Uma Russem i trzy przyjazne elfy

Cice Rivera 11 lutego 2020 r.
Dzieci
Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.


Uma Russem i trzy przyjazne elfy

Bajka autorstwa Cice Rivera
Dawno, dawno temu żyła odważna dziewczyna o imieniu Uma Russem. Szła do swojej przyjaciółki Sophii Butterswirp, kiedy postanowiła pójść na skróty przez las Landwood.
Nie minęło dużo czasu, zanim Uma się zgubiła. Rozejrzała się, ale widziała tylko drzewa. Nerwowo sięgnęła do torby w poszukiwaniu swojej ulubionej zabawki, Daisy, ale Daisy nigdzie nie było! Uma wpadła w panikę. Była pewna, że ​​spakowała Daisy. Co gorsza, zaczynała odczuwać głód.
Niespodziewanie zobaczyła przyjaznego elfa ubranego w niebieskie magiczne buty, znikającego wśród drzew.
„Jakież to dziwne!” pomyślała Uma.
Z braku lepszego zajęcia postanowiła pójść za dziwnie ubranym elfem. Może wskaże mu drogę wyjścia z lasu.
W końcu Uma dotarła na polanę. Znalazła się w otoczeniu domków wykonanych z różnych rodzajów jedzenia. Był tam dom z różyczek brokuła, dom z czekolady, dom z muffinek i dom ze słodyczy.
Uma czuła burczenie w brzuchu. Patrzenie na domy nie pomagało jej zaspokoić głodu.
„Halo!” zawołała. „Czy jest tam ktoś?”
Nikt nie odpowiedział.
Uma spojrzała na dach najbliższego domu i zastanawiała się, czy niegrzecznie byłoby zjeść czyjś komin. Oczywiście, zjedzenie całego domu byłoby niegrzeczne, ale być może w razie potrzeby można by było podgryzać jakiś element wyposażenia lub lizać go.
W powietrzu rozległ się chichot, który przestraszył Umę. Czarownica wskoczyła na przestrzeń przed domami. Niosła klatkę. W tej klatce była Daisy!
„Daisy!” krzyknęła Uma. Odwróciła się do czarownicy. „To moja zabawka!”
Wiedźma tylko wzruszyła ramionami.
„Oddajcie Daisy!” krzyknęła Uma.
„Nie na twoją nelly!” powiedziała czarownica.
„Wypuśćcie przynajmniej Daisy z tej klatki!”
Zanim zdążyła odpowiedzieć, ze ścieżki po drugiej stronie polany wybiegły trzy przyjazne elfy. Uma rozpoznała tego w niebieskich magicznych butach, którego widziała wcześniej. Czarownica zdawała się go rozpoznawać.
„Witaj, Wielki Elfie” – powiedziała czarownica.
„Dzień dobry”. Elf zauważył Daisy. „Kto to?”
„To Daisy” – wyjaśniła czarownica.
„Och! Daisy wyglądałaby cudownie w moim domu. Daj mi ją!” – zażądał elf.
Czarownica pokręciła głową. „Daisy zostaje ze mną”.
„Yyy… Przepraszam…” przerwała Uma. „Daisy mieszka ze mną! I nie w klatce!”
Wielki Elf zignorował ją. „Nie ma niczego, czym chciałabyś się wymienić?” – zapytał czarownicę.
Czarownica zastanowiła się przez chwilę, po czym powiedziała: „Lubię być zabawiana. Uwolnię go każdemu, kto zje całe frontowe drzwi”.
Wielki Elf spojrzał na domek zrobiony ze słodyczy i powiedział: „Nie ma problemu, mógłbym zjeść cały domek zrobiony ze słodyczy, gdybym chciał”.
„To nic” – powiedział kolejny elf. „Mógłbym zjeść dwa domy”.
„Nie ma potrzeby się popisywać” – powiedziała czarownica. „Zjedz tylko jedne drzwi wejściowe, a pozwolę ci mieć Daisy”.
Uma patrzyła, bardzo zaniepokojona. Nie chciała, żeby czarownica oddała Daisy Wielkiemu Elfowi. Nie sądziła, żeby Daisy spodobało się mieszkanie z przyjaznym elfem, z dala od jej domu i wszystkich innych zabawek.
Pozostali dwaj elfy obserwowali, jak Wielki Elf zakładał swój śliniaczek i wyciągał z kieszeni nóż i widelec.
„Zjem cały ten dom” – powiedział Wielki Elf. „Tylko patrz!”
Wielki Elf oderwał róg drzwi wejściowych domu zrobiony z czekolady. Uśmiechając się, połknął ją i wrócił po więcej.
   I więcej.
      I więcej.
W końcu Wielki Elf zaczął rosnąć – na początku tylko odrobinę. Ale po kilku kolejnych nabieraniach czekolady urósł do rozmiarów dużej śnieżki – i był równie okrągły.
„Eee… nie czuję się najlepiej” – powiedział Wielki Elf.
Nagle zaczął się turlać. Zrobił się tak okrągły, że nie mógł już utrzymać równowagi!
„Pomocy!” krzyknął, staczając się po zboczu w stronę lasu.
Wielki Elf nie dokończył jedzenia drzwi wejściowych zrobionych z czekolady, a Daisy pozostała uwięziona w klatce czarownicy.
Przeciętny Elf podszedł i podszedł do domku zrobionego z muffinek.

