czekała, aż ktoś jej pomoże. Od czasu do czasu wołała o pomoc. Krzyczała przez wiele minut. Ale teraz jest tak cicha, jak tylko mogła. Dopiero później pomyślała, że ​​jej głośne wołanie o pomoc mogły usłyszeć również demony. Zawsze szukała kogoś dookoła. Którychś z ich przyjaciół. Ale nie mogła. Tym, co ją przeraziło, była cisza. Wszystko było ciche. Żadnego ćwierkania ptaków ani łagodnego wiatru, nic. Wszystko było ciche. Ale teraz coś słyszała. Czuła hałas. Trzask gałązek. Hałas był coraz bliżej. Teraz słyszała, że ​​rytm trzasku gałązek się nasila. Zbliża się szybko z wielu kierunków. Ona panikuje. Nie wie, co robić. Odwraca się w stronę, z której nie słyszała hałasu. Pobiegła w tamtą stronę. Biegła tak szybko, jak mogła. Biegnie, a hałas wciąż jest za nią, ale wydaje się, że jest daleko. Więc zwalnia i próbuje spojrzeć za siebie. Widzi istoty zbliżające się do niej. Ale nagle wpada do rowu. Stacza się po zboczu i osiada w rowie. Nie może wstać. Ale teraz słyszy hałasy i ryk całkiem wyraźnie, ponieważ są bardzo blisko niej. Jej strach się nasila. Nagle wszystko ucichło. W mgnieniu oka. Wszystko wróciło do ciszy. I po prostu zamyka oczy. Nie może ich utrzymać otwartych. Czuje się fatalnie. Po prostu wpada w ten ból. Próbuje otworzyć oczy. Podczas próby widzi rozmazany obraz czegoś, co do niej nadchodzi. To wydaje się być mężczyzna. To może być jej przyjaciel. Jest całkiem spokojna po zobaczeniu tego rozmazanego obrazu mężczyzny. Ten mężczyzna wziął ją w ramiona. A ona po prostu zasnęła w tych ramionach…

Aleena czuje się teraz cieplej. Czuje się jak w domu. Otwiera oczy. Ale jest przerażona. Nie jest w domu. Jest w jaskini. Demony ją porwały. Zdaje sobie sprawę, że to nie mężczyzna, widziała tylko demona. Wyskakuje z łóżka. Zastanawia się, jaki demon mógłby spać pod jaskinią. Był tam też ogień, który ogrzewał jaskinię. Próbuje wybiec z jaskini. Ale ktoś zawołał. Hej, dokąd idziesz. Odwróciła się. To nie był demon. To był mężczyzna, który ją uratował. Stał w cieniu. Gdy podszedł bliżej, jego twarz miała zbyt wiele siniaków. Wydają się stare. Ale nie są zagojone. Ten mężczyzna miał jasnoniebieskie oczy. Drżał, mimo że miał przy sobie kurtkę. Po prostu drżał. Nie możesz tam teraz wyjść. Nie w nocy. Możesz wyjść o świcie. Tak jest bezpieczniej. Powiedział mężczyzna. Aleena również uważała to za rozsądne. Tam było tak ciemniej.
Zapytała mężczyznę: „Kim jesteś?”
Mężczyzna odpowiedział: Jestem jednym z aniołów, których wszechojciec skazał na cierpienie.
Och, anioły, które nie posłuchały – powiedziała Aleena. – Ale czy wy nie jesteście demonami? Tak mówił mi dziadek. Wszyscy zmieniliście się w demony. Aleena nadal trzymała się od niego z daleka. Na wszelki wypadek. A co, jeśli jednak jest demonem?
Co… zapytał anioł z zachwytem. Nie jestem demonem. Nadal jestem aniołem bez skrzydeł. Aniołem, który płaci za swoje błędy.
Ale mój dziadek powiedział. Aleena była zdezorientowana.
