Kiedy prawdziwy magik wszedł na pokaz magiczny!

Dodaj do ulubionych

Zaloguj się, aby dodać opowieść do listy ulubionych

Ukryj

Masz już konto? Zaloguj. Lub Stwórz darmowy Fairytalez konto w mniej niż minutę.

Dawno, dawno temu, w krainie nie tak daleko stąd, żył czarodziej imieniem Othar Stary. Jeden z ostatnich czarodziejów z epoki magii; Othar pamiętał czasy przed telefonami komórkowymi, internetem i technologią, kiedy to miasta polegały na swoim czarodzieju. Wtedy czarodzieje rozpalali ogniska, wysyłali listy i leczyli rany. Teraz była ta cholerna elektryczność, te przeklęte e-maile i nie wspominajmy już o medycynie. To nie pasowało Otharowi.

Siedząc w samotnej chacie w ciemnym lesie, pijąc puszkę za puszką piwa, Othar włączył swój zakurzony, stary telewizor, żeby zobaczyć najnowsze wydarzenia w życiu człowieka. Przeskakując kanały, Othar ze zdumieniem zobaczył pokaz magii! Na Boga, nie widział takiego od wieków. Zastanawiał się, kto dziś popisuje się swoją magią; pierwszym uczestnikiem był czarodziej o imieniu „Dan”, który twierdził, że pochodzi z krainy Dudley. Co za dziwne imię dla czarodzieja, pomyślał Othar. Dan co? Dan niebezpieczny, Dan głupek, Dan słownik?

Nie minęło dużo czasu, zanim Othar zdał sobie sprawę, że Dan zajmuje się zwykłymi sztuczkami, a nie magią. Skandaliczne, pomyślał. Powinienem natychmiast powiadomić Ministerstwo Magii! Jeden z naszych własnych Czarodziejów, który oszukuje tysiące ludzi. Chwycił różdżkę i wezwał Ministra Magii, Ebusa Egzekutora. „Ebus!” – ryknął Othar. Nie uwierzysz, z jaką nikczemną nikczemnością zetknąłem się w krainie ludzi. Wkrótce Othar wyjaśnił, co widział, i zaniepokoił go spokój Ebusa. „No i co, Ebusie? Przecież wygnaliśmy Czarodziejów za mniejsze przewinienia, prawda? Mówię ci, ukrzyżujmy tego Dana z Dudley!”

Ebus zaczął: „Czasy się zmieniły, stary przyjacielu”. „Ludzie nie są już świadomi minionych dni. Takie pokazy są jak teatr…”. Othar, niewzruszony, postanowił nie zaakceptować tak marnej wymówki. Po powrocie do domu zadzwonił pod numer telefonu pokazu magicznego i wpisał się jako „Othar, pogromca demonów, zaklinacz czarownic, obrońca Anglii i założyciel plemienia Ezechiela!”.

Wkrótce nadszedł czas i Othar wszedł na scenę. Sędziowie, zaskoczeni jego szatami i niewiarygodnie długimi, siwymi włosami, ostrożnie go przedstawili. „Jaki trik zaprezentujesz nam dziś wieczorem, hm. Panie Ofair?” „Cóż, sędziowie, dziś wieczorem pokażę wam prawdziwą magię!” – odpowiedział.
„No dobrze, no, wspaniale! Powodzenia. Możesz zaczynać.”

Othar zaczął od jednego ze swoich ulubionych, machnął różdżką i sprawił, że kilka gołębi wyleciało z jego kapelusza. Ta sztuczka zawsze zdawała się podobać chłopom z hrabstw, którzy w dawnych czasach z zapałem chwytali gołębie i zajadali się pełną kolacją tego wieczoru.

Sędziowie stali nieruchomo jak posągi, być może wyglądając na odrobinę zawiedzionych, dopóki jeden z nich nie wtrącił się nagle: „Wszyscy już widzieliśmy tę sztuczkę, więc pora na następnego uczestnika”.

Pojawił się niski mężczyzna i na oczach Othara wykonał sztuczkę z piłowaniem na pół. Z tyłu sceny Othar widział, że to fałszywka i był niezmiernie zniesmaczony.

Othar rzucił czar i przyjął tożsamość kolejnego uczestnika.

Tym razem, zdeterminowany, by wygrać, Othar użył różdżki, by unieść się w powietrzu tuż przed oczami sędziów. Czytając w ich myślach, wiedział, że wciąż nie są przekonani. „Liny, druty, nic nowego” – pomyślał jeden z sędziów. Następnie wyczarował wielkiego feniksa z ognia, z tyłu sceny, który latał po sali. Bardziej pod wrażeniem sędziowie skinęli na niego, by usiadł, ponieważ ostatni uczestnik wieczoru będzie miał swoją szansę.

Mały chłopiec, nie starszy niż dwanaście lat, nerwowo wlókł się na scenę. Othar widział swoją matkę z boku, życzącą mu powodzenia. Przeszukując ich myśli, Othar dostrzegł w umyśle chłopca, że ​​w ogóle nie ma ojca. Zwracając się do matki, dostrzegł również, że była obciążona ogromnymi długami i wydała ostatni grosz na zakup biletu dla syna na ten konkurs. Widział też, że często głodowała, by jej własny syn mógł zjeść swoją porcję, ale to wciąż nie wystarczało. Biedny chłopiec był ewidentnie niedożywiony, ponieważ Othar widział jego chude, drobne ciało pod podartym strojem, który miał na sobie.

Chłopiec wykonał prymitywną sztuczkę z kapeluszem „bez dna”. Othar zauważył, że chłopiec umieścił w nim starannie dobrane przedmioty, z których niektóre były spuszczone, a kiedy chłopiec je wyciągał, potajemnie wtłaczał w nie powietrze za pomocą pompki umieszczonej pod lewą stopą. To stwarzało iluzję, że kapelusz rzeczywiście jest bez dna, ponieważ wyłaniały się z niego duże, nadmuchane przedmioty, dla których pozornie nie było miejsca.

Othar postanowił pomóc chłopcu. Za pomocą różdżki sprawił, że kapelusz stał się naprawdę bezdenny i zamiast tego wypełnił go mnóstwem przedmiotów wykonanych ze złota, platyny i srebra. Gdy chłopiec wyciągał przedmioty, ku swojemu zaskoczeniu i zdumieniu sędziów, w kapeluszu zdawało się znajdować nieskończona liczba wspaniałych przedmiotów. Wkrótce ogłoszono, że chłopiec jest zwycięzcą dzisiejszego wieczoru. A dzięki przedmiotom, które Othar umieścił, matka i syn mogli teraz żyć długo i szczęśliwie.