„Zjem cały ten dom” – powiedział Przeciętny Elf. „Tylko patrz!”
Przeciętna Elfka oderwała róg drzwi wejściowych domu zrobiony z muffinek. Uśmiechając się, połknęła go i wróciła po więcej.
   I więcej.
      I więcej.
Po chwili Przeciętna Elfka zaczęła wyglądać na nieco nieswojo. Zrobiła się bardziej zielona…
   …i bardziej zielone.
Drwal wszedł na polanę. „Co tu robi ten krzak?” zapytał.
„Nie jestem krzakiem, jestem elfem!” powiedział Przeciętny Elf.
„Mówi!” wykrzyknął drwal. „Te gadające krzaki to najgorszy rodzaj. Lepiej je zabiorę, zanim komuś stanie się krzywda”.
„Nie! Zaczekaj!” krzyknęła Przeciętna Elfka, gdy drwal ją podniósł. Drwal zignorował jednak jej wołanie i uniósł elfkę pod pachą.
Przeciętny elf nie dokończył jedzenia frontowych drzwi zrobionych z muffinów, a Daisy pozostała uwięziona w klatce czarownicy.
Mały Elf podszedł i podszedł do domku zrobionego ze słodyczy.

„Zjem cały ten dom” – powiedział Mały Elf. „Tylko patrz!”
Mały Elf oderwał róg drzwi wejściowych domu zrobiony ze słodyczy. Uśmiechając się, połknął je i wrócił po więcej.
   I więcej.
      I więcej.
Po zjedzeniu pięciu lub sześciu talerzy Mały Elf zaczął się nieswojo wiercić w miejscu.
Na chwilę przestał jeść słodycze, po czym sięgnął po kolejną porcję.
Ale zanim zdążył go zjeść, rozległ się potężny ryk. Beknięcie głośniejsze niż start rakiety wyrzuciło Małego Elfa w powietrze.
„Agggghhhhhh!” krzyknął Mały Elf. „Boję się wysokości…”
Małego Elfa nigdy już nie widziano.

Mały Elf nie dokończył jedzenia drzwi wejściowych zrobionych ze słodyczy, a Daisy pozostała uwięziona w klatce czarownicy.
„To już koniec” – powiedziała czarownica. „Wygrywam. Mogę zatrzymać Daisy”.
„Nie tak szybko” – powiedziała Uma. „Zostały jeszcze jedne drzwi wejściowe. Drzwi wejściowe do domu zrobione z różyczek brokuła. A ja jeszcze nie miałam tury.
„Nie muszę ci dawać szansy!” – zaśmiała się wiedźma. „Moja gra. Moje zasady”.
Głos drwala niósł się po lesie. „Myślę, że powinieneś dać jej szansę. To sprawiedliwe”.
„Dobrze” – powiedziała czarownica. „Ale widziałaś, co się stało z elfami. Ona długo nie pożyje”.
„Zaraz wracam” – powiedziała Uma.
„Co?” zapytała czarownica. „Gdzie twoja niecierpliwość? Myślałam, że chcesz odzyskać Daisy”.
Uma zignorowała czarownicę i zebrała spory stos patyków. Wróciła na polanę i rozpaliła małe ognisko. Ostrożnie odłamała kawałek drzwiczek do domu, zrobiony z różyczek brokuła, i uprażyła go nad ogniem. Gdy się ugotował i lekko ostygł, ugryzła kawałek. Szybko pochłonęła cały kawałek.
Uma usiadła na pobliskim pniu.
„Nie udało ci się!” zachichotała czarownica. „Miałaś zjeść całe drzwi.”
„Jeszcze nie skończyłam” – wyjaśniła Uma. „Czekam tylko, aż zjem”.
Kiedy Uma strawiła jedzenie, odłamała kolejny kawałek drzwiczek z różyczek brokuła. Ponownie podgrzała jedzenie nad ogniem i poczekała, aż trochę ostygnie. Zjadła je powoli, a potem czekała, aż zostanie strawione.
W końcu, po kilku posiłkach, Uma doszła do ostatniego kawałka drzwi, zrobionego z różyczek brokuła. Ostrożnie go opieczyła i pozwoliła mu lekko ostygnąć. Skończyła danie główne. Uma zjadła całe drzwi wejściowe domu, zrobione z różyczek brokuła.
Wiedźma tupnęła gniewnie nogą. „Chyba mnie oszukałeś!” powiedziała. „Nie nagradzam oszustw!”
„Nie sądzę!” – powiedział głos. To był drwal. Wrócił na polanę, niosąc siekierę. „Ta mała dziewczynka wygrała uczciwie. A teraz oddaj Daisy, bo przetnę ci miotłę na pół”.
Wiedźma wyglądała na przerażoną. Chwyciła miotłę i schowała ją za sobą. Potem, sapiąc, otworzyła drzwi klatki.
Uma pospieszyła i złapała Daisy, sprawdzając, czy z jej ulubioną zabawką wszystko w porządku. Na szczęście Daisy nic się nie stało.
Uma podziękowała drwalowi, szybko złapała pamiątkę i pospieszyła na spotkanie z Sophią. Zaczynało się ściemniać.
Kiedy Uma dotarła do domu Sophii, jej przyjaciółka rzuciła jej się w ramiona.
„Tak się martwiłam!” krzyknęła Sophia. „Spóźniłaś się bardzo.”
Opisując swój dzień, Uma widziała, że ​​Sophia jej nie wierzy. Wyciągnęła więc serwetkę z kieszeni.
„Co to jest?” zapytała Sophia.
Uma rozpakowała klamkę z czekolady. „Budyń!” powiedziała.
Sophia prawie spadła z krzesła.

Koniec