Cóż, nie jestem demonem. Ale większość z nas okazała się demonami. I są tam, łaknąc zemsty na tych, których oszukali i zostawili w spokoju.
Ale nie zrobiłeś tego. Dlaczego? – pytała Aleena.
To długa historia – powiedział anioł.
Och, uwielbiam długie historie. Mój dziadek zawsze opowiadał historie o aniołach, które tu zostały zesłane... ty możesz opowiedzieć swoją historię. Aleena była coraz bardziej pod wpływem anioła.
No cóż... Anioł rozpoczął swoją opowieść.
Byłem leniwym człowiekiem w niebie. Słuchałem ojca, ale zawsze spóźniałem się. Tak samo jak ja, kiedy zostałem zesłany na ziemię. Przybyłem tu bardzo późno. I nie można zostać w miejscu, w którym już jest anioł. Dosłownie wszędzie, gdzie poszedłem, anioł już tam był. Więc na początku dużo wędrowałem. Ale w końcu znalazłem dom farmera. Nikt tam nie przychodził, więc byłem szczęśliwy. Cieszyłem się razem z nimi. Przyjęli mnie miło tym, co mieli. Byłem z nimi całe lato. I nigdy nie chciałem wracać. Nawet poprosiłem farmera, żebym mógł u nich zostać na zimę. Ale powiedział mi, że bardzo mu przykro, że przechował jedzenie tylko dla siebie i swojej rodziny. Więc powiedział mi już, że nie możesz zostać. Naprawdę chciał, żebym został, ale oni nie mogli.
Pozwól, że o coś zapytam. Byłeś aniołem, po prostu musiałeś zrobić więcej jedzenia, to wszystko, czego potrzebowałeś, mogłeś zostać… Aleena przerwała…

Byłem aniołem, a nie magikiem. Kto powiedział, że anioły potrafią stworzyć wszystko, czego potrzebują? Anioł zapytał...
Mój dziadek mi to powiedział. Aleena odpowiedziała.
Twoi dziadkowie po prostu wszystko za bardzo wyolbrzymiają. Mogliśmy im tylko życzyć powodzenia i dawać błogosławieństwa... Więc prawie koniec lata. A ja byłem po prostu porwany przez rodzinę. Z ich szczęściem. Znów się spóźniłem. Ale myślałem, że mogę pobiec z powrotem. Ale zobaczyłem anioły spadające na ziemię. Byłem przerażony. Nie wiedziałem, co robić. Nie mogłem zostać z rolnikiem. To sprawiłoby, że rodzina by cierpiała. Więc pobiegłem do innych. Ale nikogo tam nie było. Byłem całkiem sam. Pobiegłem do lasu, tak jak inne anioły. Cierpiałem długo. Widziałem nawet, jak moi przyjaciele zmieniają się w demony. Wszystko, co mogłem zrobić, to patrzeć. Potem uciekłem od nich. I uciekałem długo. Ta jaskinia dała mi schronienie. I przetrwałem tak długo. Zapytałeś, dlaczego się nie zmieniłem. Zmiana zła to nie tylko droga. To nasze wybory sprawiają i utrzymują nas dobrymi i złymi. Nasze wybory. Nawet teraz dziękuję temu rolnikowi. Ponieważ nauczył mnie, jak uprawiać ziemię. Nie tylko nauczył mnie rolnictwa, jak rozpalić ogień i wielu innych rzeczy, żebym mógł to robić w niebie. Ale oto jestem rolnikiem, który był aniołem uwięzionym tutaj. Cóż, czas na kolację…
Zaprosił Aleenę na kolację. Zjadł dobrą zupę jarzynową. I Aleenie bardzo smakowała. Po kolacji pozwolił jej skorzystać ze swojego łóżka. I powiedział jej, że musi wyjść o świcie…
Hej, kto mnie zaatakował? – zapytała Aleena.
To były demony. Powiedział. Śpij spokojnie, nie zadawaj więcej pytań.

O świcie anioł obudził Aleenę i pokazał jej drogę do domu z jaskini. Pożegnała się i odeszła…
Aleena nie chciała wcale wychodzić. Naprawdę bardzo podobał jej się wczorajszy wieczór. Wtedy zdała sobie sprawę, że zapomniała nawet powiedzieć aniołowi słowa wdzięczności za uratowanie jej życia. Wciąż o nim myślała.
Przemierzając las, poczuła, że ​​ktoś ją śledzi. To były demony, widziała je. Biegła najszybciej, jak potrafiła. W końcu ją okrążyli. Byli uosobieniem zła. Z ich twarzy spadało gnijące mięso, a oni sami byli przepełnieni głodem. To był koniec.
Zbliżyli się do niej. Ale on nadszedł, anioł nadszedł. I walczył z demonami. Stał w jej obronie. To była dzielna walka. Demonów było wiele. Ale on wciąż walczył. Anioł był tak ciężko ranny. I krwawił. Ale to nie powstrzymało anioła. Walczył dalej. Aż wszystkie demony uciekły. To była wielka walka. Ale anioł wciąż był silny.
Aleena martwiła się o anioła. Jego rany były tak poważne.
Hej, nie martw się. Nie umrę. Jestem przeklęty, żeby nie umrzeć. Po prostu dodałem sobie kilka ran i jeszcze więcej bólu, to wszystko. Anioł powiedział do Aleeny.
Potem odprowadził ją z powrotem do domu. Ochronił ją. Już prawie są w domu. Zbliżając się. Aleena zapytała anioła: Skąd wiedziałeś, że wcześniej byłam w niebezpieczeństwie? W każdym razie dziękuję za to, co zrobiłeś.
Aleena zobaczyła wtedy swoją rodzinę i przyjaciół czekających na nią. Pobiegła więc do nich szybko. Nie mogła się doczekać powrotu do domu. Nie czekając na odpowiedź anioła, poprosiła go, żeby poszedł z nią.
Anioł ruszył więc biegiem. Aby dogonić Aleenę. Po długim czasie. Anioł wracał do ludzi. Ale biegnąc, stawał się coraz słabszy. Jakby tracił wszystkie siły. Upadł na ziemię. I położył się, patrząc w górę na ojca. To było jak umieranie. Umierał. Ból się nasilał. Wszystko robiło mu się czarne w oczach. Nagle. Głos zapytał anioła: „Dlaczego po nią wróciłeś?”. To był ojciec.
Nie wiem, ojcze. Anioł odpowiedział z wielkim spokojem i radością, że ojciec zadzwonił do niego po długim czasie.
Kontynuował. Kiedy odeszła, poczułem, że jest sama i powinienem z nią pójść. Ale potem zmieniłem zdanie. Później jednak słyszałem, że szuka mnie jako towarzysza. Więc przyszedłem. Dla niej. Żeby być z nią na zawsze.
Aleena nie mogła znaleźć anioła za plecami. Ale opowiedziała wszystkim historię. Nie samą historię, ale to, co się wydarzyło. Ale nikt w nią nie uwierzył. Nawet jej dziadek...
Aleena ciągle myślała o aniele. Była nim zafascynowana. Pomyślała, że ​​coś mogło się stać aniołowi.
Nagle On się pojawił. Anioł. Był teraz aniołem. Z wielkimi, silnymi skrzydłami. Skrzydłami białymi jak śnieg. Aleena była tak szczęśliwa, widząc go.
Zapytała: „co się stało?”
Anioł odpowiedział: „Bóg zabrał mnie z powrotem do nieba”.
Wow, to miłe. Jak wygląda niebo? Zawsze chciałam wiedzieć. – zapytała Aleena.
Właściwie nie wróciłem do nieba. Dostałem zadanie do wykonania. Anioł odpowiedział.
Jaki Anioł Pracy? – Aleena zapytała z ciekawością.
Anioł odpowiedział: „ABY BYĆ TWOIM ANIOŁEM STRÓŻEM”.